Europa miała być dla nich rajem. Jednak okazała się piekłem

· 907 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Europa miała być dla nich rajem. Jednak okazała się piekłem

W mediach stale mówi się o uchodźcach, którzy oblegają ośrodki dla uchodźców, ulice europejskich miast, granice. Padają liczby związane z ilością przestępstw, których dopuścili się imigranci: kradzieże, rozboje, napaści, gwałty itp. A czy ktoś zastanowił się nad tym, ilu uchodźców zginęło w drodze do „raju”? Europa dla wielu z nich miała być nadzieją na poprawę losu, szansą ucieczki przed prześladowaniem, wojną, głodem, których doświadczyli w swoich krajach. Ilu uchodźców nigdy nie dotarło do Europy?

Wolność słowa, wyznania, możliwość swobodnego poruszania się po ulicach, spokój, bezpieczeństwo, dach nad głową, jedzenie, to dla nas – Europejczyków codzienność, za którą tęsknią i do której uciekają mieszkańcy m.in. krajów Bliskiego Wschodu i Afryki. Uciekają, bo w ich kraju trwa wojna i boją się o życie swoje i swoich najbliższych, uciekają, bo nie mają co jeść, gdzie pracować, za co żyć, uciekają, bo są bici, prześladowani, bo wierzą w innego Boga niż większość i tak można mnożyć.

Wielu z nich ma rodziny, dzieci, żony, narzeczone, ale dla dobra rodziny pakują najpotrzebniejsze rzeczy, biorą wszystkie oszczędności i ruszają w kierunku Europy, ale jak skoro nie mają dokumentów, paszportów? Jedynym rozwiązaniem jest droga morska, niebezpieczna, ale nie potrzeba dokumentów, tylko jak „załatwić” transport?

Wtedy z „pomocą” przychodzą im organizacje zajmujące się przemytem ludzi, które za „symboliczną opłatą” pomogą im dostać się do wymarzonej Europy. Wystraszeni ludzie za cenę wolności płacą od 2 do 4, tys. euro by na zwykłej, drewnianej tratwie, albo w dmuchanym pontonie dostać się na europejski kontynent. Warto dodać, że pieniądze te, w wielu przypadkach są całymi oszczędnościami jak nie jednej osoby, to całej rodziny…

Wsiadają na dmuchany ponton i… Ci z większym szczęściem docierają do Europy, gdzie czeka ich „przeprawa” z prawem, rządzącymi i społeczeństwem, a ci z mniejszym fartem? Albo ginął i świat o nich zapomina, albo morze wyrzuca ich ciała na brzeg, na kilka dni w mediach zrobi się głośno, bo ktoś zrobi zdjęcie, a potem to z pozoru dramatyczne wydarzenie, przysłoni ciąża znanej aktorki, albo kolejna polityczna sprzeczka.

Dramat najmłodszych

Kiedy my odpoczywaliśmy na plażach, łapaliśmy promienie słońca, bawiliśmy się na dyskotekach i próbowaliśmy specjałów lokalnej kuchni, na morzach rozgrywał się dramat, a niebieska toń pochłaniała kolejne ofiary, wśród nich te niewinne i bezbronne - dzieci.

Chyba każdy z nas pamięta historię trzyletniego chłopca, którego zdjęcie obiegło chyba cały świat. Aylan Kurd stał się symbolem walki dorosłych o lepszy byt, ale walki przegranej, bo tratwa, którą chłopczyk płynął, do Turcji zatonęła. Na pokładzie były 23 osoby, zginęło 12, w tym mama i starszy brat Aylana. Do celu podróży dotarł tylko ojciec (i kilku innych szczęściarzy), który myślał tylko o tym, w jaki sposób wrócić do kraju i pochować najbliższych.

Mało?

22 stycznia ubiegłego roku na morzu zaginęły 34 osoby, które nie wytrzymały presji podróży i zaczęły odbierać sobie życie, skacząc do wody.

W nocy z 8 na 9 lutego w czterech wypadkach morskich zginęło łącznie 330 osób! Gdzieś indziej zatonął kuter z 1000 osób na pokładzie. Zatonęło 50 dzieci i 200 kobiet! 200 Libijczyków utonęło w drodze do Europy, ich los, ale tym razem na Morzu Egejskim podzieliło 37 uchodźców, w tym pięcioro dzieci.

A pamiętacie bagażówkę-chłodnię, w której znaleziono 71 ciał imigrantów w stanie kompletnego rozkładu? Ciężarówkę znaleziono na terenie Austrii.

Im udało się pomóc

Na szczęście są także pozytywne historie, choć jest ich znacznie mniej, w których słyszymy o połączonych rodzinach, sierotach, które znalazły schronienie, uchodźcach, którzy spotkali się z życzliwością, ludziach, których udało się uratować z tonącego pontonu.

Na szczególną uwagę zasługuje program poszukiwawczo-ratowniczy „Mare Nostrum”. Działań na rzecz ratowania uchodźców przedostających się do Włoch drogą morską podjęli się właśnie Włosi, którzy do listopada ubiegłego roku penetrowali morza, w poszukiwaniu osób, które oczekują pomocy. Dzięki temu programowi udało się uratować życie przeszło 170 tys. uchodźców, ale to tylko kropla w morzu potrzeb.

W piżamkach, kolorowych dresikach, sukienkach w groszki, bose, poszarpane, niektóre, wyglądają jakby tylko na moment zasnęły i za chwile miały się obudzić, inne ze łzami w oczach rozglądają się za rodzicami, których już nigdy nie zobaczą, bo nie wiedzą, że do „raju” dotarli sami. Tak naprawdę wygląda migracja, która podobnie jak wojna, głód, przemoc zawsze uderza w najsłabszych…

Z ostatniej chwili!

W środę (10.02.) późnym wieczorem niemieckie źródła rządowe poinformowały, że przy współpracy z Grecją i Turcją, a także przy pomocy pozostałych krajów NATO będą chcieli rozpocząć walkę z bandami przemytników ludzi na Morzu Egejskim.

Propozycja zaangażowania sił Paktu Północnoatlantyckiego w walkę z przemytnikami wysunęła strona niemiecka i turecka po poniedziałkowej (08.02.) wizycie Angeli Merkel w Ankarze, gdzie kanclerz Niemiec rozmawiała z premierem Turcji. Głównym tematem rozmów byli uchodźcy (a szczególnie ci z Syrii), dla których Turcja jest krajem docelowym i tranzytowym w drodze na Zachód.

W środę (10.02.), w trakcie obrad ministrów obrony państw NATO, swój udział w projekcie zapowiedziała także Grecja. Kolejne rozmowy mają przekonać także pozostałe kraje należące do wspólnoty NATO-wskiej.

Pierwsze założenia mówią o tym, że działania prowadzone na Morzu Egejskim miałyby charakter obserwacyjny, a głównym celem tych operacji miałoby być utrudnienie, a może zupełne wyeliminowanie przypadków, w których bandy przemytników „pakują” ludzi na łodzie, tratwy i dmuchane pontony, po czym wysyłają ich na morze, w stronę Europy, nie przejmując się ich losem, bo za swoją usługę otrzymali solidne wynagrodzenie. Czy misja zostanie zrealizowana, o tym przekonamy się niebawem…

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Freedom House, URL: www.flickr.com/photos/syriafreedom/21203336089

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie