Jak bezrobotni uciekają z pól szparagowych

· 194 odsłon · Skomentuj! · Autor:

Pomimo dołożonych wysiłków, aby wysłać do pracy przy zbiorach szparagów młodych i silnych pomocników, ponownie się nie udało. Przy pierwszym deszczu niemieccy pracownicy uciekli, a zbiory zgniły.

Wszystkie wysiłki Agencji Pracy poszły na marne. Nie pomogły niemieckim bezrobotnym ani kursy przygotowawcze, ani próbne prace na polu. „Ci ludzie po prostu się nie starają”, mówią plantatorzy”.

Od początku 2006 roku, hodowcy muszą przy zbiorze zatrudniać co najmniej 20% pomocników rekrutujących się spośród niemieckich pracowników. Jak pokazała praktyka to za dużo. W Hesji udało się osiągnąć ilość 10 procent kwoty. 75 procent gospodarzy było niezadowolonych z niemieckich pomocników.

Na początku wszyscy są pełni zapału do pracy. A ta jest ciężka: od siódmej rano przez dziesięć godzin w nieustannym zgarbieniu. Taryfowa płaca wynosi 4,85 euro za godzinę, do siedmiu – ośmiu euro dopłaca Agencja Pracy. Bezrobotni otrzymują 1000 euro za miesiąc. A praktyka wyglądała tak, że dopóki padał deszcz, przez pięć dni, pomocnicy byli. Kiedy deszcz zniknął, wraz z nimi i pracownicy. Niemcy czują się podobno „fizycznie nadmiernie obciążeni”.

Wieloletni, polscy pracownicy pojechali gdzieś indziej, do Anglii i Holandii. Tam płaci się wyższe stawki i nie ma biurokratycznych przeszkód. W Niemczech Polacy mogą pracować zaledwie przez cztery miesiące, w innych krajach nie ma limitów.

A co do niemieckich pomocników...Plantatorzy kręcą głowami. W ubiegłym roku do południowo heskiego Darmstadt werbowano pracowników aż w Brandenburgii i Saksonii. 70 zdecydowało się przyjechać, potem 24 nie przyjechało. Z pozostałych 46, pracę porzuciło 42. Zostało czterech niemieckich pracowników. Nikt nie chce tego komentować. Lepiej nie.

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie