Dżihadysta atrakcyjny jak Justin Bieber

· 1.4k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Dżihadysta atrakcyjny jak Justin Bieber

Adhan wygłaszany przez muezina z minaretu. Kobiety zasłonięte od stóp do głów. To nie obraz wioski w Iranie. To niemiecka dzielnica, zamieszkała przez muzułmańskich imigrantów. Rządzi się swoimi prawami, a porządny Niemiec nie zapuszcza się w te okolice. Z problemem musi się zmierzyć Nadrenia Północna Westfalia. Bo tam islamiści działają najaktywniej. Bo to na peryferiach Kolonii mieści się niemiecka centrala organizacji radykalnych salafitów.

Salafici

Niemcy, wraz z innymi narodami Europy, przechodzą właśnie przyspieszony kurs islamu. Teoretyczny i praktyczny. Dzisiaj niemal każdy nad Odrą wie, kto to jest salafitą. I dlaczego nie wpisuje się w religijny krajobraz tolerancyjnych Niemców.

Salafizm jest muzułmańskim, konserwatywnym ruchem religijnym i politycznym. Postuluje odrodzenie islamu poprzez powrót do pierwotnych źródeł, do religii przodków (salaf znaczy przodkowie). To w salafizmie ma podłoże XX-wieczny islamski fundamentalizm. Salafizm to najbardziej radykalny nurt islamu. Jego wyznawcy otwarcie wzywają do rozprawy z niewiernymi. Spośród salafitów rekrutują się islamscy terroryści z Al-Kaidy. Salafitą był Osama ben Laden i terroryści, którzy zaatakowali World Trade Center.

Trudno jest podać konkretną liczbę wyznawców tego nurtu islamu, tak jat trudno jest zliczyć wyznawców Allaha w Niemczech. Na pewno za niemiecką ostoję tego ruchu uważa się Nadrenię Północną Westfalię. Tylko w tym landzie salafici utrzymują 30 meczetów. Z danych niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji wynika, że w samej Nadrenii mieszka niemal 2000 tyś salafitów, o sympatykach nie wspominając. W całych Niemczech liczba ta mogła przekroczyć już 8 tyś.

Jaki mają plan na Niemcy? Obalenie istniejącego porządku prawnego i społecznego, i zastąpienie go Państwem Bożym.

Nazwiska…

… najaktywniej działających salafitów, widnieją w kartotekach niemieckiej policji.

W połowie grudnia 2015 roku do aresztu trafił 34-letni Sven Lau, jeden z najbardziej znanych salafitów w Niemczech. Prokuratura zarzuca mu wspieranie terrorystycznej organizacji, a konkretnie działającej w Syrii grupy terrorystycznej Jaish al-Muhajirin wal-Ansar. Z prokuratorskiego śledztwa wynikało, że Sven Lau werbował w Düsseldorfie i jego okolicach ochotników do walki w oddziałach dżihadystów tzw. państwa islamskiego. Zanim konwertował na islam, był przykładnym obywatelem Niemiec, a do 2008 r pełnił funkcję Komendanta Straży Pożarnej w Mönchengladbach. To on stoi za samozwańczą „policją szariatu”, która w ubiegłym roku próbowała „przywracać moralność” na ulicach Wuppertalu.

Bez policyjnych zarzutów jest Pierre Vogel, jeden z najbardziej wpływowych islamistów w Niemczech. - Tak, jestem islamskim fundamentalistą i dobrze mi z tym – mawia do słuchających. Jego wystąpienia przyciągają tłumy, chociaż bywa nazywany „kaznodzieją nienawiści”. Nawołuje do wprowadzenia w Niemczech, na próbę, szariatu i jego twardych praw jak kamieniowanie cudzołożnic czy obcinanie złodziejom rąk. On również jest konwertytą. Urodził się we Frechen (Nadrenia Północna Westfalia) w rodzinie zamożnych restauratorów. Jako młody chłopak z powodzeniem trenował boks. Porzucił jednak ten sport wraz z poprzednią wiarą, bo Koran zabrania boksu.

Ibrahim Abou-Nagie jest niemieckim obywatelem od 1994, a urodził się w obozie palestyńskich uciekinierów w Strefie Gazy. Braki w teologicznym wykształceniu pokrywa żarliwością religijną. Prowadzi stronę internetową Prawdziwa Religia.

Lista salafickich działaczy nie jest krótka. Jest na niej Niemiec syryjskiego pochodzenia Hassan Dabbagh z Lipska, założyciel Mobilnej Akademii Islamskiej. Wędrując po kraju przekonuje chcących go słuchać do swojej interpretacji islamu. Jest tam Denis Cuspert, były raper, który w 2010 r „odkrył” radykalny islam. Aktualnie pisze i umieszcza w internecie utwory nawołujące do udziału w „świętej wojnie”. On sam jest widoczny na filmie, na którym terroryści odcinają głowę jednej z ofiar.

Słowem i czynem…

Policja szariatu pojawiła się na ulicach Wupertalu we wrześniu 2014 r. Kilkunastoosobowa grupa mężczyzn, ubrana z jaskrawozielone kamizelki z napisem Shariah Police zaczepiła przechodniów, namawiając ich na przejście na islam. Wchodzili do sklepów z alkoholem i nagabywali sprzedawców, że łamią islamskie prawo. Przed salonami z automatami i dyskoteką doszło nawet do szarpaniny, bo ludzie chcieli wejść do środka pomimo zakazów islamistów. Ci zaś ustawili na ulicach żółte szyldy z napisem Shariah Controlled Zone, czyli wolna od alkoholu, papierosów, środków odurzających i innych używek, hazardu, prostytucji, koncertów i muzyki. Interweniowała policja. Sąd jednak uznał, że islamiści swoim postępowaniem nie złamali niemieckiego prawa.

Codziennie, w ponad 70 miastach w Niemczech, 2 tyś wolontariuszy rozdaje przechodniom Koran. Akcja trwa od 2011 r, w ramach kampanii Lies! (Czytaj!). Jej nadrzędnym celem jest szerzenie islamu w RFN. Rozdano już ponad 1,6 mln sztuk. Akcję finansują darczyńcy, często anonimowi.

Najnowszym pomysłem jest agitacja w metrze. Siedmiu mężczyzn w berlińskiej U-Bhan namawiało podróżnych do wstąpienia na drogę dżihadu, wręczali ulotki propagujące styl życia zgodny z Koranem. Śpiewali też pieśń Jihad Nashid, będącą wezwaniem do wojny. Śpiewali a’capella bo muzyka jest dla ortodoksyjnych wyznawców islamu owocem zakazanym.

Żona dla bojownika

Islamscy fundamentaliści trafiają na podatny grunt nie tylko wśród młodych mężczyzn ale również wśród kobiet. A właściwie dziewczyn. Niemieckim nastolatkom podobają się idee, głoszone przez salafitów. Podobają to za mało powiedziane. One się nimi zachwycają jak kiedyś Justinem Bieberem. Spoglądający ze zdjęcia w gazecie jest odważny, bohaterski, walczy z bronią w ręku… Jest lepszy niż bohater z filmu, bo istnieje naprawdę.

Na dodatek do takiego bohatera można całkiem łatwo trafić. Do agitacji młodych ludzi islamiści wykorzystują np. media społecznościowe. Dziewczyny agitowane są przez przedstawicielki tej samej płci. Od nich słyszą opowieści, jakie wspaniale życie czeka te, które zdecydują się na wyjazd. Jedne łapią się na haczyk zostania bohaterką. Inne wolą raczej stanąć przy boku wojowniczego mężczyzny jako wierna żona i matka jego dzieci.

Niestety, dla wielu rzeczywistość jest inna. Tak bolesna, że nie chcą się do niej przyznawać.

Zaagitowani

Ze statystyk Urzędu Ochrony Konstytucji wynika, że w rejon walk, w okolice Syrii i Iraku wyjechało z Niemiec niemal 600 islamistów, w tym ponad 100 kobiet. Wielu powróciło, często z narażeniem życia. Inni nigdy nie wrócą. Tak jak Philip Bergner, konwertyta z Dinslaken, który wysadził się w pobliżu Mossulu, zabijając 20 osób. Jak dotąd, wśród samobójców zamachowców było co najmniej pięciu niemieckich dżihadystów . Ich liczba może być wyższa.

Najnowszym targetem salafitów są uchodźcy. Pierre Vogel opublikował nawet broszurę zawierającą rady, jak najlepiej szukać zbliżenia z imigrantami. Radzi odwiedzać schroniska dla azylantów w małych grupach, i nigdy z pustymi rękami a zawsze z jakimś prezentem. W okolicach, gdzie mieszkają uchodźcy widuje się muzułmanów rozdających darmowe egzemplarze Koranu.

Ekspansywne akcje islamskich fundamentalistów w Niemczech powodują, że rośnie w całym kraju podejrzliwość wobec tej religii. Już co drugi Niemiec uważa, że islam stanowi zagrożenie. Nachalne i często agresywne działania salafitów niewątpliwie przyczyniają się do wzrostu tej tendencji.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Metropolico.org, URL: www.flickr.com/photos/95213174@N08/18606419988

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie