Gdy widzimy euro, patriotyzm chowamy do kieszeni

· 877 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Gdy widzimy euro, patriotyzm chowamy do kieszeni

Dlaczego wyjeżdżają? Powodów jest kilka, a proste są one jak wymowa niemieckiego „ja”. Bo jest dla nich praca. Bo zarobią godziwie. Bo mogą liczyć na balans pomiędzy pracą a czasem wolnym. Bo życie jest prostsze, tańsze, a świat stoi otworem – czego więcej potrzeba! Motywacji do pracy – ta się znajdzie, gdy w zamian na konto co miesiąc wpływać będzie zacna kwota w euro. To dlatego młodzi, uzdolnieni Polacy wolą szukać pracy w Niemczech.

Przysposobić od najmłodszych lat

Czym skorupka za młodu nasiąknie... w mądrościach ludowych sporo jest prawdy. Po rozum do głowy postanowili iść Niemcy względem polskiej młodzieży. A konkretnie. W urzędzie pracy w Pasewalku (niemieckie miasto oddalone o 30 km od granicy). Od ponad trzech lat realizowany jest tam projekt „Główka pracuje” (Cleveres Koepfchen”), skierowany do młodzieży z Polski. Zaproponowano naukę w systemie dualnym – czyli połączenie teorii z praktyką. Jak to działa? W bardzo prosty sposób. Młodzi Polacy - uzdolnieni absolwenci gimnazjum i liceum podpisują umowę o naukę z niemieckim zakładem pracy. Odbywają tam zajęcia praktyczne ( do 3,5 roku). Po tym czasie młodzi ludzie otrzymują tytuł zawodowy. W trakcie trwania projektu są ubezpieczeni w niemieckim systemie socjalnym. Dodatkowo, co miesiąc dostają wypłatę - od 250 do 650 euro. Ich koszty to dojazdy i zakwaterowanie w Niemczech.

Program hula i chętnych do wzięcia w mim udziału nie brakuje. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że polski system kształcenia zawodowego od lat kuleje. Szkoły sobie, firmy sobie – szans na praktykę zawodową szukać ze świeczką. Tymczasem Niemcy dają pakiet – teoria, praktyka i jeszcze kieszonkowe. Perfekcyjna znajomość języka niemieckiego, tak potrzebna do zdobycia lepszej pracy to niejako bonus. Absolwenci projektu „Główka pracuje” nie muszą starać się o pracę. To po nich ustawiają się firmy.

Są oferty, są pracownicy

Polski rząd od kilku lat chwali się, że bezrobocie w Polsce spada, a niedługo nawet być może osiągnie wartość jednocyfrową. To jednak czysta statystyka. W praktyce by mieć zatrudnienie, trzeba sobie niemal „wyszarpać” miejsce pracy. Pomoc tzw PUP-ów jest czysto teoretyczna.

Tymczasem w Niemczech te placówki są „pośredniakami” nie tylko z nazwy. Urzędy w rejonach przygranicznych wiedzą, że ze swoją ofertą muszą wychodzić poza granicę. Wtedy takie duże zlecenia typu: potrzeba 50 kucharzy i tyleż samo pracowników do restauracji, mogą być realizowane. Niemal w każdym rejonie Niemiec potrzeba na bieżąco pracowników do zatrudnienia w gastronomii, w hotelach a także do opieki nad osobami starszymi. Wakaty chętnie zapełniają pracobiorcy z Polski.

Podkraść najzdolniejszych i dobrze wykształconych

Byłoby nierzetelnością twierdzić, że niemiecki rynek pracy jest w stanie „zaabsorbować” tylko osoby ze skromnym wykształceniem czy po zawodówkach. W takich branżach jak medycyna czy IT też są potężne luki.

W Niemczech, owszem rośnie z roku na rok liczba absolwentów kierunków medycznych, ale jest ich wciąż za mało. Zdaniem miejscowej Izby Lekarskiej, w ciągu najbliższych pięciu do dziesięciu lat Niemcy będą potrzebować o 20 % więcej lekarzy. W Bawarii, na przykład, co czwarta praktyka lekarska nie będzie posiadała pełnej obsady. Największe braki są na prowincji, bo lekarze preferują duże ośrodki miejskie.

Dlatego trudno się dziwić, że kierunek zarobkowej emigracji – za Odrę za pracą – wybierają coraz częściej młodzi polscy lekarze. Na przykład w szpitalu w niemieckim Prenzlau jest zatrudnionych 10 polskich lekarzy. Zachęta ekonomiczna na pewno jest ważna. W szpitalu w Niemczech lekarz może zarobić 3- 4 tyś. euro miesięcznie. Na pewno więcej niż w Polsce. Oprócz zarobków medycy mają w niemieckich szpitalach dostęp do nowoczesnego sprzętu, technologii i szkoleń.

Również absolwenci politechnik, a przynajmniej niektórych kierunków z nadzieją spoglądają w stronę Berlina, Poczdamu czy Frankfurtu. To właśnie w Niemczech, spośród wszystkich krajów europejskich, znajduje się największy rynek oprogramowania. Jego wielkość jest szacowana na ok. 24.5%, a przewaga Niemiec w porównaniu do innych krajów europejskich jest dość istotna. (Na drugim miejscu jest Wielka Brytania (17,3%), a na trzecim Francja (15.6%). Zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników w branży IT jest ogromne. Nic więc dziwnego, że niemiecki rynek pracy jest w stanie "wchłonąć" każdą ilość specjalistów. Pełnymi garściami korzystają z tego młodzi informatycy z Polski.

Tutaj też kuszą zarobki. Na przykład dyrektor do spraw zarządzania zasobami IT w Polsce może liczyć na pensję w wysokości od 8 do 23 tys. zł. Za Odrą kwoty te są znacznie wyższe. Menedżer zarządzający zasobami IT w niemieckiej firmie, zatrudniającej od 5 do 20 tys. pracowników może oczekiwać nawet 150 tys. euro rocznie (w przeliczeniu wychodzi jakieś 50 tys. zł miesięcznie). I chociaż osoby na niższych stanowiskach czy "zwykli" programiści muszą się zadowolić niższym uposażeniem, skórka wciąż jest warta wyprawki.

Stabilnie, komfortowo, bez stresu

Jeszcze kilkanaście lat temu emigrację zarobkową na zachód traktowano tylko i wyłącznie w kategoriach przeliczalnych. Tam była praca i pieniądze. Dzisiaj już tak nie jest. Dzisiejszy pracownik, szczególnie ten z pokolenia Y czy nawet Z, jest szuka innych wartości niż tylko finansowych. Co oferuje mu zatrudnienie za Odrą?

Na pewno większy komfort finansowy – za ciężko zarobione pieniądze stać go na wiele więcej – na spokojne życie, regularne wyjazdy wakacyjne i weekendowe, przyjemności typu restauracja czy kino. Nie musi wciąż udowadniać, że jest najlepszy i – czego wymaga się często od polskich pracowników – w pełni dyspozycyjny. Regulowany przepisami ściśle określony czas pracy to przywilej, wywalczony przez niemieckie związki zawodowe.

Oraz wartość dodana – lepsze drogi, samochody, obsługa w sklepach i urzędach. Byt jednak określa świadomość i choćby nie wiadomo jak uderzać w rodzinne i patriotyczne nuty, tej prawdy nie da się zmienić.

Zdjęcie: flickr.com, autor: Dennis Skley, www.flickr.com/photos/dskley/8647962765

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie