Być królem własnego sumienia, czyli polska lekcja tolerancji

· 1.7k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Być królem własnego sumienia, czyli polska lekcja tolerancji

Każdy pewnie pamięta kultowy cytat z sienkiewiczowskiej klasyki; W pustyni i w puszczy. Tam można było przeczytać o prawie Kalego. Gdy Kali zjeść komuś krowę - to dobrze, gdy ktoś Kalemu zjeść krowę - to źle. Tysiąc lat polskiej tradycji chrześcijańskiej można wyrzucić na śmietnik. Zastąpić coraz bardziej popularnym w kraju nad Wisłą prawem Kalego.

Ostatnio punktem zapalnym dyskusji jest sprawa uchodźców z Syrii. Nie ma dla nich miejsca w Polsce, bo Polska jest tylko dla Polaków, można usłyszeć zarówno od polityków z pierwszych stron gazet i od zwykłego Kowalskiego pod osiedlowym sklepem.

Obcych w Polsce nie chcemy. Tylko jak to się ma do ponad 2 mln Polaków, którzy w 10 latach wyjechali za pracą do różnych zakątków Europy i świata. Ponoć język polski jest drugim najczęściej używanym językiem w Londynie. Spacerując ulicami Glasgow, Dublina, Berlina czy Wiednia co rusz można się natknąć na polskie akcenty; sklepy, restauracje, gazety…

Wszędzie jest nas pełno. Wysoko podnosimy głowy z dumą mówiąc: jestem z Polski. A jednocześnie rościmy sobie prawo do mówienia, że inni nie mają prawa u nas mieszkać...

Skoro Polska dla Polaków, to…

...co by się stało, gdyby taką postawę przyjęła cała Europa. Gdyby nagle w Londynie pojawiło się hasło; Wielka Brytania dla Brytyjczyków. Polacy do domu bo zabieracie nam pracę i żyjecie z naszych zasiłków. Ponadto podnosicie poziom przestępczości. Z doniesień Daily Mail wynika, Polacy są to najliczniejsza grupa obcokrajowców, pensjonariuszy brytyjskich więzień, przed Irlandczykami i Jamajczykami. Dlatego nie ma dla was miejsca na Wyspach! Najgorsze, że zaczyna się to już dziać. W pubie The Rigger w Newcastle-under-Lym troje Brytyjczyków pobiło Słowaka, w przekonaniu, że jest Polakiem. Krzyczeli przy tym „wracaj do swojego kraju”.

Albo gdyby nagle Niemcy zamknęli granicę na Odrze i powiedzieli; skoro Polska dla Polaków to nie będziemy tu nikogo trzymać na siłę. Nie musicie zarabiać naszych euro, nie musicie korzystać z kindergeldu i innych socjalnych przywilejów niemieckiego państwa. To dopiero dostałoby się Niemcom, łącznie w wytykaniem historii od cesarza Ottona i Krzyżaków po II wojnę światową. Bo nie będzie Niemiec pluł nam w twarz… To samo z Brukselą. Nie będziemy słuchać bzdurnych zarządzeń eurokratów, ale płynące stamtąd pieniądze chętnie zagospodarujemy. Odpowiedzią byłoby święte oburzenie. No jak to? My mamy prawo! Nam się należy…

Ksenofobia w cenie

Jako naród boimy się obcych, których tak naprawdę w Polsce jest niewielu. Jesteśmy jednym z najbardziej homogenicznych narodów w Europie, zarówno pod względem narodowym jak i religijnym. Odsetek obcokrajowców, mieszkających w naszym kraju wynosi, 0,5%, podczas gdy w innych europejskich krajach waha mię miedzy 10 a 15%.

Jak tak dalej pójdzie, zagotujemy się we własnym sosie. Zagotujemy i udusimy. Przyroda jest mądra i wie, że każdy gatunek potrzebuje od czasu do czasu świeżej krwi. Nowych genów. A naród nowych idei, wartości… Nowych, innych, co nie znaczy że gorszych.

Polska dla Polaków, słychać z wielu środowisk, czasami bardzo odległych od siebie. I jeszcze słychać taki głos: nie będzie nam jakiś Juncker do spółki z jakimś Schulzem kraju meblował.

Gość w dom, ale tylko na moich prawach

Polacy, wyjeżdżając do innych krajów zabierają ze sobą cały bagaż społeczny, kulturalny, religijny. Zabierają z myślą o tym, że będą te wartości kultywować, żyć w myśl zasad, wyniesionych z rodzinnego domu. Jednocześnie ucząc się tego, co ma do zaoferowania nowy kraj. Tyle teorii. W praktyce przez lata gross Polaków żyje w narodowych enklawach, nie ucząc się języka ani obyczajów nowej ojczyzny. Każdy słyszał chociażby o chicagowskim Jackowie.

W ilu głowach dźwięczy z natrętnością muchy mantra: nie chcemy mieć u siebie tego, co widać na ulicach większych miast Niemiec, Wielkiej Brytanii, Szwecji czy Francji. Czyli inności objawiającej się innym kolorem skóry i strojem. Nie mamy nic przeciwko Ukraińcom… Z tym, że nie do końca. 12-letni Dima uciekł z Ukrainy przed wojną i na co trafił. Na szkołę, w której jest poniżany za to, że nie mówi po polsku. Że nie jest „nasz”.

Tolerancyjny jak Polak

O tak. Były takie czasy. Wystarczy sięgnąć do historycznych książek i poczytać. Kilka wieków wstecz Polska uchodziła za enklawę tolerancji. Wiek XVI, reformacja. Krótkie przypomnienie; w 1573 r sejm uchwalił dokument zwany aktem konfederacji warszawskiej. Gwarantował on wieczysty pokój i swobodę wyboru między wyznaniami. Sprawił, iż Polska uniknęła wojen religijnych, wyniszczających inne europejskie kraje. Wielka w tym zasługa króla Zygmunta Augusta, autora słynnego zdania: nie jestem królem waszych sumień.

Mądrzy ludzie mówią, że historia jest nauczycielką życia. Może więc My, Polacy powinniśmy przyjąć lekcję tolerancji od tych, którzy przerabiali ją ponad 440 lat temu. Wrócić to chlubnej tradycji, gdy zdanie – tolerancyjny jak Polak – naprawdę coś znaczyło.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Piotr Drabik, URL:www.flickr.com/photos/drabikpany/5887482596

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie