Auta, traktory, solary i rowery wciąż znikają za wschodnią granicą

· 1.5k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Auta, traktory, solary i rowery wciąż znikają za wschodnią granicą

Kradzieże i włamania na miejscu pierwszym. Handel narkotykami na drugim. Na trzecim – oszustwa gospodarcze – to lista czynów karalnych, najczęściej popełnianych w Niemczech w ubiegłym roku. Komentatorzy z niepokojem czekają na tegoroczne statystyki. Nie będą one napawać optymizmem. Z roku na rok policja w Niemczech odnotowuje się wzrost przestępczości. Głównie zorganizowanej. Polacy mają w tym swój udział.

Gdzie jest samochód?

W Niemczech liczba kradzieży aut z roku na rok maleje. Nie są to spadki znaczące. W 2014 r odnotowano 18 549 przypadków kradzieży samochodów, o 4% mniej niż w roku poprzednim.

W zbiorowej pamięci wciąż tkwi dowcip z początku lat 90-tych dowcipu; zapraszamy do Polski, twoje auto już tam jest. Z czasem pojawił się nowy termin; wschodnioeuropejskie rynki na kradzione samochody. W tym przypadku Polska bywa zarówno krajem docelowym jak i tranzytowym. Procederem zajmują się grupy przestępcze z Niemiec, Litwy Gruzji i właśnie Polski. Grupy znad Odry i Wisły kontrolują – średnio - 25% przestępczego rynku.

Skąd wiadomo, że kradzione w Niemczech samochody trafiają za Odrę? Potwierdzają to liczby. Z danych Federalnego Urzędu Kryminalnego (Bundeskriminalamt/BKA) wynika, wprawdzie, że w liczbach bezwzględnych najwięcej samochodów ginie w Berlinie i Nadrenii Północnej Westfalii. Ale to właściciele aut ze wschodnich landów są najbardziej narażeni na kradzieże. Tam właśnie ginie najwięcej samochodów w przeliczeniu na 100 tyś. zarejestrowanych aut.

Granda banda

Niemiecka policja wzięła sobie „na widelec” zwalczenie transgranicznej przestępczości. Efektem jest spadek ilości kradzieży aut. Znany jest schemat działania gangów. Jedni robią rozpoznanie, inni kradną samochód, jeszcze inni przekraczają granicę, wysyłając przodem zająca- pilota. Jego zadaniem jest sprawdzić, czy na drodze nie czai się policyjny patrol. Szajki są mocno zhierarchizowane, składają się najczęściej z Polaków lub Litwinów. Niemcy wśród nich są rzadkością.

Do niedawna jeszcze niemiecka policja ubolewała, że nie może ukarać sprawców ze względu na brak kooperacji z polskiej strony. Podejrzanych nie wydawano stronie niemieckiej, nie było pieniędzy na tłumaczenie akt. Posuwano się nawet do oskarżania podejrzanych o fikcyjne czyny, tylko po to by nie wydawać ich stronie niemieckiej. Ostatnio taka postawa odchodzi do lamusa, a polskie i niemieckie służby porządkowe działają wspólnie, przez co są bardziej efektywne.

Gdzie jest traktor?

Warto zacząć od statystyk. W 2013 r tylko w Brandenburgii skradziono 830 maszyn i urządzeń rolniczych. W latach poprzednich taka ilość maszyn rolniczych ginęła w ciągu 10 lat. Kradzież sprzętu rolniczego jest równie intratna jak kradzieże samochodów. Wartość traktorów czy maszyn to kwoty rzędu 70, 150 a nawet 200 tysięcy euro.

Rok 2007, rok w którym Polskę przyjęto do „rodziny Schengen” przeklina wielu rolników z Brandenburgii, Meklemburgii - Pomorze Przednie czy Saksonii. Wzrost przygranicznej przestępczości widoczny był gołym okiem. Zdarzały się miejscowości, w których łupem złodziei padało ponad 80% mieszkańców. Niemieccy rolnicy byli bliscy od wzięcia spraw w swoje ręce. W kilku wsiach utworzono nawet grupy samopomocowe. Dopiero wtedy zareagowała policja, wzmacniając Sonderkommission Grenze (SOKO), działającą na pograniczu specjalną grupę operacyjną policji.

Gdzie panele?

Najnowszy trend to kradzieże systemów fotowoltaicznych, głównie z farm fotowoltaicznych. Na przełomie 2011-2014 r. odnotowano ponad 1880 kradzieży. Straty w ich wyniku oszacowano na ponad 15 mln euro. Zdaniem ekspertów z niemieckiej policji, szybko rozwija się rynek wtórny na tego typu sprzęt. Trafia on często do Polski, która bywa krajem docelowym, częściej jednak tranzytowym. Stąd panele jadą dalej na Wschód lub do Afryki.

Skąd wiadomo, że w proceder zamieszani są Polacy? Otóż policjanci ze specjalnej grupy, działając pod kryptonimem Sonne (Słońce) przechwycili przy granicy na Odrze co najmniej kilka samochodów, wyładowanych kradzionymi instalacjami.

Popularne w Niemczech farmy fotowoltaiczne, często usytuowane na uboczu, są łatwym łupem złodziei. Jedynym zabezpieczeniem bywa zwykle łatwy do obejścia system monitoringu. Dlatego też coraz więcej systemów solarnych zaopatrzone jest w mini-nadajniki GPS. Dzięki tego typu zabezpieczeniom coraz więcej złodziei trafia do niemieckich więzień. Szkoda, że często są to złodzieje z polskim rodowodem.

Gdzie jest rower?

Policja, z uwagi na długość trwania tego procederu, wyspecjalizowała się w łapaniu sprawców kradzieży aut. Przeszkodą są też coraz lepsze zabezpieczenia, wymuszane przez ubezpieczalnie. Może dlatego łatwiej ukraść rower. Przeciwko czemu Niemcy dowcipnie protestują – macie już nasze samochody, zostawcie w spokoju nasze rowery.

Wielu Niemców przesiada się na rowery ze względu na ekologiczne walory tego pojazdu. Jak również na fakt, że w zatłoczonych i zakorkowanych miastach rowerem łatwiej i taniej dojedzie się z punktu A do punktu B. Zwykle z domu do pracy. A dobry rower to wydatek rzędu kilkuset euro.

Dlatego nie ma się co dziwić, że naszych zachodnich sąsiadów oburzają notoryczne kradzieże rowerów. Niemal w każdej niemieckiej rodzinie jest ktoś, komu ukradziono jednoślad. Kradzieże to zwykle sprawka wyspecjalizowanych gangów. Ponoć w powiecie słubickim całe wioski zajmują się tym procederem, kradnąc rowery głównie w Brandenburgii i Meklemburgii–Pomorzu Przednim. Policja, mając na głowie „poważniejsze” przestępstwa, te rowerowe często odkłada ad acta.

Wytrychem i łomem

Z punktu widzenia policji mniejsza szkodliwość czynu, a z punktu widzenia okradzionego – ogromna trauma. Przestępstwa przeciwko mieniu, a konkretnie włamania do domów, mieszkań, piwnic czy ogródków działkowych. Tu również warto podeprzeć się danymi. W 2014 roku w liczącym 19 tyś mieszkańców miasteczku Forst odnotowano 1944 kradzieże. W 17-tysiecznym Guben - 1425 kradzieże, w Schwedt na północ od Frankfurtu – 1308 kradzieże.

Mieszkańcy od lat borykają się z tym problemem. Niestety, ich liczba rośnie z roku na rok, a ich sprawcy pozostają bezkarni. Stają się też coraz brutalniejsze. Sprawcy decydują się na zuchwałe kradzieże, często kończące się uszczerbkiem na zdrowiu i traumą ofiary.

Lata powolnego budowania dobrego wizerunku Polski w Niemczech mogą pójść na marne. Uprzedzenia i stereotypy wciąż mocno się trzymają. Fakt, że w przestępstwa wmieszani są Polacy, jeszcze je pogłębiają. Śpiewką przyszłości powinno być budowanie mostów. Symbolicznych i realnych. Takich jak ten na Nysie Łużyckiej, łączący niemiecki Coschen i polski Żytowań. Po niemieckiej stronie sporo jest jednak obaw, że wraz z turystami pojawi się więcej złodziei z Polski.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Ben Oswald, URL: www.flickr.com/photos/benoswaldde/4000970628

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie