Gartenzwerg po niemiecku. Po polsku – krasnal ogrodowy

· 3.1k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Gartenzwerg po niemiecku. Po polsku – krasnal ogrodowy

25 milionów krasnali mieszka w niemieckich ogródkach. Lwia część z nich trafiła tam z Polski, gdzie przez lata ich sprzedaż stanowiła źródło utrzymania wielu rodzin. Wariacją na temat poczciwego ogrodowego gnoma są na przykład skrzaty-zombie, ale to już zupełnie inna historia.

Autostrada „zabiła” krasnalowy biznes, który jeszcze kilka lat wstecz kwitł w najlepsze. Równocześnie malała miłość Niemców do ogrodowych gnomów. Wciąż jednak są kultowe.

Krasnal z dziada pradziada

I pomyśleć, że na początku stanowiły szczyt wysublimowanego smaku i elegancji. Tak, tak! Dawno, dawno temu, w XVIII wieku poczciwie wyglądające krasnale zaczęły mościć się w przepięknych ogrodach okalających arystokratyczne, a później mieszczańskie rezydencje.

Do dzisiaj nikt nie zna odpowiedzi na pytanie, dlaczego bogaci chcieli widzieć w swoich ogrodach figurki wzorowane na niemieckich średniowiecznych górnikach, odzianych w skórzane fartuchy i spiczaste kaptury, z młotami, łopatami i kilofami w drobnych rączkach.

W każdym razie zapotrzebowanie na te minirzeźby było tak duże, że powstawały kolejne manufaktury i fabryczki tworzące kolejne serie tych niebanalnych ogrodowych ozdób. Mijały lata… I krasnale wkrótce wyemigrowały z ogrodów burżujów, by stać się ulubioną ozdobą działki porządnego, uczciwego, prostego Niemca.

Krasnal za marki/euro

Miłość Niemców do krasnali, jak również innych ceramiczno-glinianych ogrodowych figurek, szybko zwietrzyli polscy „biznesmeni” z przygranicznych miejscowości. Jak grzyby po deszczu na drogach wiodących do Niemiec wyrastały składy gipsowych figurynek, wśród których oczywiście królowały krasnale. Dzielnie jednak towarzyszyły im stada bocianów (różnej wielkości) stojących dumnie na jednej nodze, różowych flamingów czy fontann w kształcie muszli. Morskich muszli. Interes kręcił się niebotycznie, a do kieszeni producentów i dystrybutorów gipsowych cacek szeroką strugą płynęły najpierw marki, a potem euro. Był taki czas, że w „zagłębiu produkcyjnym krasnali”, czyli w Nowej Soli nad Odrą, jakieś 50 km od niemieckiej granicy, jednocześnie działało 400 wytwórców tej ozdoby.

Eldorado skończyło się wraz z postępem cywilizacji, czyli z zakończeniem budowy prowadzącej do Niemiec autostrady.

Krasnal w muzeum

Zwergen-Park w mieście Trusetal w Turyngii to nic innego jak regularne muzeum krasnali. Jego założyciele deklarują wieczną i wielką miłość do tych dziwnych stworzeń. W parku, na powierzchni 5 tysięcy metrów kwadratowych, każdy miłośnik krasnali znajdzie coś dla siebie. Są tam domki krasnali, krasnoludkowa kolejka...

Okoliczności przyrody z pewnością spodobałyby się nawet bojownikom z Frontu Wyzwolenia Krasnali, bo gnomy z Trusetal mają w swoim parku sporo przestrzeni.

Nie bez kozery właśnie w Turyngii zbudowano ów park. Właśnie w tym landzie, w latach siedemdziesiątych XIX wieku, ruszyła masowa produkcja krasnali ogrodowych. To w tej okolicy już w 1874 roku rzemieślnik Philipp Griebel założył własną firmę i to spod jego ręki wyszły jedne z pierwszych krasnali.

Krasnal – nowe życie

Pytanie jest zasadnicze: gdzie właściwie powinien mieszkać prawdziwy krasnal? Czy aby na pewno w ogrodzie? Tam jego miejsce widzą członkowie działającego w Bazylei od 1981 roku Międzynarodowego Zrzeszenia na rzecz Ochrony Krasnali Ogrodowych. To tam nawet powstał swoisty krasnal „model z Sevres”. Krasnal „właściwy” musi być płci męskiej. Nie może mierzyć więcej niż 69 cm, za to musi mieć brodę i nosić spiczasty kaptur.

Czy jednak ogród jest jego naturalnym środowiskiem? Z tą opinią nie zgadzali się bojownicy o wolność krasnali z Francji, tworząc Front Wyzwolenia Krasnali Ogrodowych. Wykradali pyzate gnomy z ogrodów nobliwych mieszczan i wypuszczali je na wolność. Do lasu, na łąkę, na pole... Nikt jednak nie miał gwarancji, że były tam bardziej szczęśliwe od tych ogrodowych, udomowionych krasnali.

Krasnal z „gestem”

I to takim, który w Niemczech i na całym świecie bardzo źle się kojarzy. „Hajlującego” krasnala kilka lat temu dostrzeżono w witrynie niewielkiej prywatnej galerii w Norymberdze (czyli nie w ogrodzie). Sprawa trafiła do mediów, a za ich pośrednictwem do prokuratury, bowiem w Niemczech symbole kojarzące się z nazizmem są od II wojny światowej nielegalne.

Autor kontrowersyjnej rzeźby, a jednocześnie dyrektor norymberskiej Akademii Sztuk Pięknych, Ottmar Hoerl wyjaśnił od razu, że jego krasnal jest parodią nazistowskiej „rasy panów”.

W zaparte natomiast szedł właściciel galerii, który z nonszalancją stwierdził, że to żaden nazistowski gest. W taki właśnie sposób powinno się pokazywać jamnikowi, jak wysoko ma podskoczyć.

Rozkoszny wywód, swoją drogą.

Krasnal-zombie

… nie zamieszka na pewno w uporządkowanym niemieckim ogródku, wśród wypielęgnowanych grządek i równiutko przyciętej trawy. Już bardziej w ogrodzie angielskim, wśród wybujałych krzewów i karłowatych drzewek.

Krasnale-zombie powstały jako lekko perwersyjny projekt dwójki amerykańskich artystów. I jeżeli nie chcesz miłego, uśmiechniętego, dobrodusznego skrzata z białą brodą, by pilnował majestatycznie rosnącej dyni, możesz zainwestować między 13 a 40 dolarów i ozdobić ogródek gnomem z wyłupionymi oczami, ociekającego krwią lub wgryzającego się żarłocznie w brata skrzata. Ciekawe, jak do takiej profanacji wizerunku krasnala odnieśliby się Szwajcarzy z Międzynarodowego Zrzeszenia na rzecz Ochrony Krasnali Ogrodowych.

Krasnal forever

Czy wciąż króluje w niemieckich ogrodach? Z tym bywa różnie.

Są tereny, gdzie zawsze znajdzie się dla nich miejsce. Bywa jednak, że muszą go ustępować drewnianym kukłom, słomianym strachom i chochołom czy glinianym zwierzątkom typu „wyluzowana żaba” lub „wszędobylskie surykatki”.

Minie jednak wiele lat, zanim świat zapomni, że pyzaty uśmiechnięty krasnal był (i wciąż jeszcze jest) panem na niemieckich przydomowych włościach.

Jolanta Reisch-Klose

Zdjęcie: www.flickr.com/photos/cyrettin/3897809484, autor: Annahme der Existenz

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie