„Kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam” – krwawa taktyka terrorystów

· 799 odsłon · Skomentuj! · Autor:
„Kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam” – krwawa taktyka terrorystów

Ataki na turystów nie są nowym zjawiskiem. Dochodziło do nich już od dekad. Różnica polega na tym, że kiedyś o zamachach mówiło się rzadziej i na mniejszą skalę, bo zazwyczaj dotyczyły państw, w których toczył się konflikt, a ofiarami stawała się lokalna społeczność. Czy współcześnie możemy mówić o zmianie taktyki terrorystów, która stała się bardziej krwawa, bo przybrała charakter globalny?

W 2010 roku amerykański dziennik „Wall Street Journal” pisał, że statystyczne ryzyko, że obywatel Zachodu zginie w zamachu terrorystycznym, wynosi w skali roku jeden na trzy miliony. Niestety z roku na rok to ryzyko wzrasta, a wszystko za sprawą zmiany taktyki działania grup terrorystycznych.

Od lokalnych konfliktów po nienawiść względem całego świata

Do zamachów na turystów dochodziło od dekad. Jednak kilka lat temu terroryzm przybierał raczej charakter wewnętrzny. Do zamachów dochodziło w obrębie państwa, w którym toczył się konflikt. Prowadzona była walka o wpływy; ginęli turyści, którzy jechali w te tereny ze świadomością ryzyka. W obecnych czasach nie wiemy, kiedy i gdzie terroryści zaatakują, bo terroryzm przyjął niestety charakter globalny.

Współczesne grupy terrorystyczne w dalszym ciągu biorą na cel zagranicznych turystów, ale także miejsca, które ci odwiedzają najchętniej. Zamachy terrorystyczne, które miały miejsce w Paryżu, Brukseli czy na Wybrzeżu Kości Słoniowej, gdzie zginęło 18 turystów, nie są działaniami przypadkowymi, ale skrupulatnie przemyślanymi i zaplanowanymi, w taki sposób, by ofiar było jak najwięcej, a tym samym, by rozgłos towarzyszący wypadkowi był większy, bo przecież, gdy dochodzi do zamachu w jednym z wakacyjnych kurortów, to wiadomo, że sprawę nagłośnią wszystkie media, pytając i sprawdzając, czy wśród ofiar nie ma ich rodaków.

Do większości ataków terrorystycznych, które miały miejsce w ostatnim czasie w Europie przyznały się islamskie grupy, które nie ukrywają, że jako cel obrały sobie Stany Zjednoczone i „zgniły Zachód”, a w szczególny sposób państwa, które otwarcie przyznają się do prowadzenia wojny z terrorem (Francja, Niemcy i Anglia).

Wbrew logice?

Rosnąca liczba ataków terrorystycznych pozwala sądzić, że branża turystyczna może mieć poważne problemy finansowe, ponieważ ludzie w obawie przed zamachami będą unikać podróżowania. Nic bardziej mylnego. Według danych Światowej Organizacji Turystyki Narodów Zjednoczonych ruch turystyczny w 2015 roku wzrósł o 4,5%, a jednym z najczęściej odwiedzanych krajów była Francja.

Z psychologicznego punktu widzenia wzrost ruchu turystycznego jest dobrą oznaką, ponieważ daje do zrozumienia, że ludzie nie boją się terroru, a tym samym nie dają terrorystom satysfakcji, bo tym tylko zależy na zaburzeniu poczucia bezpieczeństwa i lęku Europejczyków. Warto pamiętać także o tym, że władze miejscowości turystycznych robią wszystko, by zapewnić turystom jak najlepsze poczucie bezpieczeństwa.

Psychologowie, ale także specjaliści z zakresu bezpieczeństwa mówią, że nie należy obawiać się podróżowania, ale wybierając spośród wachlarza wakacyjnych ofert, należy kierować się przede wszystkim rozsądkiem, zwracając uwagę na to, czy w danym kraju nie toczy się konflikt, a także brać pod uwagę rekomendację biur podróży, a już na pewno zalecenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które na chwilę obecną odradza podróżowania do Afryki Północnej, szczególnie do Tunezji, Maroko, a także Egiptu, a także w rejony Europy Zachodniej, szczególnie do Anglii i Francji, gdzie prawdopodobieństwo zamachu terrorystycznego jest największe.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Brussels Airport, URL: www.flickr.com/photos/brusselsairport/8692242156

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie