Beton na niemieckich autostradach choruje na „raka”

· 3.3k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Beton na niemieckich autostradach choruje na „raka”

Powinny być idealne. Niemieckie autostrady. Polacy je kochają, bo u siebie mają ich niewiele. Okazuje się jednak, że w trakcie budowy popełniono kilka błędów. Ich przyczyną są takie zjawiska jak blow up czy rak betonu.

Dla użytkowników ruchu nie ma nic gorszego niż „zatkana” autostrada. Przyczyną korków często są wypadki, ale jeszcze częściej prace remontowe. Jadąc z zachodniej części Niemiec - na przykład z licznie zamieszkałej przez Polaków Nadrenii Północnej Westfalii - do Polski trzeba skorzystać z autostrad na terenie Saksonii Anhalt. Już w ubiegłym roku kierowcy napotkali tam utrudnienia w ruchu. Na przykład latem 2015 r. na A9-tce, pomiędzy Bad Dürrenberg a Berlinem. Droga została niemal całkowicie zablokowana, gdy z powodu upału doszło do korozji betonowej nawietrzni drogi. To jednak może być dopiero początek złych nowin…

Blow up, czyli co?

Pod wpływem ciepła pomiędzy płytami betonowymi na jezdni wytwarza się napięcie. Płyty zaczynają „pracować”, a tworząca się w ten sposób energia, nie znajdując ujścia wewnątrz, wypycha nadmiar betonu na zewnątrz. To skutkuje poważnym uszkodzeniem nawierzchni, rodzajem wybrzuszenia na kilka, na nawet kilkanaście centymetrów. Dla szybko jadących kierowców może okazać się to śmiertelną przeszkodą. Wpływ na ten proces ma intensywność nasłonecznienia, dlatego dochodzi do niego najczęściej w godzinach popołudniowych, po tym jak słońce cały dzień operuje i nagrzewa betonowe płyty. Groźna jest nieprzewidywalność zjawiska. To jedna z przyczyn uszkodzeń nawietrzni na pewnych odcinkach niemieckich autostrad.

Do lata już całkiem blisko, a wtedy problem eksploduje. Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska „blow up” zwiększają temperatury powyżej 40 stopni C. Szczególnie zagrożone są odcinki autostrady z cienkich betonowych płyt.

Beton zżerany przez „raka”

Mróz, wilgoć i sól – te czynniki również nie sprzyjają „gładkości” autostradowych nawierzchni. Katalizują występowanie tzw. „raka betonu”. Jego przyczyna tkwi dla odmiany jakości składników, z których produkowany jest beton.

Czym jest „rak betonu” zwany też ASR? Są to reakcje chemiczne, zachodzące pomiędzy składnikami, służącymi do wytworzenia betonu czyli alkaliami (tlenkiem sodu i potasu) zawartymi w cemencie a kwasem krzemowym, który występuje w kruszywie. Gdy te związki zaczynają ze sobą reagować, w szczelinach tworzy się żel, rozszerzający się klinem od fugi wzdłużnej w dół. Powstające w ten sposób ciśnienie rozbija beton. Robi się tak słaby, że można go rozkruszyć w rękach. Dzieje się tak zwykle na krawędziach drogi. Czyli prawie 6-metrowy płyty betonowe, użyte do budowy wielu odcinków niemieckich autostrad, zaczynają się kruszyć, głównie na obrzeżach.

Winna sól i żwir z Halle

I tutaj drogowcy nie mogą przewidzieć, kiedy beton zostanie zaatakowany przez „raka”. Chorobotwórcza wypadowa jest splotem kilku czynników, w tym wilgotności powietrza czy ilości soli używanej do posypywania autostrady, by zapobiegać jej oblodzeniu. W samej Saksonii Anhalt na drogi w okresie zimowym wysypywanych jest ponad 4 tys. ton tej substancji.

Równie ważny jest skład i jakość żwiru i tłucznia, wykorzystywanego do produkcji betonu. Złą sławą cieszy się ten wydobywany w okolicach Halle. Niestety, właśnie tego surowca używano nagminnie do budowy autostrad tuż po zjednoczeniu Niemiec. Po prostu dlatego, że był pod ręką. Eksperci ostrzegali, że żwir z Halle jest marnej jakości i nie nadaje się do produkcji betonu do budowy autostrad. Nie znaleźli jednak posłuchu.

Ruch na niemieckich autostradach praktycznie nie zamiera. Z samej tylko A9 (długości 530 km, pomiędzy Poczdamem a Monachium), każdej doby korzysta ponad 60 tyś pojazdów, z czego niemal 20% to tzw. ciężki transport czyli TIR-y i ciężarówki. W przypadku naruszonej przez „raka betonu” nawierzchni osłabia ją jeszcze bardziej.

Miliony euro w beton

Gdy w 2000 r oddawano w Niemczech do użytku kolejne kilometry autostrad, ich trwałość prognozowano na co najmniej 30 lat. Niestety, po kilkunastu trzeba było do tematu wrócić. Z pobieżnych na razie szacunków Krajowego Urzędu Dróg wynika, że w skali kraju problem dotyczy co najmniej 300 km autostrad. Plan zakłada, że ich naprawa/przebudowa powinna potrwać do 2023 r i kosztować niemało, nawet jak na Niemcy. Budowa 1 km autostrady to koszt rzędu 8.5 mln euro, a w przypadku „raka betonu” zwykłe łatanie nawierzchni nie zdaje egzaminu. Na początek prawdopodobnie pójdzie A14.

Dlaczego, pomimo ostrzeżeń fachowców, drogi budowano z „zakażonego” betonu? Dobre pytanie. Pytanie, na które szukają i nie znajdują odpowiedzi przedstawiciele niemieckiego Krajowego Urzędu Dróg, z jego szefem Uwe Langkammerem na czele.

O wyższości betonu nad asfaltem…

Zresztą problem dotyczy nie tylko nawierzchni autostrad, lecz również innych betonowych „wytworów”; bloków mieszkalnych, mostów a nawet posłów startowych na lotniskach. Od kilku lat zarówno Niemcy jak i Szwajcarzy pracują nad sposobem zapobiegania tego rodzaju uszkodzeniom, szukając antidotum na „raka betonu”.

Pomimo tych niedogodności fachowcy wciąż dowodzą, że beton jest lepszym budulcem do pokrywania autostrad niż asfalt. Dlaczego? Bo jest trwalszy i tańszy od asfaltu, bardziej odporny na obciążenie i ekstremalne warunki pogodowe. Jest też produkowany z naturalnych składników, bez użycia szkodliwej dla środowiska ropy naftowej.

W Niemczech jest 12 813 km autostrad. 30% z nich ma nawierzchnię betonową.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Connie Ma, URL: www.flickr.com/photos/ironypoisoning/14374101393

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie