Nawet ślimak porusza się szybciej, ale za to bezpieczniej, czyli cała prawda o Tempo 30

· 1.1k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Nawet ślimak porusza się szybciej, ale za to bezpieczniej, czyli cała prawda o Tempo 30

W dzielnicach wielu europejskich miast obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. Jedni uważają to za głupotę i przyczynek do powstawania korków, inni delektują się ciszą i bezpieczeństwem. Strefy ograniczenia prędkości do 30 km/h - gdzie funkcjonują, jaki jest ich cel i dlaczego wzbudzają tak wiele kontrowersji?

Za niemieckim przykładem

Jako pierwsze w Europie strefę Tempo 30 uruchomiło niemieckie Buxtehude w listopadzie 1983 roku. W początkowej fazie pomysłu przepis przybierał formę eksperymentalną, ale po jakimś czasie wszedł w życie na dobre.

Z czasem do pomysłu zaczęły przekonywać się także kolejne metropolie. Tempo 30 wprowadzano w dzielnicach mieszkaniowych takich miast jak: Monachium (1988), Zurychu (1991) i Graz (1992).

W sposób szczególny pomysł ograniczenia prędkości przypadł do gustu mieszkańcom, ale przede wszystkim kierowcom z Graz, gdzie w 1994 roku zdecydowano się na wprowadzenie ograniczenia prędkości do 30 km/h na wszystkich ulicach poza głównymi, gdzie nadal obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 km/h.

Z początku pomysł mieszkańców Graz nie spotkał się z aprobatą, mówiło się o wielu negatywnych aspektach takiego rozwiązania, jak na przykład o spowolnieniu ruchu, a w konsekwencji powstawania korków, ale dziś strefy z takim ograniczeniem obejmują 80% sieci ulic w Edynburgu, ponad 70% berlińskich ulic, blisko 70% w Zurychu i nieco ponad 50% w Wiedniu, a z najnowszych badań Europejskiej Rady Transportu Drogowego (ETSC) wynika, że już 38% Szwajcarów żyje w strefach, w których obowiązuje ograniczenie do 30 km/h.

Na własnej skórze

Kilka lat temu ETSC zaapelowała do Komisji Europejskiej o to, by zachęciła państwa należące do Unii Europejskiej do przyjęcia ograniczenia prędkości do 30 km/h, szczególnie na obszarach mieszkalnych, oraz w miejscach o wzmożonym ruchu rowerzystów i pieszych.

Na apel odpowiedziała także Polska, gdzie na wprowadzenie stref „uspokojonego ruchu” zdecydowały się władze Gdańska, Poznania, Krakowa, Łodzi, Wrocławia, Bydgoszczy, Radomia, Opola, Szczecina, a także Katowic. Przy czym w przypadku ostatniego miasta nie odbyło się bez protestów ze strony przeciwników, którzy uważali, że strefy te spowolnią ruch i zakorkują centrum miasta. Dzisiaj ówcześni przeciwnicy projektu biją się w pierś, przyznając się do błędu i doceniając ideę projektu.

W dobrej wierze

W minionym roku na drogach Unii Europejskiej zginęło 43 tys. osób, w tym 5583 w Polsce. Większość wypadków jest skutkiem przekroczenia dozwolonej prędkości.

Nie od dziś wiadomo, że polscy kierowcy mają problem z dostosowaniem prędkości do zalecanych przepisów. Od maja do czerwca ubiegłego roku polska policja zatrzymała 3457 praw jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h w obszarze zabudowanym. Aż 62% polskiego społeczeństwa uważa, że przekroczenie dopuszczalnej prędkości nie jest złe, o ile kierowca potrafi dostosować prędkość do warunków panujących na drodze, ale jak wynika ze statystyk prowadzonych przez policjantów, do wypadków na skutek przekroczenia prędkości najczęściej dochodzi w warunkach idealnych do jazdy.

W obrębie dzielnic, w których wprowadzono ograniczenie prędkości liczba wypadków z udziałem pieszych spadła z 178 w 2011 roku, do 132 w 2014. Nieco mniejszy spadek zanotowano w przypadku rowerzystów, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że w ostatnim czasie rower stał się bardzo modny. W 2011 roku wypadków z udziałem cyklistów było 97, rok później – 101, w 2013 – 92, a w 2014 – 94.

Co więcej, badania przeprowadzone przez Bawarski urząd Ochrony Środowiska, które wykonano na ulicach, na których zredukowano prędkość poruszania się z 50 do 30 km/h wykazały spadek emisji tlenku węgla o 76%, tlenków azotu o 9%, a pyłu zawieszonego o 55%,. Niemieccy specjaliści zauważyli, że strefy Tempo 30 przyczyniają się do zwiększenia płynności jazdy, a nie jej spowolnienia.

W czasie, gdy Niemcy poświęcili się badaniom nad czystością powietrza, Polacy zajęli się hałasem, a przeprowadzone przez nich badania dowodzą, że w dzielnicach, w których obowiązuje Tempo 30, poziom hałasu spadł o 40 dB.

Uspokojenie ruchu na obszarach zabudowanych doceniają także mieszkańcy, którzy chętniej spacerują, korzystają z komunikacji publicznej, a w ciepłe i słoneczne dni przesiadają się na rower, a to z kolei powoduje, że ruch na drogach spada.

Niemcy nie mówią dość

W najbliższym czasie Alexander Dobrindt federalny minister transportu będzie pracował nad nowelizacją przepisów o niemieckim ruchu drogowym.

Dobrindt chce zwiększyć ilość stref Tempo 30 w niemieckich miastach, a mają to ułatwić nowe przepisy, mówiące o tym, że władze miast będą mogły zdecydować, w których częściach danej metropolii wprowadzić ograniczenie prędkości i nie koniecznie będą to musiały być miejsca szczególnie niebezpiecznie jak np. ulice, przy których mieszczą się szkoły, przedszkola czy domy starców, a także te oznaczone na mapach czarną kropką, znaczącą miejsce, w których dochodzi do częstych wypadków z udziałem pieszych.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Jo. CC, URL: www.flickr.com/photos/johnas/4563519326

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie