Bożonarodzeniowa walka o przetrwanie

2011 odsłon5 komentarzy
Bożonarodzeniowa walka o przetrwanie

Miliardowe obroty ze świątecznych jarmarków w Niemczech to mit! Okazuje się, że właściciele stoisk muszą walczyć o przetrwanie. Dla niektórych z nich będzie to ostatni jarmark w roli sprzedających.

Tradycja świątecznych jarmarków w Niemczech sięga XIV wieku. Miasta z najstarszymi i największymi jarmarkami (np. Drezno, Kolonia czy Norymberga) na ich promocję wydają każdego roku kilkanaście tysięcy euro.  

Zainwestowane pieniądze szybko się zwracają. Mówi się, że największe i najstarsze niemieckie jarmarki generują miliardowe zyski.  

Mit bożonarodzeniowych jarmarków  

Tymczasem okazuje się, że właściciele niektórych bożonarodzeniowych straganów rok w rok walczą o przetrwanie. Wśród nich jest właściciel stoiska na jednym z dortmundzkich jarmarków, który od 30 lat sprzedaje tam drewniane rękodzieła. Handlarz nie wyklucza, że w przyszłym roku może nie otworzyć stoiska, bo to nie przynosi mu zadowalających dochodów. 

Ukryte świąteczne wydatki  

Warto pamiętać o tym, że właściciel każdego stoiska, z własnej kieszeni, musi opłacić m.in. miejsce, oświetlenie i dekoracje stoiska, którymi zwróci uwagę potencjalnych kupujących, a także towar, który będzie chciał później sprzedać.

W wielu przypadkach nakład przewyższa zysk... 

Zdjęcie: www.flickr.com/photos/soeren_nb/8262361834, autor: Soren

Oglądaj MyPolacy.tv

Zapisz się do naszego newslettera!

Zapisz się
Komentarze MyPolacy
Polub to!
skomentuj
ZgłośOdpowiedz

To nie cenny z wysokie , tylko ludzie coraz biedniejsi. A do tego coraz mniej ludnosci niemieckiej , a coraz wiecej wyznawcow ( alacha ). Proponuje przestawic sie na sprzedarz wielbladow i.t.p

0-
Zgłoś

Mysle, ze kozy cieszyly by sie wiekszym powodzeniem. ;)

Anonim
ZgłośOdpowiedz

no i ceny sa tak przesadzone , za cokolwiek trzeba zaplacic zbyt drogo i niestety wiekszosc ludzi to tylko przechodnie i opserwatorzy... nie mowiac jak ktos ma troszke dzieci i rodzinka idzie to ...a w takich miejscach , gdzie jest tak ogromny przemarsz ludzi to sie zarabia iloscia nie cena... i sa tacy co to rozumieja i to tylko oni dobrze zarabiaja ..reszta nie kuma i z tej pazernosci i chciwosci , niezrozumienia , wali ceny w kosmos i ...tylko sie patrza z zawiscia jak inni sobie radza :) pozdrawiam tych co wiedza i tych co maja racje :)

0-
ZgłośOdpowiedz

Ja znam te branze troche od podszewki, wiec smialo moga dodac, ze jest wiele kosztow ukrytych, na przyklad finansowanie , oczywiscie ciche ,partii bedacej aktualnie przy korycie, no i na przyklad lokalnego jakiegos przecietnego klubu sportowego, czy wrecz lapowki, bo chetnych duzo, a miejsc malo, moze w innych wielkich miastach jest inaczej, ja mowie o Düren. Ale chyba w wielkich miastach jest podobnie, bo i jarmark wiekszy. No i oczywiscie nikt sie do takich naciskow nie przyzna, bo kazda strona jest zadowolona.

0-
ZgłośOdpowiedz

Rozumiem ze prad,miejsce to sa koszta...ale towar kazdy sprzedajacy kupuje...czy moze w ramach jarmarku maja dostac za darmo?

0-
Bielsko-Biała, ostatnio online:

Najnowsze aktualności

Zobacz nowe oferty pracy