Czy ekspat to emigrant lepszego sortu?

· 2.9k odsłon · Skomentuj! · Autor:
 Czy ekspat to emigrant lepszego sortu?

Ekspat, imigrant zarobkowy, uchodźca… Każdy z nich wybiera życie poza ojczyzną, chociaż o wyjazdach decydują inne motywy.

Słowo „ekspat” brzmi jak obelga. Wczytując się jednak w jego definicję, wcale takim nie jest. Wręcz przeciwnie. Ekspat (expat, ekspata, ekspatriant, od łacińskiego ex patria – poza ojczyzną) to wysokiej klasy specjalista, który opuszcza ojczyznę, podążając za zatrudnieniem lub w jego poszukiwaniu.

Czyli co? Lepiej poczuć się ekspatem niż zwykłym emigrantem zarobkowym. Bo z uchodźcą to w dzisiejszej rzeczywistości politycznej nikt nie chce być kojarzony.

Definicja jest czytelna. Jednakże w potocznym rozumieniu określenia mieszają się w myśl zasady: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dlatego niemal każdy Niemiec czy Brytyjczyk (czytaj: przedstawiciel kraju względnie bogatego), gdy wyjeżdża za granicę za pracą, czuje się ekspatem i tak siebie nazywa.

W drugą stronę odwrotnie. Polak jadący „za chlebkiem” na Wyspy czy za Odrę to imigrant zarobkowy, bez względu na poziom wykształcenia i motywy wyjazdu.

Generacja Podolskiego i Klosego

Takiego miana dorobili się potomkowie emigrantów czy raczej przesiedleńców z lat 80-tych. Oni wyjeżdżali nie tylko za chlebem, chociaż na pewno znaczący odsetek emigrujących w tamtych latach chciał lepszego życia niż to, na jakie mógł liczyć w socjalistycznej ojczyźnie.

Wyjeżdżali, bo chcieli żyć w wolnym kraju, gdzie swobody obywatelskie nie są czczym hasłem. Częstym motywem migracji było też łączenie rodzin. Wyjeżdżali z małymi lub nieletnimi dziećmi. To był los rodzin małego Łukasza Podolskiego czy trochę starszego Mirka Klosego.

Dzisiaj pokolenie Klosego i Podolskiego stoi w narodowościowym rozkroku. Urodzeni w jednym kraju, wychowani w innym. Jedni, jak Podolski, deklarują, że mają dwa serca, po jednym dla każdej ojczyzny. Inni, jak Klose, oficjalną stronę prowadzą tylko w języku niemieckim.

Niemcy górą

O antagonizmach wojennych już dawno zapomniano, a kierunek Niemcy to teraz najchętniej wybierana destynacja wyjazdów za chlebem i lepszym życiem.

Najnowszy raport o migracjach zarobkowych Polaków przygotowany przez Work Service nie pozostawia wątpliwości. Po Brexitowym referendum na Wyspach Niemcy znalazły się na pierwszym miejscu i jako kraj ekspatriacji (od wyżej wspomnianego łacińskiego ex patria) wskazuje 30% ankietowanych.

Jeszcze rok temu na pierwszym miejscu była Wielka Brytania, to tam właśnie chciało jechać 30% zdecydowanych na zarobkową ucieczkę. Teraz chęć spadła u 12% ankietowanych, a Wielka Brytania spadła na 2 miejsce. W dalszej kolejności znalazły się: Holandia (6%), Hiszpania (5%), Norwegia (4%, tutaj też odnotowano znaczący spadek), Francja, Szwecja, USA, Dania, Włochy.

Motywy wyjazdów wydają się jasne:

- wyższe zarobki (79%),

- wyższy standard życia (60%),

- możliwość podróżowania i zwiedzania świata (44%) i tutaj dotowano najwyższy wzrost pozytywnych odpowiedzi,

- lepsze warunki socjalne (37%),

- lepsze perspektywy rozwoju zawodowego (35%),

- brak odpowiedniej pracy w Polsce (31%), z każdym rokiem coraz mniej osób wskazuje na ten punkt.

Typowy emigrant

Obraz potencjalnego emigranta, wyłaniający się z badań Work Service to osoby:

- w wieku od 18 do 35 lat (62%),

- z wykształceniem podstawowym (32%) lub średnim (29%),

- ze wsi (38%) lub z miasteczek do 100 tysięcy (33%),

- bez dochodów (53%) lub zarabiający poniżej 2 tysięcy złotych miesięcznie.

Typowy ekspat

…nie jest już taki młody. Średnia wieku to 39,5 lat, niemal 20% z nich przekroczyło już 50-tkę.

53% to kobiety, a 47% mężczyźni. Większość jest w związku (64%), z tym że w bezdzietnym (75%).

Ważne jest kryterium wykształcenia: 87% ma wyższe wykształcenie, a 6% doktorat. Ich zarobki zaczynają się od 40 tysięcy euro rocznie i pną się do wysoko negocjowanych limitów.

Ekspaci mają swoją ogólnoświatową internetową sieć networkingową (InterNations), pozwalającą zawierać nowe znajomości i uczestniczyć w życiu społecznym kraju zarobkowania. To miejsce wirtualnych spotkań, od których prosta droga do tych w realu, jak wspólny piknik pod wieżą Eiffla w Paryżu czy udział w Festiwalu Lampionów w Taipei.

Ekspaci integrują się z „lokalsami”, uczą się języków, uczestniczą w życiu kulturalnym kraju zarobkowania, są otwarci na nowinki kulinarne i przyjaźnie.

Podsumowując

Zamożniejszy świat Europy Zachodniej i Ameryki Północnej nazywa nas, Polaków, imigrantami zarobkowymi. Nie do końca jest to prawdą, bo ponad 20% wyjeżdżających ma wykształcenie wyższe, co śmiało pozwala poskarżyć się Polsce na „drenaż mózgów”.

Dużo jednak upłynie w Odrze wody, zanim z ubogich krewnych, którym trzeba dać zarobić, staniemy się jako naród pełnoprawnymi obywatelami bogatego świata. Ekspatami pełną gębą.

Jolanta Reisch-Klose

Zdjęcie: www.flickr.com/photos/83015819@N00/14228920880, autor: Jon Worth

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie