Nie jest łatwo być Polakiem i mieszkać w Niemczech na ulicy

· 7183 odsłony · Skomentuj! · Autor:
Nie jest łatwo być Polakiem i mieszkać w Niemczech na ulicy1 zdjęcie

Macki bezdomności mogą dotknąć każdego, nawet mieszkańca tak bogatego kraju, jakim są Niemcy. Bezdomni Niemcy to jednak rzadkość, bo mogą oni liczyć na wsparcie państwa. Inaczej jest w przypadku bezdomnych imigrantów, w tym również Polaków. Żyjąc na ulicy, mogą liczyć wyłącznie na pomoc ze strony instytucji charytatywnych lub dobrych ludzi.

Problemem bezdomności w Niemczech zajmuje się BAG Wohnungslosenhilfe. Ze statystyk tej organizacji wynika, że liczba bezdomnych w niemieckich miastach wzrasta z roku na rok. W 2012 roku liczba ludzi bez stałego zamieszkania wyniosła 284 tys. W 2016 roku było ich już ponad 380 tys. Prognoza na 2018 rok wygląda jeszcze bardziej pesymistycznie, bo liczba osób bez dachu nad głową może osiągnąć nawet pół miliona!

Częściej w bezdomność popadają mężczyźni (około 70%) niż kobiety (około 30%). Rośnie liczba bezdomnych o korzeniach migracyjnych. Szacuje się, że 1/3 wszystkich bezdomnych w Niemczech to imigranci. Wśród nich znaczną grupę stanowią Polacy. Ci na niemieckich ulicach mają znacznie gorzej niż bezdomni Niemcy, bo imigrantom nic się od niemieckiego państwa nie należy.

Nie tak trudno trafić na ulicę

Wystarczy nieszczęśliwy splot wydarzeń. Utrata pracy, wejście w spiralę długów, zerwanie kontaktów z rodziną, utrata domu, nałóg… Zostaje ulica.

W przypadku Rodaków proces ten jest jeszcze szybszy. Wystarczy drobne oszustwo ze strony pracodawcy, utrata pracy, mieszkania, a do kraju wstyd wrócić, bo niełatwo przyznać przed znajomymi czy rodziną, że zostało się oszukanym, bo to wstyd, porażka. Nie pozostaje nic innego jak życie na niemieckiej ulicy i trzymanie się jej kurczowo.

W ciepłe miesiące da się przeżyć bez dachu nad głową. Można się żywić z resztek jedzenia wyrzucanych z restauracji, spać na ławce w parku, na dworcu kolejowym lub opuszczonym domu, a „zarabiać” zbierając puszki lub butelki.

Gorzej jest zimą, kiedy noclegownie dla bezdomnych pękają w szwach. Wówczas historia bezdomnego może skończyć się tak, jak ta opisana niedawno w „Berliner Zeitung”, gdzie w dzielnicy Berlina – Friedrichshain przypadkowy przechodzień znalazł ciało człowieka. Zaraz padły przypuszczenia, że mężczyzna był bezdomnym, bo zwłoki znaleziono pod mostem S-Bahn, gdzie bezdomni regularnie spędzają noce. Późniejsza sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł na skutek wychłodzenia ciała (tamtej nocy temperatura spadła do trzech stopni Celsjusza, ale przy gruncie była ona zdecydowanie niższa).

Czarne owce społeczeństwa

Bezdomni (bez względu na narodowość) nie są dobrze traktowani przez ludzi, którzy mają dach nad głową, pełną lodówkę i pracę. Niektórzy udają, że problem bezdomności ich nie dotyczy, nie zauważają osób śpiący przed ich domem, czy na ławce w parku, którą mijają każdego dnia w drodze do pracy.

Są także skrajne przypadki. To ludzie, którzy szczelnie zabezpieczają swoje domy, mieszkania, sklepy czy restauracje przed szukającymi schronienia bezdomnymi. Coraz częściej można spotkać „zabezpieczenia” przed bezdomnymi np. zamontowane w ścianie dysze, które przez całą noc sączą lekką mgiełkę, która osiada się na ubraniu bezdomnego i sprawia, że rano jest ono zupełnie mokre, co zimą oznacza dla bezdomnego pewną śmierć z wychłodzenia.

Tymczasem niemiecka policja uczula społeczeństwo na problem bezdomności. Funkcjonariusze apelują, by osoby, które widzą zimą śpiącego na ulicy bezdomnego, nie przechodziły obok niego obojętnie, ale zawiadomili policję lub pogotowie.

Berlin mekką bezdomnych

Zimą bezdomni ściągają do Berlina z uwagi na mnogość punktów pomocy. Noclegownie, gorące posiłki i streetwalkerzy, którzy mówią w kilku językach (polskim, bułgarskim, rosyjskim) i służą bezdomnemu pomocą w ramach projektu Frostschutzengel.

Im większe miasto, tym możliwości pomocy bezdomnym są większe. Oprócz stałych, całorocznych miejsc, zimą gminy otwierają dodatkowe, prowizoryczne noclegownie, a nawet kontenery mieszkalne (w Hamburgu), gdzie w chłodne wieczory bezdomni mogą znaleźć ciepło. W niektórych miastach organizacje przygotowują na zimę specjalne autobusy tzw. Kältebusse, w których na bezdomnych czekają kubki z gorącą herbatą, zupą, a także koce i materace.

Jak wyjść z trudnej sytuacji?

Nie jest łatwo wyjść z bezdomności, ale państwo niemieckie pod tym względem stara się jak może, by pomóc ludziom będącym w potrzebie. Na przykład w Berlinie działa Uniwersytet dla Bezdomnych, a niedawno rząd niemiecki zmienił prawo zgodnie, z którym osoba bez dachu nad głową może założyć konto bankowe.

Życie pokazało już nie raz, że z bezdomności da się wyjść, ale trzeba chcieć. Motywacją niech będzie historia pana Janusza, który przez pięć lat żył na ulicach Berlina. Pewnego dnia zdecydował, że wróci do Polski, chociaż bał się reakcji najbliższych. Okazało się, że obawy były bezpodstawne. Rodzina przyjęła go z otwartymi ramionami. Kilka miesięcy później pan Janusz ożenił się i wspólnie z żoną założył firmę sprzątającą, która dziś bardzo dobrze prosperuje na polskim rynku.  

Zdjęcie: pixabay.com, autor: shauking 

Polub to!
Bielsko-Biała, ostatnio online:
Wybrane specjalnie dla Ciebie