Czy islam należy do Niemiec?

· 1.8k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Czy islam należy do Niemiec?

Ponad 4 mln niemieckich muzułmanów nie jest jednolitą społecznością. Obok liberalnych alawi-tów mieszkają radykalni salafici. Splot wydarzeń, związanych z napływem uchodźców, zamachami, czy wyjazdami niemieckich muzułmanów by walczyć w szeregach państwa islamskiego, prowokuje dyskusję na temat ich miejsca w niemieckim społeczeństwie. W dyskursie publicznym wciąż przeważa poprawność polityczna, w zaciszu domowych czy towarzyskich rozmów – już nieko-niecznie.

.. zapytał pod koniec kadencji, w 2010 r. były prezydent Niemiec Christian Wulff. W świetle obecnych wydarzeń to pytanie zyskuje inny wymiar. Dlatego Instytut Allensbach zadał je obywate-lom po raz kolejny. Okazało się, że 2/3 uważa, że nie należy. Jedynie 22% społeczeństwa, czyli co piaty Niemiec udzielił pozytywnej odpowiedzi.

Wyniki sondażu nie zaskoczyły znawców tematu. Pomimo, iż różnią się one zdecydowanie od badań, przeprowadzonych dokładnie rok wcześniej. Wtedy na pytanie – czy islam należy do Nie-miec? - pozytywnie odpowiedziało 44% ankietowanych.

Obecnie w Niemczech mieszka od 3,8 mln do 4,3 mln muzułmanów. Nie są jednolitą społeczno-ścią, reprezentują niemal 50 różnych narodowości. W wielu miastach działają gminy muzułmańskie. Do dyspozycji mają około 2600 domów modlitwy i domów spotkań.

Nie wszyscy muzułmanie są jednakowo religijni, chociaż spora liczba deklaruje, iż są wierzący i praktykujący. Ponad 80% stosuje się do rygorystycznych reguł odżywiania i postu. Natomiast no-szenie chust deklaruje 70 % muzułmańskich kobiet.

Różnorodność w jedności

Islam jest jeden i niepodzielny. Muzułmanie tworzą globalną wspólnotę (ummę), żyjąc zgodnie z nakazami Koranu i tradycji Proroka. Islam na jednak wiele szkół myślenia i postępowania. Znajduje to odzwierciedlenie w Niemczech, gdzie społeczność muzułmańska jest mocno zróżnicowana. Inny rodzaj religijności przywieźli ze sobą Turcy, jeszcze inny Irańczycy, Afgańczycy czy muzułmanie z Afryki Północnej.

Trzy główne nurty współczesnego islamu to szyizm, sunnizm i charydżyzm. W każdym z nich jest wiele odłamów, z jednej strony bardzo liberalnych, z drugiej – radykalnych.

Do tej pierwszej należy mieszkająca w Niemczech ponad półmilionowa społeczność alawitów. Wśród nich proces integracji przebiega bardzo dobrze. W przeciwieństwie do 2,5 milionowej spo-łeczności muzułmanów, wywodzących się z Turcji. To grupa mocno konserwatywna. Być może przez to, że od chwili przybycia zostawiono ją na uboczu spraw społecznych. Gdy pojawili się w Niemczech, w latach 60-tych, gospodarze nie mieli pomysłu na integrację. Zresztą nawet się do niej nie kwapili. W latach 80. i 90. XX w. dominowała postawa: obcą kulturę przybyszów powinniśmy akceptować bez zastrzeżeń.

Dyskusja o wartościach

Dopiero wiek XXI zmienił punkt widzenia. Na taki: muzułmańskie dzieci, chodząc do niemiec-kiej szkoły powinny mówić po niemiecku i zachowywać się zgodnie z zasadami w tej szkole panują-cymi. Dyskusja, jakie wartości zachodniego świata imigranci muszą zaakceptować by w nim zgodnie żyć, tak naprawdę odbywa się dopiero teraz.

Wartości uznawanych przez kraje demokratyczne tzw. zachodniego świata nie chcą zaakcepto-wać przedstawiciele skrajnie radyklanych nurtów islamu, w tym salafici. Wzywają do przestrzegania szariatu i praktykowania religii w najbardziej tradycyjnej formie. Bez względu na to, jakie zwyczaje panują w kraju, w którym działają.

W Niemczech za ostoję salafitów uważa się Nadrenię Westfalię, a ich liczbę w całym kraju sza-cuje na od 5 do 10 tyś. To oni agitują młodych niemieckich muzułmanów, by wstąpili w szeregi is-lamskich bojowników.

Społeczeństwo równoległe

O takim modelu bardzo często mówią muzułmanie w Niemczech, oraz we Francji, Wielkiej Bry-tanii czy Belgii. Panuje opinia, że religia w przypadku muzułmanów raczej blokuje integrację niż do niej dąży.

Dlatego wiele mówi się o Parallelgesellschaft, społeczeństwie równoległym. Przybysze - imi-granci uważają, że to nie oni powinni się dostosować do wymogów społeczeństwa, które ich przyję-ło tylko że to społeczeństwo powinno im zapewnić świat, działający według ich norm. Na przykład osobne szpitale czy przychodnie, w których lekarze-mężczyźni nie mogliby badać i dotykać muzuł-mańskich kobiet. Żądają osobnych basenów, odrębnych lekcji wychowania fizycznego dla muzuł-mańskich dzieci.

Na przykład pojawił się dylemat, czy dziewczynka muzułmańska może jechać na szkolną wycieczkę ze swoimi niemieckimi kolegami. Czy może pływać z nimi na basenie podczas wspólnych zajęć i czy powinna pływać w burkini.

Tego typu głosy, zebrane razem i wzmocnione doniesieniami na temat brutalnych zachowań islamskich bojówkarzy czy honorowych mordów powodują, że islam postrzegany jest jako religia radykalna i roszczeniowa. Na pewno nie jest przez to postrzegana pokojowa.

Euroislam

To ruch, który postuluje dostosowanie zasad i rytuałów islamu do warunków życia w cywilizacji europejskiej. Istnieje też teoria islamu obywatelskiego, głosząca że muzułmanie powinni się dosto-sować do życia społecznego i politycznego krajów, w których żyją. To wzmocniłoby proces integracji z pozostałą częścią społeczeństwa. Bo jeśli ktoś przyjeżdża do Europy, to owszem, ma prawo wy-znawać własną religię, ale powinien szanować prawa i respektować religię gospodarzy. Jeżeli spo-sób życia w Europie komuś nie odpowiada, nie ma przymusu, by tam mieszkać.

Prekursorem islamu obywatelskiego jest urodzony w Szwajcarii Tarik Ramadan, notabene wnuk egipskiego duchownego, ojca islamskiego fundamentalizmu Hasana al-Banny. Tego samego, który w roku 1928 założył Bractwo Muzułmańskie.

Popierający koncepcję Tarika Ramadana uważają, że muzułmanie nie są już pustynnymi ple-mionami z wczesnego średniowiecza. Doktrynę wiary warto uwspółcześnić, być może rezygnując z takich przepisów jak obcinanie głów czy rąk, chłosty… oraz wzmocnić pozycję i prawa kobiet.

Wiadomości nie za dobre

W świecie idealnym jego mieszkańcy oczekują przede wszystkim dobrych wiadomości. Świat idealny nie istnieje, a dobre wiadomości prędko nudzą. To „trup ożywia szpalty” stąd tak wiele krwi, śmierci i zła na okładkach gazet. Zła prasa dotknęła też sprawę islamską. O dobrych rzeczach, na przykład o tym że jednym z filarów islamu jest jałmużna, nikt nie pisze. Na pierwsze strony gazet trafiają za to informacje, że 5 dżihadystów rodem z Niemiec wysadziło się z zamachach samobój-czych, pociągając dziesiątki istnień. Albo że chcą wprowadzić w Niemczech prawo szariatu. Głośna ostatnimi czasy była sprawa policji szariatu. W Wuppertalu grupa mężczyzn ubranych w pomarań-czowe kamizelki z napisem „policja szariatu”, zaczepiała i namawiała ich, by zaprzestali chodzić do barów, kasyn czy dyskotek. Sprawa trafiła na wokandę, ale sąd uznał, że w ich działaniu nie było nic niezgodnego z prawem. Niemców takie zachowanie, wsparte takim orzeczeniem sądowym mocno zbulwersowało.

U nas po naszemu!

W Niemczech coraz głośniej wybrzmiewa publiczna debata na temat miejsca muzułmanów w europejskim świecie. Czy państwowe prawo stawiane jest wyżej od prawa wyznaniowego? Islami-ści w tej kwestii mają odmienne poglądy. Często demonstrują, że nie mają zamiaru respektować zasad niezgodnych z ich religią, w tym praw kobiet, podejścia do homoseksualizmu czy do przemocy w rodzinie. Demokracja na pewno nie jest ustrojem idącym w parze z islamem, szczególnie tym radykalnym.

Niemcy przez ostatnich 50 tal nauczyli się być narodem tolerancyjnym. Świadczy o tym wiele faktów z niedawnej historii. Nie dają jednak zgody, by ich zwyczaje, światopogląd czy sposób życia przewrócić całkowicie do góry nogami. Szczególnie jeżeli ma to zrobić gość, przed którym uprzej-mie otworzyli swoje drzwi.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Maria Ly, URL: www.flickr.com/photos/mariachily/3338521017

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie