Każdy z nas nadaje się do muzeum... emigracyjnego

· 971 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Każdy z nas nadaje się do muzeum... emigracyjnego

Tworzymy historię. Codziennie. Każde nasze przedsięwzięcie, wpisane w nurt działań innych za lat kilka/kilkanaście trafi na karty historii. Albo do muzeum. Tak jak do Muzeum Emigracji w Gdyni trafiła korespondencja pomiędzy papieżem Janem Pawłem II a profesorem Zbigniewem Brzezińskim.

Gdy słyszymy hasło „emigracja”, pierwsze co przychodzi do głowy to wyjazd zarobkowy do bogatszych krajów. Żyjemy w XXI wieku i wydaje nam się, że kręci się wokół nas i naszych spraw. Nie do końca.

Ponad 20 milionów osób pochodzenia polskiego rozsypała się po całym świecie. Od najbliższych państw jak Niemcy czy Rosja, po dalekie: Australię, Nową Zelandię, Kanadę, Brazylię. Wyjeżdżano z różnych powodów. Za chlebem. Tak Ślązacy spod Strzelec Opolskich w 1854 roku wyruszyli do Teksasu. Ich potomkowie do dziś żyją i modlą się pod pamiątkowym drzewem w miejscowości Panna Maria. 100 lat później Ślązacy też wyjeżdżali, bo ludowa ojczyzna nie bardzo ich chciała a w Niemczech żyło się dostatniej.

Były więc wyjazdy za chlebem. Ale też za wolnością. Uciekano spod zaborów i nie na darmo tamte czasy nazywa się Wielką Emigracją. Burzliwe losy narodu polskiego i jego wolnościowych zrywów to losy ucieczek, wyjazdów, powrotów by walczyć o wolną ojczyznę.

Czasami wyjazdy nie miały nic wspólnego z dobrowolnością. Wywózki na Syberię, do Kazachstanu czy na roboty do Niemiec to też część emigranckiej epopei. Te wszystkie zdarzenia, losy wszystkich ludzi to zbiorowa historia naszego narodu. Dobrze, że powstało miejsce, w którym przetrwa dla przyszłych pokoleń.

Ponad 4 tysiące przedmiotów, zwanych obiektami – tyle w ciągu niecałych 3 lat zgromadziło muzeum. Ponad połowa z nich to dary. Zarówno dary ludzi, którzy swoją postawą, rangą czy działaniami wpisali się w podręczniki historii jak i anonimowych. Każdy równie cenny i znaczący.

Dlaczego Gdynia?

Miasto, które pojawiło się nagle, młodsza siostra starodawnego Gdańska. Piękna, nowoczesna, … A gdy mówimy o emigracji, Gdynia ma takie miejsca, które właśnie z emigracją się kojarzą. Dworzec Morski to tylko jedno z nich. Były też: Magazyn Tranzytowy (Hala Odpraw Pasażerskich), był Obóz Emigracyjny w dzielnicy Grabówek, był szpital kwarantannowy w Babich Dołach.

Na świecie działają podobne placówki. Niemieckie Centrum Emigracji w Bremerhaven pokazuje ścieżki losu tych, którzy od XVII wieku obrali Niemcy jako swoją ojczyznę. Podobną tematykę, dzieje osiedleńców w tym 2 milionów Polaków, na ziemi belgijskiej prezentuje Muzeum Red Starr Line w Antwerpii. Albo najsłynniejsze muzeum emigracji na wyspie Ellis, tuż obok statuy Wolności. Nie bez kozery tego typu placówki powstają w miastach portowych. Gdynia świetnie się w ten schemat wpisuje.

Dlaczego Dworzec Morski?

Nie mamy w Polsce Statuy Wolności, symbolu który witał emigrantów przybywających do Nowego Jorku. Mamy za to Dworzec Morski w Gdyni, który przez dekady oglądał wypływające w morze transatlantyki, w tym najsłynniejszy MS Batory. To symboliczne wrota, przez które wypływały setki tysięcy ludzi. Jedni wyjeżdżali, by poza Polską rozpocząć nowe życie. Byli też tacy, którzy po latach emigracyjnej tułaczki powracali na upragnionej „ojczyzny łono”. To budynek, którzy dziesięciolecia obsługiwał ruch emigracyjny.

W tym nietypowym muzeum niemal wszystko jest symboliczne. Miejsce – Gdynia. Dworzec Morski na Nabrzeżu Francuskim. Zbiory. A przede wszystkim adres. ul: Polska 1.

Zbiory muzeum podzielone są na trzy działy. Pierwszy z nich to właśnie Gdynia i Dworzec Morski. Drugi dział to wyjazd i podróż - zbiór dokumentów (paszporty, pozwolenia na wyjazd czy bilety) oraz rzeczy (walizy, skrzynie podróżne). Dział trzeci, pod nazwą „życie na emigracji” to swoiste muzeum ludzkich losów. Fotografie, listy, dokumenty emigracyjne, wspomnienia emigrantów… Na przykład najnowszym nabytkiem tego działu jest kolekcja Madonn Emigracyjnych.

Dlaczego ja, Ty, On…

Każdy z nas tych słów uczył się w szkole. Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono, tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną…. Ich autor Adam Mickiewicz żył w czasach Wielkiej Emigracji. Gdziekolwiek wypatrzymy polsko brzmiące nazwiska, od razu uruchamia się wyobraźnia. Kim jest ten człowiek? Jak trafił do innego kraju. Czy chce wrócić? Czy urządził sobie życie w nowej ojczyźnie? Czy jest tam szczęśliwy? Czy tęskni?

Tworzymy historię. Jest ona bliżej nas, niż nam się wydaje. Można się w nią wpisać jeszcze bardziej, szczegółowo. Historie narodów utkane są z historii pojedynczych ludzi. Swoją pojedynczą historią każdy, kto na własnej skórze doświadczył emigracyjnego życia, może się podzielić z innymi. Pośrednikiem będzie właśnie Muzeum Historii w Gdyni. W ten sposób powstanie Archiwum Emigranta. Warto więc odkurzyć wspomnienia, przejrzeć stare i nowe fotografie i a wszystko przelać na papier i wysłać pod adres; archiwum.emigranta@muzeumemigracji.pl.

Zdjęcie: materiały prasowe Muzeum Emigracji

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie