Czy praca w Niemczech jest bezpieczna?

· 9.4k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Czy praca w Niemczech jest bezpieczna?

Wielu Polakom praca w Niemczech wciąż jawi się jako marzenie. Świetne warunki, wysoka pensja, uczciwość i przejrzystość – z tym kojarzy się taki wyjazd. Wszystko zależy jednak od tego, czy pracownik zna niemieckie realia i tamtejsze przepisy. W przeciwnym razie zdarza się, że z wyjazdu wraca z niczym.

Pechowe historie polskich imigrantów zarobkowych można mnożyć. Bankier.pl pisał o mężczyźnie, który przez rok pracował u swojego rodaka, pobierając tylko symboliczne kwoty na utrzymanie. Od czasu, gdy wrócił do domu, dostawał po 100 – 200 euro miesięcznie, a szef wciąż nie chciał uregulować reszty należności. Z kolei w "Sueddeutsche Zeitung" cytowano jakiś czas temu polskiego naukowca, który od lat styka się z rodakami w czasie pracy w Niemczech. Najlepsze umowy o pracę, jakie widziałem, to były kontrakty z miesięcznym wynagrodzeniem 700 euro – stwierdził na łamach gazety. Z kolei „Fakt” donosił dwa lata temu o mieszkańcach Gubina, którzy jechali na Zachód z myślą o dobrym zarobku, a trafili do... współczesnego obozu pracy.

Bez (znajomości) praw

Mnogość takich przypadków nie wynika jednak ze szczególnie złych warunków pracy w Niemczech czy z niechęci do pracujących tam Polaków (o czym może świadczyć fakt, że często w historiach takich jak te powyższe to Polak okazuje się być nieuczciwym szefem). Winę ponoszą raczej sami wyjeżdżający, którzy nie czytają umów, nie znają realiów kraju, do którego jadą i nie wiedzą, jakie mają prawa.

Dużą różnicą pomiędzy niemieckim a polskim prawem jest istnienie w tym pierwszym nieprzekraczalnych terminów, po których w przypadku nieuczciwego pracodawcy wynagrodzenie może się już nie należeć. Często jest to miesiąc lub dwa od momentu, gdy wypłata miała wpłynąć na konto. Polscy pracownicy, przyzwyczajeni często przez poprzednich szefów do wielomiesięcznych zaległości, wykazują się dużą wyrozumiałością i godzą się czekać. To błąd – powinni od razu wysłać do szefa upomnienie.

List wzywający do zapłaty powinien mieć formę pisemną (nie elektroniczną), bo tylko taki będzie miał moc prawną. Wszystko to z podaniem liczby przepracowanych godzin, danych pracownika i pracodawcy, stanowiska i terminu zapłaty. Do listu można dodać umowę i wszystkie inne dowody pracy, które warto gromadzić.

Niebezpieczny podpis

Jeśli to nie działa, można też wydać sądowy nakaz zapłaty pobrany z sądu pracy a w ostateczności – podać szefa do sądu. Jednak na to wszystko pracownik ma maksymalnie trzy miesiące od daty, w której powinna wpłynąć na jego konto ostatnia pensja. Gdy szef nie płaci, zatrudniony ma nawet prawo przestać chodzić do pracy mimo, że obowiązuje go umowa. Skorzystanie z tej ewentualności muszą jednak poprzedzić wszystkie powyższe kroki.

Bardzo częstym błędem popełnianym przez pracowników jest podpisanie „podsuwanych” przez szefa dokumentów, gdy pojawia się np. spór o zaległą pensję. Pracownik nie zna niemieckiego na tyle, by zrozumieć, co podpisuje. Wierzy, że to porozumienie z szefem czy faktura za usługi. W rzeczywistości zdarza się, że podpisuje on anulowanie kontraktu lub wypowiedzenie. Po podpisaniu takiego dobrowolnego zwolnienia może się okazać, że pracownikowi nic się nie należy, a nawet że traci przez to prawo do zasiłku dla bezrobotnych.

Porada w związkach

Jak widać pomoc prawnika lub innej osoby znającej niemieckie realia jest w takiej sytuacji kluczowa. Udzielają jej bezpłatnie również związki zawodowe i to nie tylko tym, którzy regularnie opłacają składki. W Berlinie, Hamburgu, Stuttgarcie, Monachium, Dortmundzie i Frankfurcie działają poradnie zrzeszenia związków DGB oferujące informacje i pomoc po polsku. Tam można poradzić się przed i po podpisaniu kontraktu czy przygotować wezwanie do zapłaty.

Świetna oferta, ale...

Sposobem na to, by zabezpieczyć się przed przykrymi niespodziankami w miejscu pracy jest odsiewanie niektórych ofert już na etapie szukania zatrudnienia.

Pierwszą z kategorii takich ogłoszeń są te „zbyt piękne, by były prawdziwe”. Wiele osób przybywających z miejscowości, w których nie ma perspektyw, ma nie do końca realistyczne wyobrażenia o pracy w Niemczech. Niektóre godzą się przez to na złe warunki lub dają się oszukać obietnicom bez pokrycia.

W czujność należy uzbroić się słysząc o pracy bez znajomości języka lub bez żadnych kwalifikacji. Szczególnie szukając jej będąc jeszcze w Polsce dobrze jest zadać sobie pytanie, czy mając wybór spośród milionów uchodźców i imigrantów „na miejscu” jest realne, by przedsiębiorca z Niemiec szukał w Polsce osoby, która nie zna języka, może być dostępna dopiero za kilka dni lub tygodni i ma małe doświadczenie zawodowe.

Firma-widmo

Nie warto też korzystać z gazetowych czy internetowych ofert, w których nie pojawia się nazwa firmy ani szczegółowe dane. W razie kłopotów z takim pracodawcą nikt z rodziny nie będzie nawet wiedział, gdzie szukać krewnego. Agencja pracy powinna znajdować się w rejestrze KRAZ. Warto czytać o niej opinie w internecie, poprosić o telefon do jednego z byłych pracowników, odwiedzić siedzibę i stronę internetową.

Renomowane agencje zwykle podają w ogłoszeniach więcej szczegółów, niż tylko telefon i nazwę stanowiska. Dobrze jest też zapisać sobie ważne adresy i telefony w pobliżu miejsca, do którego jedziemy. Zdarza się, że Polacy dopiero po utracie pierwszej, legalnej pracy popadają w kłopoty. Nie wiedzą, do kogo się zwrócić i decydują się na jakąkolwiek pracę. To w niej trafiają na złe warunki a gdy szef nie płaci, nie są w stanie wyrwać się z biedy na imigracji.

Jak wykorzystują?

Według organizacji zajmujących się handlem ludźmi, choć jeszcze kilkanaście lat temu głośno było o przypadkach Polek wywiezionych bez ich zgody do pracy w niemieckim seksbiznesie, dziś praktycznie się to nie zdarza. Wciąż mają jednak miejsce pojedyncze medialne doniesienia o zmuszaniu do niewolniczej pracy.

Kłopoty, które zdarzają się wielu nowo przybyłym, to praca w złych warunkach i zaniżanie lub niewypłacanie wynagrodzenia. Zdarza się to szczególnie paniom wyjeżdżającym do pracy jako opiekunka. Historie o psychicznych torturach czy problemach z wypłatami zdarzają się często.

Umowa nie zawsze ważna

Niestety, nie warto ufać każdemu napotkanemu na obczyźnie rodakowi zakładając, że ma dobre intencje. Zdarza się, że to właśnie oni wykorzystują niewiedzę kolegów, którzy są w kraju krócej.  Zamiast przypadkowym znajomym, warto wierzyć informacjom ze sprawdzonych źródeł – renomowanych portali polonijnych, ambasady, stron związków zawodowych. Wybierając pracę przez agencję należy sprawdzić, czy oferuje ona opiekę na miejscu i dobrze przeczytać umowę.

Gdy szukamy na własną rękę zatrudnienia u niemieckiego szefa, trzeba przeanalizować kontrakt z kimś, kto dobrze mówi po niemiecku, ustalić z szefem wszystkie warunki, a następnie trzymać się ich.

Pamiętajmy, że w Niemczech obowiązuje płaca minimalna. Szef nie może odliczać od niej kosztów ubrań roboczych, mieszkania, transportu czy wyżywienia. Warto wiedzieć, że jeśli w umowie znalazły się zapisy niezgodne z prawem (np. nieuczciwe opłaty), to pracownik nie ma obowiązku ich przestrzegać.

Sonia Grodek

Zdjęcie: pixabay.com, autor: nrjfalcon1

Informacje o publikacji
Berlin, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie