Niemcy na czele protestów antykapitalistycznych we własnym, kapitalistycznym przecież kraju

· 864 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Niemcy na czele protestów antykapitalistycznych we własnym, kapitalistycznym przecież kraju

Kapitalizm - marzenie całego pokolenia Polaków, mierzącego się z rzeczywistością sprzed 1989 roku. Z Polską ludową, siermiężną, z Polską pustych półek sklepowych i reglamentacji towarów. Marzeniem jawił się wyjazd do kraju spoza tzw „żelaznej kurtyny”. Do kraju, gdzie panował ustrój demokratyczny oraz wolność ekonomiczna. Gdzie gospodarkę napędzał duch kapitalistyczny.

Kapitalizm to tradycja

Inaczej w Niemczech, kraju gdzie kapitalizm ma długą tradycję. Jest mocno ugruntowany, jak filar trzyma niemiecką gospodarkę, pozwalając jej twardo iść przed siebie. Jednak to właśnie w tym kraju, głęboko zanurzonym w kapitalistycznej ideologii, funkcjonuje ruch mocno jej się przeciwstawiający. Być może dlatego, że w Niemczech mieści się siedziba Europejskiego Banku Centralnego. To właśnie tzw „trójkę” czyli Europejski Bank Centralny razem z Komisją Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, przedstawiciele ruchów antykapitalistycznych uważają za całe zło tego świata. Przynajmniej za jego znaczą cześć. Na przykład za „eurobiedotę”, za negowanie demokratycznych praw obywateli, za politykę cięć budżetowych, za spowolnienie wzrostu gospodarczego, za galopujące bezrobocie.

W tym roku protesty przybrały wyjątkowo mocny charakter. Ich organizatorem był antykapitalistyczny sojusz Blockupy. Za datę obrano dzień ceremonii otwarcia nowej siedziby Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem. Tegoroczna manifestacja, będąca jednocześnie blokadą uroczystości, miała przebiegać pokojowo. Tak się nie stało. Doszło do zamieszek, podczas których na ulicach powstały barykady ze śmietników i opon, zniszczono też kilka radiowozów.

Blockupy, część ogólnoeuropejskiej sieci, w której siły jednoczą działacze społeczni, alterglobaliści, imigranci, bezrobotni, robotnicy, związkowcy z różnych krajów europejskich (między innymi z Włoch, Hiszpanii, Grecji, Belgii, Holandii, Danii , Francji, Niemiec). Działają poza narodowymi podziałami, chcąc stworzyć europejski ruch, zjednoczony w różnorodności, a jednocześnie łamiący zasadę oszczędności gospodarczych za wszelką cenę. W niemieckim Blockupy (z siedzibą we Frankfurcie) działają aktywiści z różnych grup emancypacyjnych i organizacji, związki zawodowe, organizacje młodzieżowe i studenckie czy Niemieckie Forum Bezrobotnych

Oczywiście każda ze stron protestu wini przeciwną za rozpętanie aktów agresji. Zdaniem protestujących winna jest policja, ponieważ zastosowała zabezpieczenia nieadekwatne dla pokojowej manifestacji (blokady, zapory z drutu kolczastego, armatki wodne, gaz łzawiący). W opinii służb porządkowych większość ubranych na czarno protestujących miała pokojowe intencje, wśród nich znaleźli się jednak wandale, nastający na zdrowie i życie policjantów oraz mienie.

Statystyki, głos mediów, fałszywa ideologia?

Z wyliczeń organizatorów wynika, że w proteście wzięło udział prawie 10 tys. ludzi. Wynajęto nawet specjalny pociąg dla demonstrantów z Berlina, a autokarami dowożono protestujących z innych miejsc w Niemczech oraz z innych krajów. Tegoroczne protesty nie były jedynymi. Od lat grupy aktywistów, skupianych wokół antykapitalistycznego sojuszu Blockupy, próbują zwrócić uwagę, iż globalna gospodarka idzie w złym kierunku, a polityka oszczędności i zaciskania pasa ma skutki przeciwne do zamierzonych.

Jednakże ich głos jest często głosem wołającego na puszczy. Dowodzi też, jak trudno być prorokiem we własnym kraju. Mainstreamowe media niemieckie oceniły protesty krytycznie. Pod adresem Blockupu padały mocne słowa, „Westfaelische Nachrichten” z Muenster napisał następnego dnia: (…) Protest Blockupu przeciwko EBC we Frankfurcie nad Menem, miał być barwny i pokojowy. Przeobraził się jednak w straszliwą orgię przemocy. (…) Wtórował mu wydawany we Frankfurcie nad Odrą „Maerkische Oderzeitung“: (…) W orgii przemocy uczestniczyła tylko mniejszość spośród krytyków kapitalizmu z ruchu Blockupy. Ale wyjątkowo brutalna mniejszość. Ta grupka nie przebiera w środkach, by zwrócić na siebie uwagę. (…)

Pusty głos

Krytycy zarzucają tego typu ruchom, że działają dla samej idei. Że kapitalizm i związany z nim rozwój gospodarczy jest receptą na biedę. Pomimo iż areną protestów, zarówno w tym roku jak i w poprzednich są Niemcy, głównie Frankfurt, ich istotę najlepiej charakteryzuje analityk polityki międzynarodowej, Vinay Gupta - Ci ludzie wychodzący na ulice, te klasy protestujących, nie walczą o wewnętrzną zmianę polityczną w swoich własnych krajach, lecz — czy sobie zdają z tego sprawę, czy nie — o nowy układ sił politycznych na całym kontynencie.

Jeden z angielskich dziennikarzy nazwał BlocVinay Guptakupy płomykiem nadziei w czasach oszczędności, nie zmienia to faktu iż ustrój kapitalistyczny w Europie i na świecie ma się dobrze.

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie