Komputer zamiast kierowcy? Niemcy są bliżej niż dalej

· 1.3k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Komputer zamiast kierowcy? Niemcy są bliżej niż dalej

W obecnych samochodach wiele czynności wykonują komputery. Kilometry kabli, lekkie układy scalone przejmują kontrolę np. nad klimatyzacją, koordynują pracą zawieszenia, hamulców, jednostek napędowych. Ułatwiają kierowcy parkowanie, a nawet przypominają mu o konieczności zapięcia pasów bezpieczeństwa. Czy już niebawem kierowca nie będzie brał czynnego udziału w jeździe? Niemiecki minister transportu Alexander Dobrindt nowelizuje prawo dotyczące „jazdy automatycznej”.

Zmiany w Konwencji Wiedeńskiej – zielone światło dla ministrów transportu i producentów samochodów

W kwietniu ubiegłego roku w zapisach Konwencji Wiedeńskiej (międzynarodowym traktacie określającym ogólne zasady ruchu drogowego obowiązujące w krajach będących jego sygnatariuszami), a dokładnie w artykule ósmym, zostały naniesione poprawki. Zgodnie z korektą prawa kierowcy mogą korzystać z systemu zapewniającego „inteligentne” prowadzenie pojazdu, ale tylko pod warunkiem, że można go będzie w każdej chwili wyłączyć, a pełną kontrolę nad pojazdem przejmie kierowca.

Pomimo tego, że norma prawna nie zezwala na poruszanie się po drogach samochodom całkowicie automatycznym (prawo mówi, że pojazd musi być wyposażony w kierownicę, pedały i wszystkie niezbędne dodatki, które dadzą osobie prowadzonej samochód możliwość przejęcia kontroli), to jednak minimalna korekta ustawy dała zielone światło producentom samochodów, ale także politykom.

W momencie, gdy półautomatyczne samochody zjeżdżają już z taśm produkcyjnych. Koncerny motoryzacyjne, specjalizujące się w inteligentnych technologiach testują pojazdy, które pozwolą na realizację marzeń dotyczących jazdy bez udziału kierowcy.

W tej dziedzinie szczególnie daleko posunięte są prace niemieckich producentów, którzy skarżą się na regulacje prawne zabraniające jazdy samochodom w pełni automatycznym (jak na razie prawo zostało zniesione tylko w kilku europejskich krajach: we Francji i Wielkiej Brytanii i tylko na czas prowadzonych tam testów samochodów kierowanych przez komputery).

Zażalenia producentów samochodów dotarły do niemieckiego ministra komunikacji. Alexander Dobrindt zamierza jak najszybciej doprowadzić do stworzenia regulacji prawnych dopuszczających wprowadzenie „jazdy automatycznej”, nie tylko na autostradach, ale także na drogach publicznych. Zdaniem ministra „automatyczna jazda” pozwoli utrzymać się Niemcom w światowej czołówce, jeśli chodzi i przemysł motoryzacyjny (w którym Niemcy, w skali światowej, zajmują wysokie, siódme miejsce).

Testy, testy i jeszcze raz testy

Chęć nowelizacji niemieckiego prawa sprawiła, że producenci samochodów zaczęli się prześcigać w prototypach pojazdów, które same wykonują m.in. manewry: wyprzedzania, hamowania w momencie wtargnięcia pieszego na jezdnię, parkowania. Jednym słowem prowadzą samochód bez udziału kierowcy, który w tym czasie może się np. oddawać rozmowie z pasażerem. W połowie marca ubiegłego roku model samochodu, który łączy wszystkie wymienione wyżej cechy, zaprezentował Mercedes podczas pokazowej jazdy zorganizowanej dla dziennikarzy.

Swoją propozycję „inteligentnego samochodu” zaproponowało także Audi. Nowy model A7 prowadzi się sam. Samochód wyposażony jest w dwa radary, monokamerę, dwa skanery laserowe (jeden z przodu, drugi z tyłu). Co więcej, radary znajdują się na każdym rogu samochodu, co sprawia, że pojazd „widzi” to, co dzieje się dookoła niego.

Nad podobnymi maszynami pracują także: Volvo i Ford. Co więcej, pierwszy z producentów zapewniał, że do końca 2020 roku nowe samochody (szwedzkiego producenta) będą na tyle bezpieczne, że nie będzie śmiertelnych wypadków z ich udziałem, ponieważ w razie zagrożenia pojazd (w bezpieczny dla wszystkich uczestników ruchu drogowego sposób) ominie przeszkodę lub pieszego.

W produkcję samochodów wyposażonych w „automatyczną jazdę” zaangażował się także wizjoner Elon Musk, Chociaż jak na razie jego oczkiem w głowie są samochody napędzane prądem, które wyróżniają się atrakcyjnym wyglądem i dobrymi osiągnięciami, to jednak marzeniem miliardera jest stworzenie samochodów, które w codziennej jeździe będą wyręczały kierowców.

Wygoda dla kierowców i milowy krok motoryzacji to jedno, a odpowiedzialność to drugie

Wszystko pięknie, ładnie. Samochody poruszające się bez udziału kierowcy to z pewnością milowy krok motoryzacji i technologii, ale gdzie w tym wszystkim jest kwestia bezpieczeństwa?

To pytanie w dalszym ciągu pozostaje bez odpowiedzi. Nadal nie wiemy, kto będzie ponosił odpowiedzialność za naruszenie przepisów drogowych czy wypadek. Producent? A może kierowca, który przecież i tak samochodu nie prowadził w danym momencie?

Ciekawostka: Już w latach 70. naukowcy pracowali nad „automatyczną jazdą”, jednak ówczesna technologia nie pozwalała na stworzenie tego rodzaju systemu. Czy to, co kilkanaście lat temu było niemożliwe, za kilka lat przejdzie do porządku dziennego?

Zdjęcie: Daimler AG

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie