Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz – znakomity tryumf Radwańskiej

· 439 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz – znakomity tryumf Radwańskiej

<i>Powtarzam do znudzenia, że istotą sportu jest rywalizacja, wola walki. Sport jest demokratyczny i sprawiedliwy (…) Jest aktem dzielności i poświęcenia</i> – mówił kiedyś jeden z najwybitniejszych polskich dziennikarzy sportowych Bohdan Tomaszewski, a jego słowa doskonale oddają wczorajszą walkę Agnieszki Radwańskiej podczas finału WTA Finals w Singapurze.

Szczęściary, tak mówiono przed finałem do Radwańskiej i Kvitovej. Polka w fazie grupowej wyeliminowała Hiszpankę Garbinę Muguruzę, a Czeszka Rosjankę Marię Szarapową! Po porażce w dwóch pierwszych spotkaniach myślałam, ze już po mnie, Później trzymałam kciuki za Marię Szarapową, a ona wykonała świetną robotę, pomagając mi awansować do półfinału. Mam nadzieję, że będę w stanie kontynuować dobrą passę – mówiła po sobotniej wygranej polska tenisistka.

Przed finałem szeptano po kątach, że będzie to najgorsze starcie w historii, bo zarówno rozstawiona z numerem piątym Radwańska, jak i występująca z „czwórką” Kvitova do półfinału dotarły z zaledwie jednym zwycięstwem zanotowanym w fazie grupowej, ale jak mówi powiedzenie: „Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz” – potwierdziła to Radwańska pokonując Czeszkę i zwyciężając tym samym w najbardziej prestiżowej po wielkim szlemie imprezie.

Polska złota jesień w Singapurze

Tak o wczorajszej wygranej „Isi” mówili lokalni komentatorzy, ale o zwycięstwie Polki rozpisywały się także zagraniczne media, a gratulacje płynęły z całego, sportowego świata. Polkę doceniano przede wszystkim za siłę i wytrwałość nie tylko fizyczną, ale także psychiczną.

Bądźmy szczerzy. Od początku rozgrywek w Singapurze Radwańskiej nie szło najlepiej, z nożem przy gardle wspinała się na wyżyny swoich umiejętności. Do finału awansowała ostatkiem sił. Gdy wszyscy zastanawiali się czy Polka sobie poradzi kondycyjnie, ona zapewniała, że jeszcze ten jeden mecz wytrzyma i wytrzymała!

Emocji nie brakowało do końca

Finałowe starcie było dramatyczne, obie tenisistki za wszelką cenę chciały udowodnić, że zasługują na ten finał, a kibicom dać dobre widowisko. Od początku lepsze wrażenie sprawiała Radwańska. kiedy przełamała Czeszkę 5:1 kibice zacierali ręce z zadowolenia bo wiedzieli, że „Isia” już tego nie wypuści. Tak też się stało pierwszego seta Polka wygrała 6:2.

W drugim secie Radwańska nieco opadła z sił, a Kvitova zaczęła trafiać i wyszła na prowadzenie 5:4, a całego seta wygrywając 6:4.

Początek trzeciego seta mógł doprowadzić wielu kibiców do zawału serca, kiedy to przy pierwszym breakpoincie dla Radwańskiej Polka zagrała krosa, ale sędzia zadecydował, że piłka znalazła się na aucie, to wzbudziło wiele kontrowersji. Sama Radwańska nie zdecydowała się na sprawdzenie decyzji sędziego liniowego, challenge na potrzeby telewidzów pokazały, że piłka była dobra. Na szczęście oliwa okazała się sprawiedliwa i w kolejnej akcji Radwańska odbijającym returnem odrobiła breaka.

Trzeci set niejeden określiłby mianem jazdy bez trzymanki, bo aż szczęść z dziewięciu gemów kończyło się przełamaniami i to ten jeden breaka zadecydował o wygranej, która tym razem stanęła po stronie Polki. Radwańska wygrała WTA Finals po raz pierwszy w historii wychodząc z grupy z większą liczbą porażek niż zwycięstw.

Pieniądze, prestiż, sława – to efekty wiary w siebie!

Najlepsza polska tenisistka otrzymała czeka o wartości 2 mln dolarów, pewne miejsce w top 5, a na dodatek kończy sezon z najważniejszym tytułem w swojej karierze.

Wiara w siebie czyni cuda, udowodniła to wczoraj Agnieszka Radwańska, bo kiedy inni stracili nadzieję, na to, że jej udział w rozgrywkach w Singapurze ma sens, ona dzielnie szła do przodu udowadniając, że nie tylko Polska reprezentacja piłki nożnej potrafi walczyć o swoje! Brawo za determinację!

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie