Co Ty wiesz o Norymberdze i kryptonimie ODDESA?

· 7.7k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Co Ty wiesz o Norymberdze i kryptonimie ODDESA?

Proces w Norymberdze, Trybunał Wojskowy, zbrodniarze wojenni, wyroki śmierci, więzienie… te pojęcia zna niemal każdy. A coś więcej? Kto pomagał uciekać faszystkom „szczurzymi trasami? I czym była ODESSA? Czy warto rozgrzebywać historyczne rany?

Jeszcze przed ostateczną kapitulacją III Rzeszy alianci zdecydowali, że je przywódcy muszą zostać osądzeni. Stworzono precedens pierwszy raz w historii stosując zasadę odpowiedzialności karnej przywódców państwa za zbrodnie międzynarodowe.

Nie bez przyczyny wybrano miejsce - Norymbergę, miasto uważane za kolebkę nazizmu. To tam w 1933 roku hucznie świętowano dojście Hitlera do władzy. To tam w 1935 roku zadekretowano norymberskie ustawy rasowe, na mocy których pozbawiono Żydów obywatelstwa Rzeszy, ochrony prawnej i własności oraz zawierania małżeństw z Aryjczykami.

 

Międzynarodowy Trybunał Wojskowy

Niemal rok zajęło jego członkom osądzenie winnych; od 20 listopada 1945 do 1 października 1946. Miejsca w trybunale - jako sędziowie i oskarżyciele – zajęli przedstawiciele czterech zwycięskich mocarstw: USA, Wielkiej Brytania, Francji i ZSRR.

Na ławie oskarżonych pierwszego, najważniejszego procesu, zasiały 22 osoby. Postawiono im zarzuty podżegania i przygotowania wojny, zbrodni przeciwko ludzkości, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko pokojowi.

Podczas 218 pełnych dni roboczych procesu odbyły się 403 sesje jawne, wysłuchano zeznań 224 świadków, zużyto 5 mln arkuszy papieru, protokół spisano na 16 tysiącach stron, nagrano 7 tysięcy płyt gramofonowych i 27 tysięcy metrów taśmy magnetofonowej.

 

12 wyroków śmieci, 10 wykonanych

Za największe zbrodnie ponieśli najwyższą karę. Wyrok - kara śmierci - usłyszeli: Hermann Göring, Martin Bormann, Hans Frank, Joachim von Ribbentrop, Alfred Jodl, Wilhelm Keitel, Alfred Rosenberg, Arthur Seyss-Inquart, Ernst Kaltenbrunner, Fritz Sauckel, Julius Streicher i Wilhelm Frick.

Wyroki w procesach norymberskich były ostateczne i niezaskarżalne.

16 października 1946 roku na szubienicy zawisło 10 nazistowskich zbrodniarzy wojennych (Hermann Göring popełnił samobójstwo tuż przed egzekucją, Martina Bormanna sądzono zaocznie). Wyrok wykonał zawodowy kat z Teksasu, sierżant John C. Wood. Nie mają grobów. Ciała skremowano a prochy wrzucono do Izery.

 

Spokojna starość nazistów

22 głównych oskarżonych to wierzchołek góry lodowej. W Pałacu Sprawiedliwości w Norymberdze, od 9 grudnia 1946 do 13 sierpnia 1949, odbyło się kolejnych 12 procesów. Przed sędziami stanęli lekarze, prawnicy, członkowie wyższego dowództwa, przedstawiciele rządu i ministrowie, oficerowie SS, przemysłowcy, policjanci; łącznie 185 osób.

Niewiele, biorąc pod uwagę sprawnie działającą przez wiele lat machinę faszystowskich Niemiec. Gdzie zatem podziała się reszta winnych zbrodni II wojny światowej?

 

Uciekali szczurzymi trasami

Argentyna. Tam według ujawnionych niedawno archiwów, ukryło się ponad 10 tysięcy uciekinierów z III Rzeszy. Tam wciąż żyją ich potomkowie. Prezydent Juan Peron witał ich z otwartymi rękami.  Wierzył że pomogą mu zbudować Wielką Argentynę.

Nie bez znaczenia był fakt, że naziści dysponowali sporymi funduszami, zrabowanymi w czasie działań wojennych. Na ich wypchanych kiesach skorzystała nie tylko Argentyna ale też Brazylia, Chile, Paragwaj, Ekwador i inne południowoamerykańskie kraje.

Uciekali drogami, zwanymi pogardliwie szczurzymi trasami. Szklak wiódł przez Bremę, Frankfurt, Stuttgart, Monachium do Memmingen. Tam rozchodził się. Jeden prowadził do Lindau nad Jeziorem Bodeńskim, rozwidlając się na dwa kierunki; Austrię lub Szwajcarię.

Drugi prowadził do Innsbrucku a następnie przełęczą Brenner do Włoch, konkretnie - do Rzymu. Tam okrętowali się na statki odpływające głównie do Ameryki Południowej.

 

Pomagał Watykan, Czerwony Krzyż i Amerykanie

Ucieczka nawet najbardziej zakamuflowanymi trasami nie byłaby możliwa bez nowej tożsamości. Paszportu, lokalnej waluty czy kontaktów w nowym środowisku. Dzisiaj wiadomo, że hitlerowskim zbrodniarzom w ucieczkach pomagały: Watykan i Międzynarodowy Czerwony Krzyż.

Na wojnie swoje postanowili też ugrać Amerykanie, tworząc własną szczurzą trasę pod kryptonimem „Operacja Paperclip”. „Łowili” i przerzucali za ocean (nielegalnie, bez wiedzy Departamentu Stanu), niemieckich naukowców, szczególnie specjalistów z zakresu aerodynamiki, broni rakietowej, broni chemicznej i medycyny.

 

Niechlubna lista brunatnego biskupa Aloisa Hudala

Z pomocy pochodzącego z Austrii hierarchy kościoła katolickiego skorzystało kilkudziesięciu najbardziej poszukiwanych zbrodniarzy wojennych i setki pomniejszych funkcjonariuszy hitlerowskiego reżimu. W wydanych w latach sześćdziesiątych wspomnieniach biskup Hudal nazwał ich ofiarami z więzień i obozów, chociaż de facto pełnili tam rolę katów. 

Za sprawą brunatnego biskupa nowe bezpieczne życie mógł rozpocząć zdeklarowany nazista, pułkownik lotnictwa Hans-Ulrich Rudel, za którego głowę Rosjanie wyznaczyli 100 tysięcy rubli nagrody. Pod nazwiskiem Emil Meier służył wiernie prezydentowi Peronowi jako ekspert od latających maszyn. Z nowej ojczyzny, bez skrępowania, wspierał tych nazistów, którym się nie poszczęściło tak jak jemu.

Również Adolf Eichmann, koordynator i wykonawca planu tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, możliwość ucieczki do Argentyny zawdzięczał podwładnym „brunatnego” biskupa.  

Na długiej „liście Hudala” widnieją takie nazwiska jak sadystyczny lekarz z Auschwitz Joseph Mengele, komendant obozu w Treblince Franz Stangl, „Rzeźnik z Rygi” Edward Roschmann, , „kat Lyonu” Klaus Barbie, komendant obozu zagłady w Sobiborze Gustav Wagner czy kat krakowskich Żydów Otto Wächter.

 

ODESSA. Prawda czy mit?

Do dzisiaj trwają debaty czy istniała naprawdę czy jest tylko wytworem literackiej wyobraźni brytyjskiego pisarza Fredericka Forsytha. ODESSA; Organisation der ehemaligen SS-Angehörigen, (Organizacja Byłych Członków SS). Za jej założeniem miał stać jeden z głównych przywódców nazistowskich Niemiec, bliski współpracownik Hitlera, Heinrich Himmler.

Źródłem jej bogactwa miały być dobra, rabowane przez hitlerowców podczas wojny oraz złoto Deutsche Banku, ukradzione i ukryte na taki właśnie wypadek. Celem - pomoc w ucieczce i ukrywaniu się wojennym zbrodniarzom, ściganym przez aliantów.

Istnienie ODESSY neguje austriacki historyk, wieloletni badań tras ucieczek nazistów dr Gerald Steinacher. Po prześledzeniu setek dokumentów uznał, że tajna organizacja była mitem, a za ucieczki odpowiedzialni są: amerykańskie służby specjalne; Kościoły, katolicki i po części ewangelicki oraz Międzynarodowy Czerwony Krzyż.

 

Czy historia uczy nas czegokolwiek?

Wydarzenia wokół II wojny światowej powoli gubią się w mrokach historii. Trudno się dziwić. Dotyczą wydarzeń sprzed dziesiątek lat, a współczesna rzeczywistość bywa równie złowroga co ciekawa. Warto jednak od czasu do czasu się nad nimi pochylić.

Starożytny rzymski filozof Cyceron mawiał: historia jest nauczycielką życia. Przyglądając się sytuacji na świecie można odnieść wrażenie, że albo Cyceron mylił się, albo jesteśmy bardzo kiepskimi uczniami.

Jolanta Reisch-Klose

Zdjęcie: www.flickr.com/photos/recuerdosdepandora/7106028925, autor: Recuerdos de Pandora 

Informacje o publikacji
Dziennikarka od zawsze, dobrze czyta się to co piszę... zapraszam! I czekam na Wasze sugestie, tylko konstruktywneKerpen, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie