1500 drogocennych obrazów wartych ponad 1 miliard euro! Wszystko, w niewielkim mieszkaniu w Monachium

· 2.7k odsłon · Skomentuj! · Autor:
1500 drogocennych obrazów wartych ponad 1 miliard euro! Wszystko, w niewielkim mieszkaniu w Monachium

To historia rodem z sensacyjno – wojennego filmu: odnaleziona kolekcja dzieł sztuki, nazistowscy zbrodniarze, pokrętne działania władz, stary kolekcjoner przywiązany do swoich dzieł, oszustwa finansowe. I co równie intrygujące; wciąż nie ma zakończenia. Ani dobrego ani złego.

W 2011 roku, na granicy Niemiec i Szwajcarii celnicy zatrzymują starszego pana z australijskim paszportem. Dokument okazał się fałszywy. Starszy gentelman miał przy sobie dużo więcej gotówki niż przewidują przepisy. To zatrzymanie stało cię początkiem sensacyjnej historii. Zatrzymanym był obywatel Niemiec i nazywał się Cornelius Gurlitt.

Władze przeprowadziły w mieszkaniu starszego pana rewizję. Efekt przeszedł ich najśmielsze oczekiwania. W niewielkim mieszkaniu w monachijskiej dzielnicy Schwabing odkryto kolekcję niemal 1500 obrazów.

Pomimo, że do pierwszej rewizji w domu Cornelisa Gurlitta doszło w 2011 roku, sprawa ujrzała światło dzienne, a właściwie niemal wybuchła dopiero w 2013 roku. Władze przez dwa lat trzymały w tajemnicy fakt odnalezienia unikalnej kolekcji dzieł sztuki.

Ile i co?

Szkice, obrazy olejne, szkice węglem, litografie i akwarele, razem 121 oprawionych obrazów i 1258 płócien bez ram. Taki skarb przez ponad 50 lat ukrywał Cornelius Gurlitt. Ich wartość oszacowano na ponad miliard euro.

Na liście znalazły się prace malarzy takich jak: Renoir, Pablo Picasso, Marc Chagall, Henri Toulouse-Lautrec, Henri Matisse, Oskar Kokoschka … i wiele nazwisk, które może mniej znane są amatorom, za to wywołują wypieki u znawców tematu; Max Liebermann, Max Beckmann, Otto Dix, , August Macke, Emil Nolde, Ernst Ludwig Kirchner, Carl Spitzweg,, Schmidt-Rottluff, Hofer, Macke.

Historia wyziera z kątów

Skąd obrazy, w takiej ilości i o takiej wartości w skromnym mieszaniu w Monachium? Śledczy, a za nimi dziennikarze, szybko doszperali się prawdy. Cornelius Gurlitt to syn marszanda Hildebranda Gurlitta, który na polecenie samego Goebbelsa (nazistowskiego ministra propagandy), skupował od niezgodne ideowo z nazizmem dzieła sztuki.

Nazywało się, że skupował, ze względów propagandowych oczywiście, „sztukę wynaturzoną” czyli obcą narodowo jedynie pięknej sztuce aryjskiej. Robił to na mocy wydanego w 1937 roku dekretu Hitlera, by zarówno placówki muzealne jak i prywatne kolekcje „oczyścić” ze zdegenerowanej kulturowo sztuki.

Na podstawie tego przepisu skonfiskowano, bez odszkodowania, niemal 21 tysięcy obrazów, rzeźb i innych obiektów. Co znamienne, przepisu tego nie anulowano do dzisiaj, co stanowi przeszkodę w odzyskiwaniu skonfiskowanych ówcześnie dzieł na drodze prawnej.

Wracając do panów Grullit, seniora i juniora. Hildebrand zgromadził, i prawdopodobnie przywłaszczył sobie sporą kolekcję. Gdy w 1956 r zginał w wypadku, obrazy odziedziczył syn Cornelius. Stanowiły też dla niego jedyne źródło utrzymania. Nie pracował, a właściwie jego pracą była ochrona kolekcji. Gdy kończyły mu się pieniądze, sprzedawał kolejny obraz.

Polska domaga się listy

Gdy tylko w mediach gruchnęła wieść o odkryciu wątpliwego pochodzenia kolekcji u staruszka z Monachium, tamtejszy konsulat natychmiast zażądał do wglądu pełnej listy odnalezionych dzieł. Polscy dyplomaci podejrzewali, że mogą się tam znajdować dzieła zagrabione z Polski.

Niemiecka prokuratura nie kwapiła się jednak z przekazaniem pełnej listy. Dopiero w styczniu 2015 roku sąd administracyjny w Augsburgu nakazał prokuraturze, by przekazała mediom listę dzieł odnalezionych u Gurlitta. Wnioskodawcą i skarżącym w tej sprawie był dziennik BILD. Prokuratura wniosła jednak odwołanie od tej decyzji.

Niemieccy prokuratorzy zajęli się tymczasem innym aspektem przestępstwa Corneliusa Gurlitta. Uznali, że żył z dzieł, zdobytych w co najmniej dwuznaczny sposób i nie płacił podatków. A uchylanie się od płacenie podatków w Niemczech jest bardzo poważnym przestępstwem.

W międzyczasie okazało się, że znalezisko w mieszkaniu Gurlitta w Monachium, to nie jedyne obrazy, będące w jego posiadaniu. Zapobiegliwy starzec część zbiorów ukrył na terenie Austrii, w swoim domu w Salzburgu. Odkryto tam kolejnych 238 dzieł, w tym 39 cennych obrazów, między innymi Renoira, Moneta, Gauguina, Toulouse-Lautreca i Liebermanna.

Legalny właściciel?

Kolekcja znaleziona w mieszkaniu Corneliusa Gurlitta bezspornie pochodziła sprzed wojny lub z czasów jej trwania. Bezspornie nie zdobyto jej w sposób do końca legalny. Jednak wiele z tych obrazów byli właściciele sprzedali; fakt że pod wpływem strachu; fakt, że w dramatycznych dla nich sytuacjach. Byli prześladowani, musieli emigrować z Niemiec, pozbywali się co ciemniejszych rzeczy. Obrazy sprzedawali za bezcen, po zaniżonych cenach. Kluczowe jest tu słowo: sprzedawali.

Co mogło wskazywać, że panowie Gurlitt byli ich legalnymi właścicielami. Z moralnego i etycznego punktu widzenia sprawa na pewno wygląda problematycznie.

Co na to prawo? Do dzisiaj nie ma jednoznacznej opinii, w ilu procentach kolekcja jest własnością rodu Gurlittów. Pewny swoich racji był za to sam Cornelius Gurlitt twierdząc stanowczo, że dobrowolnie nie odda ani jednego obrazu.

Prawnicy reprezentujący poszkodowanych lub ich rodziny, byli innego zdania. W ich opinii prawo własności staruszka z Monachium można unieważnić, chociażby na podstawie podpisanej również przez Niemcy Deklaracji Waszyngtońskiej z 1998 roku, określającej zasady postępowania ze zrabowaną sztuką. A Żydowska Konferencja Roszczeń zaapelowała o zwrot dzieł prawowitym właścicielom.

Sprawy nie rozwiązała śmieć Corneliusa Gurlitta w maju 2014 roku. Zapisem testamentowym całą sporną kolekcję przekazał Muzeum Sztuki w Bernie, w Szwajcarii. Ponadto roszczenie do spadku zgłosiła kuzynka Gurlitta.

Bez zakończenia

W maju 2015 r sąd w Monachium wydał zgodę na zwrot dwóch dzieł prawowitym właścicielom. Płótno „Kobieta siedząca w fotelu” Henri Matisse’a, powróciło do rodziny Rosenbergów. Wyjaśniło się, że władze nazistowskie skonfiskowały ten obraz w 1942 roku w Paryżu.

Drugi obraz, który odzyskają zachowujący anonimowość właściciele, to „Dwóch jeźdźców na plaży „ Maxa Liebermanna.

Przyszłość kolekcji stoi pod znakiem zapytania. Decyzję w tej sprawie podejmie sąd.

Zdjęcie: www.flickr.com/photos/centralasian/5471338661, autor: cea +, (Marc Chagall, Scene de Cirque, 1958)
Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie