Gdzie jest prawdziwy Heimat?

· 942 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Gdzie jest prawdziwy Heimat?

Wiele jest scenariuszy, według których toczą się losy imigrantów z Polski do Niemiec. Tu nie można generalizować. Każdy scenariusz jest możliwy. I każdy może ulec zmianie.

Szukać lepszego zarobku i lepszego życia – czasami w tej, czasami w odwrotnej kolejności. A gdzie w tym wszystkim jest Polska, kraj ojczysty, kraj urodzenia, kraj przodków, zwany czasami Heimatem. (Gdy się rozmawia z mieszkańcami Opolszczyzny, słowo Heimat pada w rozmowie dość często, Heimat rozumiany jako ojcowizna).

Ojcowizna to miejsce zapisane w pamięci, w logicznej i emocjonalnej. To również miejsce bardzo konkretne. Dom, ogród, zapach upieczonego przez omę niedzielnego placka. To zabawy w kolegami, wspólne wyprawy w sobie tylko znane miejsca, niedozwolone kąpiele w zarośniętych trzcinami stawach i żwirowniach.

Na Śląsku Opolskim, ale nie tylko, wiele jest takich domów. Z mniejszą lub większą regularnością odwiedza je czwarte już pokolenie emigrantów. Najchętniej przyjeżdżają ci najstarsi, dziadkowie a nawet pradziadkowie.

Na przykład do Olesna, w woj. Opolskim ściągają, pod koniec lipca, w okolicy odpustu św. Anny. Wtedy hucznie obchodzone są dni miasta, a samochody z niemiecką rejestracją parkują niemal wszędzie.

Dziennikarz lokalnej gazety Mirosław Dragon przyznaje, że zjawisko to było powszechne na początku lat 90-tych. Z czasem tych samochodów, i chętnych do odwiedzania kraju urodzenia jest mniej. – Sporo jest takich domów. Zadbanych, chociaż odwiedzanych kilka/kilkanaście razy w roku – zauważa red. Dragon. – Przyjeżdżają przedstawiciele najstarszego pokolenia i tego średniego. Ci najmłodsi, coraz rzadziej. To też się jednak zdarza. Znam młode małżeństwo, które na stałe pracuje w Niemczech a tu wybudowało sobie dom, całkiem duży dom, na pewno nie letniskowy.

Owszem, lat temu kilkanaście puste domy „wyjechanych” straszyły i dawały do myślenia. – Dzisiaj coraz częściej widzę, jak w oknach takich domów pojawia się numer telefonu i napis sprzedam – przyznaje, z lekką nostalgią przewodniczący ZNSSK Bernard Gaida. – Młode pokolenie wyjeżdża bez kompleksów, ze świadomością europejskości. Mniej w nich sentymentalizmu. Jak chcą przyjechać do Polski na wczasy to wybierają Międzyzdroje lub Kołobrzeg. Raczej tu nie inwestują w nieruchomości.

Potwierdza to również profesor Romuald Jończy, badacz problematyki migracji oraz zatrudnienia, wyludnienia oraz "drenażu mózgów". Jego zdaniem nie opłaca się emigrantom inwestować w Polsce, bo kraj będzie się wyludniał, a ziemia będzie coraz tańsza. Przypomina, iż boom inwestycyjny w nieruchomości był pod koniec lat 80-tych, na początku 90-tych. (W 1989 r. w Niemczech zarabiało się 65 razy więcej niż w Polsce. Z czasem ta różnica zmalała do 20 razy, jak jest dzisiaj łatwo policzyć.) Wtedy najbardziej opłacało się kupować ziemię i nieruchomości w Polsce.

Drugi zauważalny moment był po 2004 roku, po wejściu Polski w struktury Unii Europejskiej. Wtedy kupowano z myślą; tam zarobię, tu wrócę, by spokojnie i dostatnio mieszkać. Kupowano, bo nieruchomości w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii czy Irlandii były wtedy poza możliwościami finansowymi przeciętnego pracownika – imigranta.

Jak jest dzisiaj? Na pewno coraz mniej sentymentów. Młode pokolenie przedkłada pragmatyzm nad sentymentalizm. Na urlop woli jechać do ciepłych krajów, a dom, na kredyt, kupić w kraju aktualnego zamieszkania. – Jak ktoś sobie układa życie osobiste i zawodowe z Niemczech, nie postawi domu w Polsce – przekonuje Bernard Gaida, mając za przykład jednego ze swoich synów, mieszkającego w Niemczech. – Tam założył biznes i buduje dom, a kredyt będzie spłacał przez długie lata. Po co mu kolejny dom w Polsce. Zresztą, za co go kupić?

Ale…

Zawsze jest ale…

Wśród młodych, wykształconych, świadomych, takich trochę hipsterów, jest tęsknota. Za czym? Sami nie wiedzą. Za innym.

Mają solidne wykształcenie i stabilność finansową. Teraz szukają czegoś… Pracują w Niemczech, ale mieszkanie kupią w Polsce. Pracują „globalnie”, na co pozwalają nowoczesne rozwiązania technologiczne, dlaczego więc nie zamieszkać w Polsce…?

Naukowcy, zajmujący się przewidywaniem i prognozowaniem przyszłości, zwani też futurologami mają różne koncepcje, co zdarzy się za 30-50 lat. Jest wśród nich również taka, że nie należy na Polsce stawiać krzyżyka, bo może okazać się krajem przyszłości. Krajem, do którego zaczną wracać dobrze uposażeni i wykształceni: dzieci, wnukowie i prawnukowie dzisiejszych imigrantów. Myśląc logicznie, nie można wykluczyć żadnej możliwości.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Derbeth www.flickr.com/photos/derbeth/4841911718

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie