Niemieckie przepisy dyskryminują ze względu na przynależność państwową?

· 721 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Niemieckie przepisy dyskryminują ze względu na przynależność państwową?

Rząd w Berlinie już od tego roku chciał wprowadzić obowiązkowe opłaty za przejazd niemieckimi autostradami i drogami krajowymi, ale sprawa została skierowana do Komisji Europejskiej, ponieważ kierowcy uznali, że niemieckie prawo dyskryminuje ze względu na przynależność państwową. Jak sprawa niemieckiego myta wygląda dzisiaj?

Niemiecki rząd uchwalił ustawę mówiącą o tym, że kierowcy przejeżdżający samochodami osobowymi przez niemieckie autostrady i drogi krajowe będą musieli uiścić za to odpowiednią opłatę.

Zgodnie z niemieckimi ustaleniami kierowcy mogli wybierać między opłatami rocznymi, dwumiesięcznymi i 10-dniowymi. Myto za 10-dni miało wynosić, w zależności od pojemności silnika i wpływu spalania na środowisko, od 5 do 15 euro. Za dwa miesiące, koszt winiety to od 16 do 30 euro, a opłata roczna miała wynieść maksymalnie 130 euro.

Ten cennik miał obowiązywać tylko kierowców z zagranicy, Niemcy za przejazd swoimi drogami także mieli uiszczać opłatę, ale miała ona być jednorazowa (w wysokości 130 euro) i obowiązywać przez cały rok. Co więcej, prawo zakładało, że Niemicy będą mogli odliczyć tę sumę od podatku, czyli mogliby liczyć na pełną rekompensatę poniesionej wczesnych wcześniej kosztów. Ten pomysł nie spodobał się kierowcom z innych krajów unijnych, którzy skierowali sprawę do KE.

Myto pod lupą Komisji Europejskiej – ustawa w zawieszeniu

W czerwcu ubiegłego roku KE wszczęła postępowanie wobec naszego zachodniego sąsiada.

W grudniu niemiecki rząd przesłał do Brukseli odpowiedź na wątpliwości zgłaszane przez Komisję względem ustawy. Do tej pory (a mamy już koniec lutego) Bruksela nie ustosunkowała się do odpowiedzi wydanej przez niemiecką stronę, ale według unijnych źródeł, do których dotarła PAP, wynika, że już początkiem kwietnia Komisja wyda opinię, która nie wyklucza przejścia na wyższy stopień postępowania.

Tymczasem na czas wyjaśnienia sprawy niemieckiego myta, ustawa została zawieszona, a za przejazd przez niemieckie drogi płacą tylko kierowcy samochodów ciężarowych (ta regulacja obowiązuje już od 2005 roku).

Niemieccy politycy pobierając opłaty od zagranicznych kierowców, liczyli na wpływ około 500 mln euro rocznie do budżetu państwa, a pieniądze miały być w pełni przeznaczone na infrastrukturę.

Iskrzy na linii Bruksela – Berlin

Kontrowersyjna ustawa wprowadzająca myto, nie jest jedynym problemem na linii Bruksela-Berlin.

Przypomnijmy, że w maju ubiegłego roku KE wszczęła postępowanie w sprawie płacy minimalnej obowiązującej w Niemczech, która miała dotyczyć także kierowców zagranicznych przejeżdżających przez ten terytorium Niemiec tranzytem. Oburzeni kierowcy zarzucili wówczas Berlinowi, że ustawa ta narusza unijne prawa dotyczące płacy minimalnej. Interwencja KE spowodowała, że i te przepisy musiały zostać zawieszone do czasu całkowitego wyjaśnienia.

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie