Dlaczego jazda rowerem w Niemczech to czysta przyjemność

· 2.9k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Dlaczego jazda rowerem w Niemczech to czysta przyjemność

Maj to nie tylko synonim grillowania ze znajomymi, ale też rozpoczęcie na dobre sezonu rowerowego. Ok, w marcu i kwietniu też można pojeździć, ale przecież „w marcu jak w garncu”, a „kwiecień plecień, bo przeplata...”. Za to maj to już zupełnie inna historia.

Na zewnątrz słońce, ptaków śpiew, także wymarzona pogoda na rower! Nie ukrywam, że w Niemczech rowerem jeździ się jakoś przyjemniej, może dlatego, że Niemcy mają po prostu po czym jeździć!

Pewnie i Wy zauważyliście już, że ścieżki rowerowe są tutaj pewnego rodzaju standardem. Miło jest, gdy rowerzysta ma swoje wyznaczone miejsca na chodnikach, jezdniach i przejściu dla pieszych. I nie mówię tu o marnych 3 km drogi, tylko o zgrabnie połączonych ze sobą ścieżkach. Nikt się nie denerwuje, nikt na nikogo nie trąbi. Nikt nie krzyczy, bo każdy ma swoje miejsce.

Jakiś czas temu do Polski weszła ustawa, że rowerzysta jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego. Oznacza to, że może on poruszać się po jezdni tak samo jak autobus czy samochód, ale z odpowiednią dla siebie prędkością. Bądźmy szczerzy - z jednej strony to dobrze, ale z drugiej jednak te 20 km na godzinę... zwłaszcza w i tak już zakorkowanych miastach... jeszcze w godzinach szczytu. Hmmmmm...

Dlatego myślę, że Niemcy dosyć dobrze to obeszli. Są ścieżki i już. Poniżej kilka przykładów, jak można, kiedy się chce.






Zauważyliście, jak ścieżki zmyślnie się ze sobą przeplatają? Raz znajdują się na chodniku, a zaraz potem pośrodku ruchliwego skrzyżowania. Stąd tyle różnorodnych linii na ulicach. Dla kogoś kto dopiero przyjechał do Niemiec, może to być mylące, ale z biegiem czasu wszystko wydaje się być wręcz naturalne.



Co mi się jeszcze tu podoba z perspektywy rowerzysty? Wiadomo, że tylko nieliczni do pracy mogą dojeżdżać na rowerze. Zdecydowana większość ludzi pracujących albo wybiera samochód, albo bardzo popularne pociągi S-bahn. A co łączy S-bahn z rowerem? Ja do najbliższej stacji mam ok. 10 minut pieszo, więc staram się w miarę możliwości dojeżdżać do niej rowerem. A dojeżdżam, bo po prostu mam ten rower później gdzie zostawić. Przy większości stacji kolejowych są zamontowane specjalne stojaki. I nie martwię się, że ktoś mi go uszkodzi, ukradnie lub opluje, bo razem ze mną dojeżdża tak połowa miasta. I dla wszystkich to normalka.



Jaki z tego wniosek? Im bardziej kraj propaguje aktywność takiego rodzaju, czy jest to segregacja śmieci, czy jazda na rowerze, tym większe korzyści dla społeczeństwa. I niech tak zostanie!

Miłośniczka czekolady, dobrego wina i zapachu skoszonej trawy. Autorka bloga dla Polaków mieszkających w NiemczechNowyLand

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: jacme31 www.flickr.com/photos/jacme31/15703665686

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie