I ślubuję Ci… Ups! Jednak nie ślubuję

· 1.6k odsłon · Skomentuj! · Autor:
I ślubuję Ci… Ups! Jednak nie ślubuję

W Niemczech bardzo łatwo jest zostać osobą niewierzącą. Sposobów jest kilka. Można, podczas meldowania się w urzędzie, nie wypełnić rubryki „confession”. I już osoba, która tak postąpiła, figuruje w dokumentach jako niewierząca.

Jednym przytrafia się to, bo nie znajdą dostatecznie języka niemieckiego. Inni, bo wiedząc, że w Niemczech trzeba zapłacić obowiązkowy podatek na kościół (8 lub 9% podatku dochodowego, w zależności od landu, w którym się mieszka), wolą oszczędzić kilka setek euro rocznie. Wiedza o procederze nie rejestrowania się jako katolik jest przekazywana z ust do ust. Również o tym, że to tylko formalność. Nikt tego nie sprawdzi, a do kościoła przecież i tak można chodzić i na tacę wrzucić parę euro, dla uspokojenia sumienia.

Wieść, nawet kościele, podróżuje szybko

Faktem jest, kilkanaście lat wstecz polski kościół nie był tak szczegółowy w sprawdzaniu takich drobiazgów jak płacenie podatku kościelnego w Niemczech. Czasy się jednak zmieniły, a dystanse skróciły. Teraz wystarczy jeden klik w komputerze, by informacja z niemieckiej kurii trafiła do polskiej. Często trafia, a potem wynikają z tego komplikacje. Bo okazuje się, że ktoś ochrzczony w Polsce, jest bezwyznaniowcem w Niemczech. I jako takiemu nie należy mu się ślub kościelny a jego dziecku – chrzest.

Powrót na łono Kościoła…

… może wydawać się prosty. Wystarczy udać się ze świadectwem chrztu do odpowiedniego urzędu i zmienić wpis na „katolik”. Tylko wtedy wraca sprawa podatku, bo jak wiadomo są dwie pewne rzeczy na tym świecie; śmierć i podatki! Nawet jeżeli chodzi o podatek kościelny. Z podobną sprawą boryka się aktualnie piłkarz Bayernu, Luca Toni. Okazuje się, że jest winny niemieckiemu kościołowi około 1, 7 mln euro. Kto popełnił błąd, kto czegoś nie dopatrzył, niech to wyjaśnia piłkarz i klub. Okazało się, że przez pierwszy rok kontraktu w Niemczech włoski piłkarz był wpisany jako ateista, a dwa kolejne – jako katolik. Sprawa wyszła na jaw i płacić trzeba.

Jeżeli więc ktoś zatai wyznanie … Niemieckie urzędy są skrupulatne, w obydwie strony. Trzeba oddać podatnikowi – to oddają. Ale jak się okazuje, że podatnik nie płaci. Musi wyrównać niedobór, nie ma zmiłuj się. (Chociaż, przypominam, chodzi o podatek kościelny i miłosierdzie byłoby wskazane).

Zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko

Czyli wystąpić z kościoła, nie płacić podatku kościelnego a jednocześnie mieć prawo do sakramentów. Taką drogę postanowił wybrać Hartmut Zapp z Fryburga. W Urzędzie Stanu Cywilnego złożył deklarację o odejściu z kościoła, jednocześnie regularnie do niego uczęszczając. Sprawa otarła się o sąd, a ten zadecydował - niepłacenie podatku kościelnego i pozostanie praktykującym katolikiem jest w Niemczech niemożliwe. Decyzję wydał Federalny Sąd Administracyjny w Lipsku 26.09.2012 r. Dokładnie takie samo zdanie jak sąd wyrażają katoliccy hierarchowie, oznajmiając ustami sekretarza Konferencji Episkopatu Niemiec Hansa Langendörfera - Nie można wystąpić z instytucji kościelnej i dalej należeć do wspólnoty wiernych.

Są jednak krytycy takiej postawy. Bo jak to? Formalności, czyli jakieś tam oświadczenie ma być ważniejsze niż prawdziwe wyznanie wiary, z tym że nie poparte płaceniem podatków. Czyli ważniejszy jest podatnik, odwiedzający kościół od wielkiego dzwonu niż prawdziwy wierny, który z jakichś powodów nie chce wpierać kościoła akurat w formie podatków. Może chce wspierać inaczej ale państwo (i prawo) nie dopuszcza takiej możliwości.

Wiara nie jest trendy

Do jednego z dwóch największych niemieckich kościołów, ewangelickiego i katolickiego, należy obecnie 60% społeczeństwa. Należy i płaci podatek. Z kościoła katolickiego występuje rocznie ponad 100 tyś. wiernych. Powodów jest wiele, a podatki są jednym z nich. Ale nie tylko.

Wiele złego wyrządziły wstrząsające kościołem skandale. Jeden z nich to iście bizantyjskie wydatki na budowę rezydencji "biskupa luksusu" Tebartza-van Elsta iej w Limburgu. Zamiast planowanych 9 mln euro wydano na nią 31 mln. Sam biskup podczas pełnienia obowiązków dostawał za swoja pracę prawie 10 tyś euro miesięcznie. Na tym nie koniec, wyliczono że jego biskupia emerytura wyniesie 6700 euro.

Popularności kościołowi katolickiemu nie przysporzył skandal pedofilski. W styczniu 2010 roku wyszło na jaw, że w internacie jezuickiego gimnazjum im. Piotra Kanizego w Berlinie przez lata miało seksualnie wykorzystywano uczniów. Do podobnych rzeczy dochodziło w innych katolickich szkołach, w tym w internacie słynnego chóru chłopięcego z Ratyzbony (Regensburgu).

Miejscem kolejnego skandalu była Kolonia. Tam dwa katolickie szpitale odmówiły przyjęcia kobiety, której podano pigułkę gwałtu. Odmowę motywowano klauzulą sumienia, bo ponoć udzielenie pomocy byłoby niezgodne z etyką chrześcijańską.

Tym, którzy przetrwali skandale, nie podoba się twardy dogmatyzm, brak otwartości i dialogu. To może mieć dalsze reperkusje. Z badań Instytutu Sinus w Heidelbergu wynika, że o wystąpieniu z Kościoła w Niemczech myśli co najmniej milion osób.

Grobu nie odbiorą

Bez względu na obecność na listach kościelnych, potwierdzoną płaceniem podatku, miejsce na cmentarzu znajdzie się dla każdego wiernego. Głównie dlatego, że cmentarzami zarządzają zwykle spółki komunalne. Jednakże na pochówek w obecności księdza w takim przypadku nie ma co liczyć. Znowu, nie wszyscy się godzą z taką interpretacją, w tym członkowie ruchu „My jesteśmy Kościołem”. W ich opinii człowiekowi należy się opieka duchowa w każdym momencie życia i po nim.

Wystąpienie z kościoła nie zamyka natomiast przed nikim drzwi do katolickich przedszkoli, szkół, domów seniora czy szpitali. Są to ośrodki finansowane zwykle z podatków, a kościół katolicki jedynie nimi zarządza.

Za 50 euro

Dobra wiadomość dla szukających innych rozwiązań. Są pozakościelne alternatywy, na przykład coraz bardziej popularne świeckie rytuały, głównie zaślubin i pogrzebów. W homogenicznie katolickiej Polsce księża z kropidłem święcą wszystko. W Niemczech, w firmach które chcą uświetnić jakieś zdarzenie, coraz częściej zamawia się świeckich mistrzów ceremonii.

Ze ślubami, chrzcinami a nawet pochówkami bywa podobnie. Jest inna opcja. Pomysł iście z Hollywood. Można, za jedynie 50 euro, wynająć sobie pastora. Teologa, który udzieli ślubu parze w dowolnej konfiguracji religijnej i w dowolnym miejscu. W ruinach starego zamku, na plaży a nawet na środku jeziora Loch Ness. Taka działalność nie jest w smak księżom katolickim i pastorom ewangelickim. Bo znowu, to jak jakby zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko.

W 2012 r. z podatku do kasy Kościoła katolickiego wpłynęło 5,2 mld euro (5% więcej niż w roku poprzednim). Wpływy z podatku dla Kościoła ewangelickiego to 4,7 mld euro.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Roman Boed, URL: www.flickr.com/photos/romanboed/11968908544

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie