Czy można czcić Allacha po europejsku?

· 1.1k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Czy można czcić Allacha po europejsku?

Rozmowy o religii, oprócz debat o polityce czy pieniądzach, znajdują się na topie najbardziej zapalnych tematów. Ostatnimi czasy do tej listy dołączyły jeszcze dwa, nierozerwalnie ze sobą związane: uchodźcy i islam. W chrześcijańskich uszach słowo islam brzmi zgrzytliwe. Czy można je złagodzić? Niektórzy próbują.

Wydawać by się mogło, że Europa i islam nie idą w parze, przynajmniej z punktu widzenia Polaka, potomka walecznego króla Sobieskiego. Nie każdy pamięta, kiedy to się działo… A było to 12 września 1683 r. Nie każdy pamięta szczegóły… Każdy za to wie, w bitwie pod Wiedniem wojska polsko-austrjacko-niemieckie, pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego zatrzymały zwycięski marsz armii Imperium Osmańskiego pod wodzą wezyra Kara Mustafy. I bardzo ważne zdanie, powielane przez większość podręczników historii – Osmanie (czytaj: wyznawcy Allaha) przestali zagrażać chrześcijańskiej części Europy.

Patrząc na Polskę współczesną, wydaje się zazdrościć tej sprzed czterech wieków. I dzisiaj wciąż chce być ostoją i przedmurzem chrześcijaństwa. Z totalną negacją islamu, raczej bez jego znajomości. Muzułmanin w stereotypowej ocenie statystycznego Polaka nie wygląda dobrze. A Europie postępująca islamizacja: przyjadą i zniszczą zachodni styl życia i wartości.

Europa drugą ojczyzną islamu?

Pokłosie wojen, kolonialnych i światowych sprawiły, że Europa powoli stawała się jednak miejscem, gdzie muzułmanie osiedlali się, i w które wrastali. Na przykład we Francji islam jest drugą, po chrześcijaństwie religią. Szacuje, że mieszka ich tam od 4 do 6 mln wyznawców Allacha, głównie z Algierii, Maroka, Tunezji, mniej z Turcji. W 2010 r stanowili 7,3% społeczeństwa. W 2030 odsetek ten wzrośnie, szacunkowo, do ponad 10%. Statystyki potwierdzają, że to właśnie we Francji rezyduje najwięcej muzułmanów.

Nieco mniej, pomiędzy 4% a 6% populacji, mieszka w Belgii, Holandii, Niemczech, Austrii, Szwecji, Grecji i Wielkiej Brytanii. W granicach 2-3% przebywa w takich krajach jak Włochy, Hiszpania, Norwegia, Finlandia. W Polsce wyznawców islamu jest, według różnych szacunków od 15 do 25 tys., co stanowi mniej niż 0,1 proc. ludności naszego kraju.

Nie dają się lubić

Wartości wyznawanych przez muzułmanów nie da się pogodzić wartościami, uznawanymi za europejskie (demokracja, tolerancja, równouprawnienie, świeckość instytucji państwowych). Tak uważa znaczna część mieszkańców Starego Kontynentu. Czyli 65% Hiszpanów, 55 % Francuzów i ponad 50% Niemców; z podziałem na landy wschodnie - 55%, i landy zachodnie - 49%.

Ostatnie wydarzenia sprawiły, że odsetek ten rośnie. Zamachy terrorystyczne czy ekscesy, do jakich doszło w Kolonii i innych europejskich miastach (napastowanie seksualne, traktowanie kobiet jak zwierzęta), wzmagają tę nieufność. Brutalne, urągające wszelkim zasadom humanitarnym działania bojowników samozwańczego państwa islamskiego dają podstawę do twierdzenia, że zło wynika z błędnej interpretacji religijnych norm. Prześladowania innowierców, niewolnictwo, gwałty, zbrodnie, porwania dla okupu, morderstwa, publiczne egzekucje. Lista jest długa.

Na nucie niechęci grają ruchy narodowe, we Francji partia Marii Le Pen, w Niemczech PEGIDA (Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu).

Próbują łączyć ogień z wodą

Są jednak środowiska, które wierzą, że islam z Europą można pogodzić. Ukuto nawet pojęcie euroislamu. Termin ten stworzył profesor nauk politycznych i stosunków międzynarodowych Bassam Tibi. Urodził się w Syrii, w Damaszku w 1944, ale od 18 roku życia mieszka w Niemczech. Jest znawcą islamizmu, krytykiem jego fundamentalnych odłamów i doradcą rządu niemieckiego do spraw islamskich.

W propagowaniu euroislamu wspiera go Szwajcar o egipskich korzeniach, Tariq Said Ramadan, muzułmański teolog, filozof i pisarz polityczny. Prywatnie wnuk jednego z bardziej radykalnych wyznawców Allaha, Hasana al-Banny, założyciela Bractwa Muzułmańskiego.

Warto wspomnieć, że Stowarzyszenie Bractwo Muzułmańskie jest radykalną organizacją, a powstało jako odpowiedz na rozpad Imperium Osmańskiego (tu kłania się historia i Sobieski). Członkowie Bractwa są przeciw świeckości państw muzułmańskich, odrzucają zachodnie wpływy, żądając powrotu do zasad Koranu i szariatu.

Euroislam. Czyli co?

Zatem czy można być dobrym muzułmaninem i Europejczykiem? Profesor Tibi od lat szuka odpowiedzi na to pytanie. Zauważył, przebywając w Afryce Zachodniej, że mieszkańcy tych regionów owszem, wyznają islam, jest on jednak wzbogacony elementami rodzimej kultury.

Jakie wartości powinien wyznawać europejski muzułmanin? Przede wszystkim łączyć elementy doktryny swojej religijnej z normami kultury europejskiej, takimi jak świeckie państwo, pluralizm religijny i kulturowy, demokracja, społeczeństwo obywatelskie. Nie obejdzie się też bez respektowania takich wartości jak tolerancja i równouprawnienie, w tym poszanowanie praw kobiet i osób spod tęczowego znaku LGBT. Na pierwszy rzut okaz wydaje się, że tych wartości nie można pogodzić z tradycyjnym prawem muzułmańskim. Stąd konieczność reformy szariatu. Dlatego zdaniem profesora Tibiego albo trzeba zeuropeizować islam, albo muzułmanie zislamizują Europę. I będzie to droga radykalna, przeprowadzona przez fundamentalistów.

- Można być dobrym muzułmaninem i Europejczykiem - potwierdza Tariq Ramadan i siebie podaje jako przykład. Uważa, że zachodnie wartości, takie jak: równość, wolność, prawa człowieka i demokracja można znaleźć też w Koranie i sunnie. Wszystko jest kwestią interpretacji.

Demokracja kontra szariat

W wywiadzie dla austriackiego Kleine Zeitung profesor Tibi wyraża moc wątpliwości, czy euroislam zyska uznanie. Jest coraz większym sceptykiem, szczególnie analizując sytuację geopolityczną. W kilku krajach Afryki Północnej, w tym w Egipcie, islamiści przymierzają się do przejęcia władzy. Wielu przywódców przyszłych islamskich rewolucji mieszka w właśnie w Europie, w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy krajach skandynawskich. Natomiast ci, którzy zostaną, pewnie zechcą zrobić podobną rewolucję właśnie w Europie. Tym bardziej że korzystając z dobrodziejstw demokracji uzyskali duże wpływy polityczne. Wykorzystają je, by spróbować stworzyć państwo na zasadach szariatu. Jest to droga w jedną stronę, bowiem w społeczeństwie demokratycznym jest miejsce na ruchy radykalne, a w szariacie nie ma miejsca na demokrację.

Czy zatem euroislam jest alternatywą dla islamskiego fundamentalizmu? Jak na razie, bardzo wątłą alternatywą. Potwierdza to niewielka liczebność jego zwolenników, skupionych w założonym przez profesora Tibiego, a działającym w Niemczech Stowarzyszeniu Demokratycznych Muzułmanów w Europie. Przeciwnicy są liczniejsi, głośniejsi, nie chcą iść na żaden kompromis i mają więcej pieniędzy. Zatem na dziś sprawa wydaje się przesądzona.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Metropolico.org, URL: www.flickr.com/photos/95213174@N08/17089448870

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie