Najsłynniejsi polscy gangsterzy wyjeżdżali do Niemiec. Po co?

· 1738 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Najsłynniejsi polscy gangsterzy wyjeżdżali do Niemiec. Po co?1 zdjęcie

W czasach komunizmu wąska grupa Polaków dobrze wiedziała, jak przechytrzyć prawo, otrzymać paszport i wyemigrować. O kim mowa? O przedstawicielach polskiego świata przestępczego. Co dała im emigracja? Czym zajmowali się w Hamburgu? Czy „gra” z niemiecką policją była warta świeczki?

Komunizm był czasem, w którym wielu Polaków marzyło o emigracji. Jednak zrealizowanie planów o wyjeździe i lepszym życiu utrudniał ówczesny ustrój polityczny. Trudno było uzyskać paszport niezbędny wtedy do przekroczenia granicy.

W tych czasach istniała jednak wąska grupa społeczna, która dzięki współpracy z SB w łatwy sposób mogła przekraczać granice i wyjeżdżać na Zachód. O kim mowa? O późniejszych przedstawicielach polskiego świata przestępczego, którzy za swoją mekkę obrali sobie niemieckie miasta m.in. Hamburg.

Szlifowana w Niemczech przestępczość

Co „Masa”, „Pershing”, „Oczko”, „Wariat”, „Kiełbasa”, „Nikoś” czy „Słowik” robili w Niemczech? Zarabiali pieniądze!

Wymienieni wyżej przedstawiciele mafii pruszkowskiej i wołomińskiej w Hamburgu mieli swoje sklepy, w których sprzedawali wcześniej skradzione artykuły. Wśród nich były: papierosy bez akcyzy, szampony, artykuły spożywcze, ubrania, sprzęty elektroniczne, a nawet samochody. Trzeba przyznać, że biznes się kręcił, bo Niemcy chętnie nabywali towary pochodzące z kradzieży, bo były tańsze.

Co na to niemiecka policja?

Dobre pytanie!

W jednym z wywiadów Jarosław S. pseudonim „Masa” wspominał, że niemiecka policja nie wzbudzała strachu. Jeśli funkcjonariusze złapali kogoś na kradzieży, pouczali go i puszczali. Dopiero, jeśli ktoś zalazł im za skórę, trafiał przed sąd. Działo się to jednak niezwykle rzadko, a wyrok sądu i tak był w zawieszeniu.

Najbardziej znany w Niemczech polski gangster, który zagrał na nosie policji

W latach 80. do Hamburga przeniósł się „Nikoś” uchodzący za najbogatszego obywatela Trójmiasta. W hanzeatyckim mieście gangster nie osiadł na przysłowiowych laurach. Otworzył sklep z elektroniką, zajmował się także przemytem narkotyków i broni.

Z czasem zaczął raczkować rynek kradzionych samochodów, który szybko stał się głównym źródłem dochodów „Nikosia” za granicą. Szacuje się, że liczba skradzionych w Niemczech samochodów, które później przewieziono do Polski, przekroczyła ponad tysiąc sztuk!

Pewnego dnia niemiecka policja zatrzymała „Nikosia” w skradzionym samochodzie. To nie mogło przejść bez echa. Polak został skazany na 1 rok i 9 miesięcy pozbawienia wolności. Trafił do berlińskiego więzienia Moabit, z którego uciekł w brawurowy sposób! Jesteście ciekawi jak?

Podczas jednego z widzeń „Nikoś” zamienił się ubraniami ze swoim młodszym bratem, który był do niego łudząco podobny. „Nikoś” wyszedł na wolność, a brat został w więzieniu. Kiedy policja federalna zorientowała się, że została oszukana, na próżno było im szukać zbiega, który ukrywał się w Polsce.

W kraju „Nikoś” był ścigany listem gończym, ale po pewnym czasie akta stanowiące podstawę do jego zatrzymania zniknęły w nieznanych do dziś okolicznościach.

Gdy polska policja dwoiła się i troiła nad zatrzymaniem gangstera, ten brylował w najdroższych hotelach i kasynach, chętnie pozował do zdjęć z politykami i sportowcami.

"Nikoś" był tak barwną postacią, że w Niemczech stał się bohaterem książki Wernera Rixdorfa “Kamienna twarz - ojciec chrzestny z Gdańska Nikodem S.”. Na swoim koncie miał też epizod aktorski w filmie Olafa Lubaszenki „Sztos”.

W 1998 roku „Nikoś” został zastrzelony w gdyńskiej agencji towarzyskiej Las Vegas. Miał 44 lata.

Zdjęcie: pixabay.com, autor: RyanMcGuire 

Polub to!
Bielsko-Biała, ostatnio online:
Wybrane specjalnie dla Ciebie