Być jak Lukas Podolski – dlaczego dzieci powinny uprawiać sport?

· 1.2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Być jak Lukas Podolski – dlaczego dzieci powinny uprawiać sport?

Wybierając życie na emigracji, wiele rodzin bierze pod uwagę całokształt, od lepszych zarobków, lepszej opieki medycznej i socjalnej, większego komfortu życia po takie, wydawałoby się drobnostki, jak możliwość korzystania z pozalekcyjnych zajęć sportowych dla dzieci.

Akurat Niemcy pod tym względem są dobrym wyborem. Sport cieszy się w Niemczech ogromną popularnością. Działa tam, z grubsza licząc, około 90 tys. klubów sportowych zrzeszających niemal 27 mln członków. Jest więc przestrzeń, by każdy, bez względu na wiek, znalazł w tej masie coś dla siebie.

Różnorodność oferowanych zajęć pozwala dopasować je do indywidualnych możliwości i oczekiwań dziecka, bez względu na płeć. Trzeba przyznać, że z tych możliwości pełnymi garściami czerpią rodowici mieszkańcy Niemiec, stąd czasami, żeby zapisać dziecko na wybrane zajęcia sportowe, trzeba robić to ze sporym wyprzedzeniem.

Dostępność

Wielką zaleta jest to, że ośrodki sportowe nie są zlokalizowane tylko w dużych miastach. Oczywiście Hamburg, Berlin czy Kolonia oferują większą rozmaitość. Ale nie ma się co martwić. W niewielkim Kerpen, Erding, Bitburgu czy Ansbach również można znaleźć ciekawe zajęcia. Tym bardziej, że dzieci tak naprawdę wybierają dyscypliny, które znają, albo z telewizji albo z opowiadań innych dzieci. Stąd często w jednym regionie popularny jest tenis stołowy, w innym lekkoatletyka, z naciskiem na skoki o tyczce, w innym zaś pływanie.

Możliwość ścisłej specjalizacji

Na popularność konkretnej dyscypliny w danym rejonie wpływ ma kilka czynników. Jednym z nich jest dostępność infrastruktury sportowej. I tak w miejscach, gdzie zlokalizowane są skocznie narciarskie, spora część chłopców, a ostatnio i dziewczyn, interesuje się uprawianiem tego sportu. Znowu w regionie, gdzie jest profesjonalny tor saneczkowy, dzieciaki częściej będą pasjonować się bobslejami. Nie wszystkie ośrodki dysponują welodromami, a tam gdzie są, na pewno będzie więcej dzieci uprawiających kolarstwo torowe.

Drugim czynnikiem jest zaangażowanie szkoleniowców. Ich pasje i zamiłowanie do konkretnej dyscypliny. Przykładem chociażby jest nasz mistrz olimpijski Władysław Kozakiewicz, który od 15 lat uczy wychowania fizycznego w gimnazjum w Bissendorfie, i tam wyławia talenty tyczkarskie. Wielu sportowców wysokiej klasy, po zakończeniu kariery, na sportowej „emeryturze”, zajmuje się właśnie wyszukiwaniem talentów, a w Niemczech dzieje się to na poziomie kilkunastolatków, a potem trenowaniem ich.

Nie tylko piłka nożna

Jednakże podstawowa infrastruktura dostępna jest niemal w każdym zakątku Niemiec. Hala sportowa, gdzie można uprawiać cała gamę gier drużynowych, a ponadto gimnastykę artystyczną czy szermierkę, to w dzisiejszych czasach nie żaden luksus tylko konieczność. Ponadto niemal w każdym mieście jest odkryte boisko. Nie dziwi zatem, że piłka nożna jest najpopularniejszą dyscypliną sportową. Niemiecki Związek Piłki Nożnej liczy 26 tys. klubów i 178 tys. drużyn i jest największą organizacją Niemieckiego Związku Olimpijskiego.

Nie drenuje kieszeni

Ważnym aspektem jest też niewielki, w porównaniu z zarobkami, koszt takich dodatkowych zajęć sportowych. Wiele z nich odbywa się bezpłatnie, bowiem działalność sportowa w Niemczech jest częściowo finansowana przez państwo. Swoje dorzucają też prywatni sponsorzy, a kluby i stowarzyszenia zasilają własne budżety składkami członkowskimi oraz pracą społeczną członków.

Dla przykładu, mieszkająca w Bawarii matka dwójki dzieci za zajęcia atletyczne ogólnorozwojowe swojej 5-letniej córeczki płaci zaledwie 18 euro na rok. Koszt treningów piłkarskich 7-letniego syna w lokalnym klubie to 60 euro na rok. Opłata, oprócz półtoragodzinnego treningu raz w tygodniu, pokrywa również członkostwo w klubie, udział w rozgrywkach międzyklubowych oraz, w zależności od osiągnięć, puchary i medale. Dla porównania, w Polsce, miesięczny koszt udziału dziecka (10 lat) w zajęciach aikido wynosi 80 zł miesięcznie (800 rocznie + dodatkowe opłaty za każdy egzamin).

Być jak Lukas Podolski

Rodzice w Niemczech bardzo często korzystają z tych możliwości. Czasami wynika to z tradycji rodzinnych, tata grał w tenisa, teraz uczy syna i posyła na zajęcia. Nie zawsze sprawdza się to w rodzinach imigrantów, którzy czasami powoli odnajdują się w obcej rzeczywistości i nie w pełni korzystają z szerokiej gamy możliwości. Na szczęście, ten trend zmienia się. Coraz częściej dzieci z polskich rodzin dołączają do swoich niemieckich rówieśników, by z nimi wspólnie kopać piłkę, pływać, pedałować czy jeździć na nartach.

Świetnym przykładem może być kariera piłkarza Lukasa Podolskiego, który w wieku 2 lat wyjechał z rodzicami do Niemiec. Pochodząc ze sportowej rodziny, już jako kilkulatek zaczął kopać piłkę na boisku w Bergheim. Dzisiaj gra w tureckim klubie Galatasaray Istambuł, po drodze zaliczając takie milowe kroki jak FC Koeln, Bayern Monachium, Arsenal Londyn czy Inter Mediolan. Ma też na swoim koncie grę w reprezentacji Niemiec i zdobycie wraz z nią tytułu Mistrza Świata w 2014 roku.

Przykład takiej kariery na pewno może być magnesem, przyciągającym młodych ludzi, i ich rodziców do sportu. Jedynym zagrożeniem wydawać się może „urodzaj obfitości”. Co wybrać? Tenis, piłkę nożną czy może rugby? A może którąś z lekkoatletycznych dyscyplin? Kilkuletnie dziecko jest za małe, by być świadomym takiej decyzji, dlatego często są to wybory rodziców, nie poparte konsultacjami z fachowcami. Dobrze, gdy dziecko trafi na szkoleniowca, który dostrzeże jego potencjał. W innym przypadku jest to często skakanie z jednej dyscypliny na drugą, gdy jedna dziecku się znudzi. Dlatego ważne jest, by oddać pociechę pod opiekę trenera, który ma doświadczenie w pracy z dziećmi. Wtedy nie ma nudy, jest dobra zabawa, a z niej wynikająca nauka.

Czym skorupka za młodu…

I rzecz czasami najtrudniejsza, szczególnie przy dwójce czy trójce dzieci, logistyczne dostarczenie dzieci na czas na treningi, często w różnych częściach miasta i zaczynające się o różnych porach. Spawa rozwiązuje się sama, gdy dziecko jest starsze i może samo dojechać autobusem, częściej rowerem. W przypadku młodszych dzieci nie ma takiej możliwości. Tutaj dobrym rozwiązaniem jest komitywa z innymi rodzicami, na zasadzie – dzisiaj ja odwożę dzieci na zajęcia, w przyszłym tygodniu ty!

W mediach na całym świecie słychać narzekanie, że rośnie nam pokolenie grubych leni, uzależnionych od komputera i smartfonu. Dodatkowe zajęcia sportowe to szansa, by dzieci, właśnie te małe dzieci, oderwać od komputera i nauczyć, że sport w realnym życiu jest dużo fajniejszy niż ten na xboxie. W tej sytuacji sprawdzi się też stare przysłowie – czego się Jaś nie nauczył, Jan nie będzie umiał. Warto więc uczyć naszych Jasiów, Stasiów, Zuzie czy Anie dobrych nawyków, a uprawianie sportu na pewno takim dobrym nawykiem jest.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor:adifansnetwww.flickr.com/photos/adifans/3407546426

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie