Fiskus albo taca

· 536 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Fiskus albo taca

Jak święty Piotr, wyprzeć się Jezusa w zamian za kilkaset euro na koncie? Czy płacić karnie, jak na mieszkańca uporządkowanego państwa niemieckiego przystało? Jaki jest Polak – katolik w Niemczech? Wysupłuje kilkaset euro rocznie czy lawiruje, ryzykując oskarżenie o apostazję?

Przejrzystość niemieckich przepisów

Niemieckie przepisy, związane z finansowaniem kościoła są jasne. Osoba meldująca się w Niemczech jednocześnie deklaruje przynależność do konkretnego wyznania.

Na tej podstawie pracodawca odprowadza od wynagrodzenia co miesiąc podatek na Kościół. 8% w Bawarii i Badenii-Wirtembergii, w pozostałych landach – 9%. Według wyliczeń portalu katolisch.de, podatnik o rocznym dochodzie 25 tysięcy euro płaci na wybrany Kościół około 370 euro. Dwa najliczniejsze niemieckie Kościoły uzyskują w ten sposób rocznie dochód w wysokości ok 5 mld euro.

Słowiańska interpretacja

Polacy, nawet ci mieszkający w Niemczech od lat, nie zawsze potrafią przyzwyczaić się do tej formy kościelnych opłat. Taca to taca – każdy wrzuca, ile chce. Tymczasem w Niemczech co miesiąc „znika” 9% pensji.

Dlatego wielu Polaków w deklaracji podatkowej zaznacza, że jest osobą niewierzącą. Kasa z konta nie ucieka, a do kościoła i tak w niedzielę pójść można i kilkoma euro, wrzuconymi na tacę, uspokoić sumienie. Przecież ksiądz przed kościołem nie sprawdza zaświadczenia o opłacie podatku. Tak właśnie zrobił Andrzej, gdy tylko przyjechał do Niemiec. - No, trochę mi było głupio, gdy podpisywałem deklarację, że jestem niewierzący. Pomyślałem, że to przecież tylko słowa...

Na sakramenty do Polski

Tym bardziej, że rozwiązanie wydaje się proste. Przecież zawsze można dziecko ochrzcić w Polsce, jak zrobili mieszkający w Kolonii Beata i Zbigniew. A ślub w kościele w Polsce ma nawet bardziej uroczysty charakter, bo na miejscu często mieszka większość rodziny. A koszty? Nawet gdy do koperty trzeba włożyć kilka setek (złotych) opłata ma charakter jednorazowy. Mniej boli. Za to różnie bywa z pogrzebami. Przekonały się o tym rodziny ... bo sam zainteresowany był już w „lepszym” świecie.

Teoria a praktyka

Czy niemieckie oświadczenie o niepłaceniu podatku na Kościół, będące równocześnie deklaracją o byciu osobą niewierzącą, skutkuje w Polce? Teoretycznie tak, bo ostatnio coraz częściej informacje z niemieckich urzędów trafiają do polskich parafii.

Episkopat Polski przymyka oko na deklarację „niewiary”, nie traktuje tego jako aktu apostazji. A w parafiach? Polscy księża mają w tej sprawie rozbieżne opinie. Jedni uważają, że skoro ktoś podpisał dokument o „rezygnacji” z wiary katolickiej, trzeba uszanować tę decyzję. - Człowiek ma wolną wolę, a wolą tego człowieka było wystąpienie z kościoła katolickiego. Nawet gdy rodzinie zależy na chrześcijańskim pochówku – twierdzi kapłan z Nysy na Opolszczyźnie.

Konsekwencje jednego podpisu

Jeden podpis. Oszczędność? Zapobiegliwość? - Nie bądź frajerem, nie płać – usłyszał Edward, gdy przyjechał do Hamburga po raz pierwszy. Zdecydował się płacić podatek kościelny. Ci, którzy postąpili inaczej, mają teraz w papierach – niewierzący.

Czy będą mogli wziąć ślub kościelny, ochrzcić dziecko, posłać je do komunii? Niestety, nie jest to takie oczywiste. I czy rodzina nie będzie miała problemu z pogrzebem? Takie konsekwencje może nieść złożenie jednego podpisu, by zaoszczędzić rocznie kilkaset euro. Czy warto?

Autor: Jolanta Reisch

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie