Niemcy i Polska w luzowaniu obostrzeń to zupełnie dwa inne światy. Jakie są różnice?

· 10.2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Niemcy i Polska w luzowaniu obostrzeń to zupełnie dwa inne światy. Jakie są różnice?

W środę rząd federalny w Niemczech przedstawił plan powrotu do normalności. Dzień później własne kroki przedstawiły polskie władze. Pomimo tego samego celu jaki chcą osiągnąć oba kraje, widać różnice w działaniach.

Niemcy zostawili sobie większe pole manewru

Działania ogłoszone podczas środowej konferencji w Berlinie już od pewnego czasu były komentowane w Niemieckich mediach. Na przykład Instytut Roberta Kocha opowiadał się za późniejszym wprowadzeniem poluzowań. Pojawiało się również sporo plotek związanych między innymi z otwarciem sklepów do 2,5 tys. metrów kwadratowych. Wiele jednak z nich nie znalazło potwierdzenia w planie przedstawionym przez Angelę Merkel po konsultacjach z szefami krajów związkowych. Kanclerz Niemiec podkreślała, że wprowadzone zmiany mają charakter przejściowy. Co do jednego jednak wszyscy byli zgodni, że nie można w tej chwili mówić o opanowaniu epidemii. To oznacza, że w Niemczech brany jest pod uwagę scenariusz wzrostów zachorowań. Zresztą to samo bierze pod uwagę Polska oraz każdy inny kraj zmagający się z koronawirusem. To jednak, co różni oba podejścia - Niemieckie i Polskie - to fakt, że w Niemczech ogłoszony plan powrotu do normalności jest bardziej elastyczny.

Niemcy nie przedstawili kolejnych etapów, tym samym w każdym dniu łatwiej mogą zmienić swoją decyzję

Na środowej konferencji poruszony został temat spotkań odbywających się co 14 dni, podczas których niemieckie władze wraz z szefami landów omawiają aktualną sytuację w celu podejmowania decyzji o następnych krokach. Tak jest również i teraz. Kolejne kroki związane z powrotem do normalności w Niemczech poznamy w okolicach 30 kwietnia. Wtedy mają zapaść decyzje, co dalej po 4 maja. Ale w okresie 14 dni wiele może się zmienić. Bez względu na to, czy sytuacja w Niemczech poprawi się na lepsze czy ulegnie pogorszeniu.

Niemcy są w tej trudnej sytuacji, że ich silna gospodarka jest uzależniona od siły roboczej. Dotychczasowy przestój największych firm spowodował uruchomienie tarczy ochronnej, na którą z budżetu wydano największą w historii tego kraju kwotę 353,3 mld euro. Niemcy również zareagowali szybko na braki rąk do pracy przy zbiorach, ścgiągając 1300 rumunów wyczarterowanymi samolotami. Dotychczasowe działanie Niemiec można uznać za bardzo elastyczne i zwinne.

Spoglądając na ogłoszone przez Niemcy poluzowania czy też podtrzymanie niektórych obostrzeń, można mieć wrażenie że władze tego kraju nie wyznaczyły jasnego planu powrotu do normalności. Bardziej przypomina to reakcję na bieżącą sytuację. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ to, że w Niemczech ogłoszono powrót do szkół od 4 maja, a w Bawarii został on opóźniony do 11 maja pokazuje, że każdy land może podjąć “własną” decyzję. Ta elastyczna decyzyjność znalazła również odzwierciedlenie w reakcji Niemiec na rozprzestrzenianie się koronawirusa, co niestety nie spotkało się ze zbyt dobrym odbiorem ze strony Polaków których zapytaliśmy w ankiecie, czy są zadowoleni z działań niemieckiego rządu. 64% z nich odpowiedziało negatywnie. Jakiś czas potem można było przeczytać w niemieckich serwisach, że aż 80% niemców nie jest zadowolona z tego, co robi niemiecki rząd w walce przeciwko rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Elastyczność o której mowa dotyczy także sfery medialnej. Pisaliśmy o rozbieżności w danych na temat osób zakażonych. Wchodząc na Zeit.de można zobaczyć inne statystyki niż w raportach dobowych Instytutu Roberta Kocha. Można mieć wrażenie, że ciężko jest wierzyć w jakiekolwiek statystyki.

> Obostrzenia w Niemczech - co jest dozwolone i od kiedy? Konkretne daty

Polska przedstawiła konkretne etapy działania, tym samym pole manewru jest o wiele mniejsze

Plan powrotu do normalności w Polsce został przedstawiony w 4 etapach. Od 20 kwietnia rusza pierwszy z nich. Kolejne zostaną uruchomione w zależności od liczby zakażonych oraz rekomendacji Ministra Zdrowia. Polska w podejmowaniu decyzji ma łatwiej niż Niemcy - jedna decyzja dla całego kraju. W niemczech mamy do czynienia z jedną decyzją niby dla całego kraju, ale jednak w Bawarii zadecydowano inaczej w związku z powrotem do szkół - z oczywistych względów bezpieczeństwa. Następnie - w Polsce jedynym źródłem oficjalnych danych na temat osób zakażonych koronawirusem, liczby zgonów, testów itp. jest Ministerstwo Zdrowia. Dzięki temu wiadomo oficjalnie jakie są statystyki. Dalej - sondaże. Tych w Polsce było przeprowadzanych wiele, ale i każde z nich różniły się diametralnie. Od 90 proc. zadowolenia z działań polskiego rządu do lekko ponad 50 proc. W tym przypadku akurat brakuje wiarygodnych danych.

Polska przedstawiając konkretne działania pokazała, że wie co robić, jest jasna ścieżka prowadząca do pobudzenia życia społecznego i gospodarczego. Ale z drugiej strony co się stanie, gdy z nieprzewidzianych powodów któryś z nich nie będzie mógł zostać uruchomiony lub zostanie uruchomiony dopiero za miesiąc? Na pewno taka sytuacja u części społeczeństwa spotka się z niezadowoleniem, chyba że na bieżąco plan powrotu do normalności będzie aktualizowany tak, jak miało to miejsce na początku z tarczą antykryzysową.

> Polska: Plan powrotu do normalności w 4 etapach. Co w nim jest i od kiedy?

Niemcy i Polska - dwa zupełnie inne światy powrotu do normalności

Niemcy będąc elastycznymi zostawiają sobie pole manewru i miejsce na popełnienie błędu, ewentualne korekty np. W liczbie osób zakażonych czy podejmowanych decyzjach. W Polsce mamy sytuację inną - określono jasno plan działania, który i owszem może być na bieżąco korygowany, tylko różnica jest taka że w Niemczech błędy rozejdą się po mediach. W Polsce zupełnie odwrotnie. Zacznie się medialny lincz.

Informacje o publikacji
Berlin, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie