„Nerkę szybko sprzedam”, czyli handel organami, który w teorii nie istnieje

· 16.1k odsłon · Skomentuj! · Autor:
„Nerkę szybko sprzedam”, czyli handel organami, który w teorii nie istnieje

Zdaniem polskiej policji w naszym kraju nie istnieje handel organami, ponieważ jest to niezgodne z prawem i srodze karalne. W takim razie, dlaczego w internecie aż kipi od ogłoszeń typu: „Pilnie sprzedam nerkę”, „Zdrowy, silny, wysportowany – sprzedam nerkę”? Jakie bodźce zmuszają ludzi do takich czynów?

Kilka dni temu w Polsce zrobiło się głośno o 26-latce z Małopolski, która w internecie próbowała sprzedać nerkę za 20 tys. zł. Jak twierdziła, zmusiła ją do tego trudna sytuacja finansowa. Kobietę zatrzymała policja, ponieważ zgodnie z polskim prawem handel organami w naszym kraju jest nielegalny, a już samo zamieszczenie ogłoszenia w internecie grozi karą grzywny, ograniczeniem wolności lub wyrokiem więzienia do roku.

Takich przykładów można mnożyć. W czerwcu ubiegłego roku policja trafiła na ogłoszenie zamieszczone przez 24-latkę, która także próbowała sprzedać nerkę, wyceniając ją na 5 tys. zł., a działanie motywowała zbieraniem pieniędzy na… kupno mieszkania.

Chcę sprzedać swoją nerkę. Cena 40-50 tys. z. Kupujesz?

„Chłopak lat 20 odda nerkę. Proszę o poważne oferty”, „Sprzedam nerkę po porodzie tj. w lipcu. Pilnie. Zdrowa, bez nałogów. Cena do uzgodnienia przed porodem, proszę o telefony, ale poważne”, „Oddam nerkę osobie, której uratuje to życie. Mam 30 lat. Zdrowy. Grupa krwi 0Rh+. Tylko ogłoszenia poważne”. Wystarczy zagłębić się w internet, by trafić na masę podobnych anonsów, gdzie poszczególne osoby wyrażają chęć oddania swojego narządu do przeszczepu, a odpowiadają na nie ludzie, którzy czekają na nowy organ, a tym samym na nowe życie.

Ogłoszenia pojawiają się nie tylko w internecie, ale także w szpitalach. Do Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantologii Poltransplant co roku dzwoni kilkanaście osób oferujących sprzedaż swoich narządów.

Tymczasem polska policja i Poltransplant (ośrodek odpowiedzialny za przeszczepy) zapewniają, że w Polsce nie dochodzi do nielegalnej sprzedaży narządów. Po co takie mydlenie oczu?

Bieda(?) – czynnik sprzyjający handlowi organami ludzkimi

Czytając anonse o chęci sprzedania nerki czy innego narządu w pierwszej kolejności przychodzi pytanie: dlaczego? Dlaczego osoby decydują się na tak odważny krok, na ból, cierpienie, ewentualne konsekwencje?

„Sprzedam swoje organy, żeby spłacić dług”, „Sprzedam nerkę tylko i wyłącznie dlatego, że ciężko mi spłacić kredyt. Cena 70 tys. zł.”. Kilka lat temu było głośno o sprawie nastolatka z Chin, który sprzedał swoją nerkę, bo chciał kupić najnowszego iPhona. Tylko czy chęć spłaty kredytu, zakup telefony, czy mieszkania możemy nazwać biedą? Bez wątpienia osoby wystawiające swoje organy na sprzedaż liczą na szybki i spory zastrzyk gotówki, której w danym momencie potrzebują.

Wspólne działanie także na nic się zdało. Handel kwitnie w najlepsze i przybiera różne formy

Handel organami to jedna z najbardziej przerażających form handlu ludźmi. Zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się handlem organami zarabiają około 1,3 mln euro rocznie! Najczęściej dochodzi do chęci sprzedania nerki, rzadziej szpiku lub fragmentu wątroby.

Od kilku lat bardzo popularna stała się tzw. turystyka transplantacyjna, która polega na organizowaniu specjalnych „wakacji”, podczas których osoba nie tyle odpoczywa, ile poddaje się transplantacjom potrzebnych narządów. Cena takiego pakietu, w który wliczona jest podróż, operacja i powrót wynosi od 200 do 400 tys. zł.

W 2008 roku ponad sto państw podpisało deklarację stambulską, która potępia handel organami ludzkimi. Tymczasem analizując dane dostarczone w 2010 roku przez WHO, stwierdzono, że w 95 krajach przeprowadzono 106 879 transplantacji (legalnych i nielegalnych), z czego 73 179 dotyczyło przeszczepów nerki. Prawdopodobnie, co dziesiąta operacja była przeprowadzona niezgodnie z prawem.

Problem nielegalnego handlu organami wraca niczym bumerang każdego roku, dostarczając coraz to gorszych informacje. Z najnowszych danych wynika, że tzw. dawcami organów są ludzie ubodzy, słabi, sieroty, a także osoby bez wykształcenia. Zarówno dawcy, jak i biorcy narażają się na operacje niemające żadnej medycznej gwarancji, a co roku wykonywanych jest blisko 10 tys. tego rodzaju zabiegów, dlatego WHO wystąpiło z prośbą o ratyfikowanie zawartej w 2008 roku konwencji, do zatwierdzenia nowej ustawy doszło w marcu ubiegłego roku.

Manipulowanie na europejskiej liście Eurotransplant

Zupełnie inny wymiar przybiera handel organami za naszą zachodnią granicą. W Niemczech dochodzi do manipulowaniem miejscami na liście Eurotransplant oczekujących na przeszczep pacjentów, w celu zapewnienia bogatym pacjentom pierwszeństwa. Oszustw dopuszczają się oczywiście lekarze, którzy pobierają na to dodatkowe, niemałe pieniądze.

Pierwsze ślady takiego działania wykryto już w latach 90., w Ratyzbonie gdzie lekarze fałszowali badania krwi swoich pacjentów. Podobne nadużycia miały miejsce w Getyndze, gdzie w latach 1995-1998 z 99 osób oczekujących na przeszczep wątroby 23 z nich pochodziło z Włoch oraz Jordanii, a przecież pacjenci tego kraju nie należą do systemu Eurotransplant.

W Lipsku, w 2013 roku lekarze, by zwiększyć szanse swoich pacjentów na przeszczep, w karcie chorób zaznaczali, że jest on poddawany dializom, co miało znaczyć tyle, co: PACJENT NIE MOŻE DŁUŻEJ CZEKAĆ. Sprawa dotyczyła 37 pacjentów z lat 2010-2011 i jednego z 2012.

Manipulacje sprawiły, że Niemcy powiedzieli „nie” dla ofiarowania organów do przeszczepu, a i tak słaba gotowość, w 2012 roku spadła o kolejne 50%. Obecnie w Niemczech na przeszczep nerki czeka około 8 tys. ludzi, a czas oczekiwania wynosi 5-6 lat, czy gdyby nie oszustwa lekarzy szanse na legalny przeszczep byłyby większe? Trudno powiedzieć, ale nie zmienia to faktu, że zarówno w Niemczech, jak i w Polsce handel organami kwitnie (choć na różne sposoby), a władza pozostaje bezradna.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Images Money CC, URL: www.flickr.com/photos/59937401@N07/5856906369

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie