Mandat za wagary, a nawet więzienie. Tak w Niemczech pilnują sobie porządku w szkolnictwie

· 20.3k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Mandat za wagary, a nawet więzienie. Tak w Niemczech pilnują sobie porządku w szkolnictwie

Słówko Schwänzen (wagary) nie powinno być zbyt popularne w Niemczech. Wagarowanie bywa karane mandatem, a nawet więzieniem. Wszystko z troski o ucznia i jego dobrostan. Obowiązek codziennego uczestnictwa w lekcjach to w Niemczech prawo egzekwowane bardzo restrykcyjnie.

- Statystycznie każdego dnia w niemieckiej klasie brakuje przeciętnie 3 uczniów – ubolewają przedstawiciele niemieckiego Związku Nauczycieli. Absencja niepokoi grono pedagogiczne i dyrekcję. W Niemczech pod tym względem nie ma zmiłuj się. Obowiązek nauki nie ogranicza się do wkuwania tematów i odrabiania lekcji. Rozciąga się na codzienne chodzenie do szkoły.

Kodeks obowiązkowego ucznia

Gdyby napisać cztery przykazania niemieckiego ucznia, wyglądałyby one mniej więcej tak:

  • regularne i punktualne uczęszczaj na lekcje,
  • uczęszczaj na szkole imprezy pozalekcyjne,
  • bierz udział w szkolnych wycieczkach,
  • zawsze odrabiaj pracę domową.
  • Co się dzieje, gdy uczeń nie wywiązuje się z tych obowiązków? A przede wszystkim z tego najbardziej mierzalnego: regularnego chodzenia na lekcje do szkoły.

    Mandat za wagary? Nawet więzienie

    Szkoła nie jest bierna w działaniach dyscyplinujących. Oprócz własnych instrumentów ma też potężną broń, w którą wyposażyło ją państwo. Możliwość karania za nieobecność na lekcjach. Na przykład mandatami.

    Warto pochylić się nad zdarzeniem sprzed 5 lat, do którego doszło w Górnej Saksonii. Do drzwi dwudziestolatka z Marktredwitz zapukali policjanci, by zabrać go na 63 dni do więzienia. Była to kara za opuszczanie lekcji w szkole zawodowej, do której uczęszczał. Zatrzymany notorycznie wagarował i miał już na swoim koncie 14 mandatów za nieobecność na lekcjach. Łącznie zebrała się kwota 2 720 euro (od 50 do 270 euro jednorazowo). Nie zapłacił, więc sąd wydał nakaz odprowadzenia do więzienia. Odsiadka nie zwolni jednak niesumiennego ucznia od uiszczenia kary pieniężnej.

    Przykład dwudziestolatka pokazuje też, że do szkoły trzeba chodzić obowiązkowo nawet po uzyskaniu pełnoletniości.

    Paluszek i główka to szkolna wymówka

    Każdy rodzic najlepiej zna swoje dziecko. Wie kiedy symuluje, bo akurat się nie nauczyło się lub nie odrobiło lekcji. Taryfa ulgowa w takich przypadkach bywa często zbyt ulgowa.

    W polskich szkołach nagminnie jest w użyciu. Dzieci doskonale wiedzą, jak symulować, niektóre już od pierwszej klasy. – Mamusiu, źle się czuję, boli mnie… głowa, brzuch… Rodzice często się na to łapią.

    Podobnie z wyjazdami, - Oj tam, co najwyżej straci jeden/dwa dni. Nic strasznego, nadrobi… a wyjazd do Egiptu/na Teneryfę jest dużo tańszy w czasie roku szkolnego.

    Jest też grupa rodziców, którzy obowiązku szkolnego dzieci nie traktują zbyt poważnie. Inni nie radzą sobie wychowawczo. Jeszcze inni uważają, że ich dzieci są w szkole dręczone przez kolegów, mobbingowane, a nieposyłanie ich jest formą ochrony.

    Znamienne, że niemieckie władze oświatowe wolą przywoływać uczniów i rodziców do porządku, nawet za pośrednictwem kar i mandatów, niż relegować dzieci ze szkoły. To jeszcze dobitniej wskazuje, że obowiązek powszechnej nauki traktowany jest tam naprawdę serio.

    Zdjęcie: pixabay.com/pl/szkoła-stary-drewna-łupek-543041, autor: condesign

    Informacje o publikacji
    Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
    Wybraliśmy dla Ciebie