"Jesteśmy jedną drużyną pracującą pod biało-czerwoną flagą"

· 639 odsłon · Skomentuj! · Autor:
"Jesteśmy jedną drużyną pracującą pod biało-czerwoną flagą"

Wywiad z Konsul Generalną RP w Monachium Panią Elżbietą Sobótką Rozmowę przeprowadził red. Bogdan Żurek.

Pyt. Bogdan Żurek - Mijają dwa lata od objęcia przez Panią niezwykle ważnego i odpowiedzialnego stanowiska Konsula Generalnego RP w Monachium. Kieruje Pani przecież placówką obejmującą swym zasięgiem nie tylko Bawarię, ale też Badenię-Wirtembergię. Od czego rozpoczęła Pani swoje urzędowanie na tym nieznanym Pani terenie?

Odp. Elżbieta Sobótka: - Teren ten nie był mi zupełnie nieznany. Bywałam na południu Niemiec kilkakrotnie jako konsul generalny RP w Kolonii. Z Monachijskim budynkiem, w którym się znajdujemy – dziś siedzibą konsulatu – zetknęłam się wcześniej dwukrotnie: na pożegnaniu konsul generalnej Jolanty Kozłowskiej, kiedy to prezentowana była publicznie nowo zakupiona willa wymagająca remontu, a następnie na uroczystości jej otwarcia po zakończonym remoncie, prowadzonym przez mojego poprzednika konsula generalnego Wacława Oleksego. Dla mnie pozostaje, więc wypełnienie tych pięknych murów życiem.
Służbę w Monachium rozpoczęłam od wizyt, by poznać nie tylko teren, ale i partnerów, z którymi należało podjąć współpracę, rozpoznać potrzeby i możliwości, a także określić specyficzne punkty ciężkości naszej działalności w ramach polityki zagranicznej państwa. Bardzo pomocne byly rozmowy z moimi poprzednikami.

B.Ż - Nie jest tajemnicą, że stosunki pomiędzy Polską a Niemcami nie należały w ostatnim okresie do idealnych. Czy przełożyło się to w jakimś stopniu na atmosferę kontaków z gospodarzami Bawarii i Badenii-Wirtembergii?

E.S. W obu krajach związkowych wielu mieszkańców i polityków miało własne doświadczenia ze współpracy i konaktów z Polską. Były one tak znaczące i pozytywne, że “chłód na górze” nie zdążył wpłynąć jeszcze na oziębienie stosunków z Polską na poziomie lokalnym. Zadawano jednakże z troską pytania o przyczyny pogorszenia się relacji polsko-niemieckich.

B.Ż. - Podlega Pani zespół współpracowników, wśród których są wytrawni dyplomaci, jak również „raczkujący“ w tym prestiżowym zawodzie. Czy miała Pani wpływ na dobór ekipy i czy zechce Pani ją ocenić?

E.S. – To nie jest praca, w której wybiera się pracowników “à la carte”. MSZ prowadzi politykę personalną. Pracownicy, którzy mi podlegają stawali do konkursu, zdali egzaminy więc zakładamy, że są jak najlepiej do tego zawodu przygotowani. Jako kierownicy placówek nie mamy praktycznie wpływu na dobór współpracowników. Dostajemy gotową ekipę i naszym zadaniem jest tylko - tak jak dobrego dyrygenta – zrobić z tej grupy ludzi, wnoszących własne doświadczenia i pochodzących z różnych środowisk, zgrany zespół. Na zewnątrz jesteśmy bowiem jedną drużyną pracującą pod biało-czerwoną flagą.
Mam tylko nadzieję, że moi współpracownicy będą ten okres pracy w monachijskim konsulacie traktować jako ważny etap w swojej karierze zawodowej. Moim zadaniem jako kierownika placówki jest stworzenie warunków ku temu, by lata wspólnej pracy służyły rozwojowi zawodowemu i osobowemu pracowników.

B.Ż. - Co powinno cechować dobrego, rasowego dyplomatę?

E.S. – Napewno fachowe przygotowanie, dobra znajomość języka i spraw kraju, w którym się pracuje, ciekawość świata i otwartość na spotkania z ludźmi. Ważna jest świadomość służby ojczyżnie i obywatelom, a służba konsularna jest szczególmie blisko spraw ludzkich, można by rzec “od kolebki do grobu”.

B.Ż. - Czy to prawda, że życie dyplomaty pochłaniają w większości gale, bankiety i przyjęcia ze smakołykami na srebrnych zastawach? Wszyscy wam tego zazdroszczą.

E.S. – To są te przesądy, które ciągle jeszcze pokutują. Niemała w tym “zasługa” mediów malujących obraz dyplomatów kąpiących się w szampanie i jedzących wyłącznie kawior. Oczywiście tak nie jest.
Za komunistycznych czasów placówki dyplomatyczne były często traktowane przez Polaków zagranicą jako przedstawicielstwa wrogiej władzy i zdarzało się, że kontakt z placówką był bardzo przykry dla obywateli. Po roku 1989 podjęto starania by polskie placówki były postrzegane jako przedstawicielstwa Ojczyzny, w działaniu przyjazne, kompetentne i sprawne. Mamy nadzieję, że naszą pracą potwierdzamy ten nowy wizerunek.

B.Ż. - Dwa lata to połowa kadencji dyplomaty na zagranicznej placówce. Można się więc pokusić o małe podsumowanie. Co zalicza Pani do swoich sukcesów, a czego nie udało się Pani zrealizować?

E.S. – Wiele zawdzięczam okresowi pracy w Kolonii, kiedy to odpowiadałam za cztery landy. Przyszłam tutaj już ze znajomością rzemiosła, co pozwoliło mi na skrócenie okresu przygotowania do efektywnej pracy. Dzięki życzliwemu przyjęciu przez moich ówczesnych współpracowników zapewniajacych niezbędną ciągłość pracy Konsulatu oraz radom poprzedników stosunkowo szybko udało mi się nawiązać kontakty z naszymi partnerami, tak ze środowiska polonijnego, jak i miejscowych kręgów politycznych, gospodarczych i naukowych. Stworzyliśmy nowy program i wizerunek Centrum Kultury Polskiej (Wydział Kultury Konsulatu przy Prinzregentenstrasse 7). Dziś Centrum jest ważnym punktem w panoramie kulturalnej Monachium i partnerem wielu projektów w Bawarii i Badenii-Wirtembergii. Ogromna w tym zasługa pani konsul Grażyny Strzeleckiej. W programie adresowanym do Polonii realizowanym z zaangażowaniem przez panią konsul Anetę Berdys duży nacisk kładziemy na ochronę miejsc pamięci narodowej na terenie południowych Niemiec, popularyzację języka polskiego w strukturach szkolnictwa niemieckiego, wsparcie nauki języka polskiego w ramach szkół przyparafiallnych i szkół działających tu w systemie polskiego ministerstwa edukacji oraz integrację środowiska polonijnego.
Współpraca z nauczycielami utrzymującymi partnerstwa ze szkołami w Polsce, to kolejny projekt który realizujemy w Bawarii. Polega on na organizacji spotkań i szkoleń tych nauczycieli, których finalnym efektem jest studyjny ich wyjazd do Polski. Nauczyciele ci pozostają w sieci roboczych kontaktów, wspierając się wzajemnie i inspirując. Pracujemy nad wdrożeniem tego projektu w Badenii-Wirtembergii.
Sprawy “do załatwienia” dotyczą naszego wewnęrznego podwórka konsularnego – chciałabym dostać wsparcie kadrowe dla Centum Kultury i promocji gospodarczej.

B.Ż. - Jak ocenia Pani tutejszą Polonię?

E.S. – Tu, na tym terenie mamy do czynienia z historycznie bogatą,odzwierciedlającą dzieje naszego kraju Polonią. Są emigranci wojenni, przesiedleńcy, solidarnościowi uchodźcy polityczni, jest emigracja zarobkowa, przedsiębiorcy i coraz liczniejsi studenci. Jest też grupa byłych pracowników Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, literatów, naukowców i artystów. Szczególnie sobie cenię współprace z księżmi Polskiej Misji Katolickiej, którzy są często „konsulatem pierwszego kontaktu”.
Mamy w Bawarii i Badenii-Wirtembergii wspaniałą Polonię, której wiele zawdzięczamy, bo to oni są na codzień ambasadorami Rzeczypospolitej. Drodzy Rodacy, chciałabym serdecznie podziękować za otwartość, życzliwość i okazywane nam zaufanie oraz wiele cennych inicjatyw świadczących o żywych związkach z Polską, za przyjęcie naszej rodziny konsularnej do polonijnej społeczności.

B.Ż. - Czego możemy oczekiwać w drugiej połowie Pani służby w Monachium?

E.S. – Druga połowa przyniesie realizację, czyli plony tego, co zasialiśmy w pierwszych dwóch latach. Przygotowujemy się już do roku 2010, w którym to będziemy obchodzić 30 rocznicę powstania „Solidarności”, dwusetną rocznicę urodzin Chopina, 65 rocznicę zakończenia II wojny światowej. To będą´wielkie projekty, które chcemy już teraz zacząć.
W tym roku obchodzone jest 850-lecie Monachium oraz 200-lecie Akademii Sztuk Pięknych. W życiu tego miasta Polacy odegrali znaczącą rolę. Będziemy więc przypominać, upamiętniać i wskazywać na polskie ślady w stolicy Bawarii, służyć temu będą wystawy jubileuszowe, odczyty, koncerty. Już dziś zapraszam Państwa na spacer polskimi śladami w Monachium z książką-przewodnikiem w ręku „Polskie orły i bawarskie lwy. Na wspólnych szlakach historii”, przygotowywaną właśnie do druku jako nasz „prezent urodzinowy” dla miasta.

B.Ż. - Zbliża się Święto Konstytucji 3-go Maja, cóż chciałaby Pani przekazać bawarskiej Polonii z tej okazji?

E.S. - Życzę Państwu poczucia, że my Polacy wnieśliśmy tym wkład w rozwój wspólnej Europy, bądżmy dumni z tego wydarzenia. Konstytucja 3-go Maja była przecież pierwszą spisaną konstytucją uchwaloną w Europie. Dowodem, że idea państwa prawa jest zakorzeniona również w polskiej tradycji. Jesteśmy więc pełnoprawnym członkiem wielkiej debaty na temat kształtu konstytucji europejskiej, nie tylko z racji członkostwa, ale również z racji historii, którą wnosimy do Unii Europejskiej. Zapraszam 3 maja na obchody Świeta Narodowego do Konsulatu.

B.Ż. – Na koniec trochę przedwczesne pytanie: Czy marzy się Pani jakiś kraj, w którym - po zakończeniu misji w Monachium - chciałaby Pani objąć stanowisko konsula, a może … ambasadora?

E.S. – Nie wyprzedzajmy faktów. Na razie moje marzenia koncentrują się na tym, by jak najlepiej wywiązać się z tej misji, którą obecnie pełnię. Nie traktuję Monachium jako szczebelka w mojej karierze zawodowej. Cieszę się bardzo, że spotkał mnie ten zaszczyt, ale i również wielka osobista przyjemność kierowania konsulatem w Monachium. Praca ta jest jednocześnie nowym wyzwaniem zawodowym, przygodą i radością, którą chciałabym się z Państwem podzielić. Dziś już wiem, że Monachium zapisze się na trwałe w moim sercu.

B.Ż – Dziękuję za rozmowę

Monachium 12.03.2008
 

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie