Niemcy sumieniem Europy. Z kalkulatorem w kieszeni

· 1.1k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Niemcy sumieniem Europy. Z kalkulatorem w kieszeni

Pracujący imigrant to dla państwa czysty zysk. W postaci różnego typu podatków oddaje państwu więcej niż dostaje. Niemcy przyjmują uchodźców, mając w pamięci swoją trudną przeszłość. Potrafią jednak kalkulować. W dłuższej perspektywie może im się to po prostu opłacić.

… to klucz, który szeroko otwiera uchodźcom drzwi do Niemiec. Integracja to wyraz powtarzany przez polityków na wszystkich szczeblach władzy, przez samorządowców, wolontariuszy, działaczy społecznych i kościelnych. A za nimi przez zwykłych obywateli. To słowo, która me przekonać Niemców, od lat uczonych tolerancji by w zapomnienie poszła niechlubna przeszłość, że żyć w sąsiedztwie z przybyszem z Syrii, Erytrei, Czeczeni czy Afganistanu wcale nie musi wyglądać jak godzenie wody z ogniem.

O integracji mówią sami uchodźcy, ci z wcześniejszego rzutu, którzy już ułożyli sobie kawałeczek życia w Niemczech. Są lokowani w różnych częściach kraju, w różnych landach, by nie mieszkali za blisko siebie. To ma zmusić ich do nauki języka niemieckiego.

Wszystko na swoim miejscu

Zmusić, czy to ładne słowo? Może i nieładne, ale uchodźcy z zarządzanych bezładnie krajów arabskich, afrykańskich czy azjatyckich trafiają do poukładanych, usystematyzowanych wręcz do bólu Niemiec. Tu wszystko musi być na swoim miejscu – odcisk palca, badanie lekarskie, każda kropka i przecinek w wypełnianym z pietyzmem kwestionariuszu.

W Niemczech jest sztanca na wszystko. Uchodźcy trafiają najpierw do obozu przejściowego (na tydzień, do maksymalnie kilku tygodni). Tam są szczegółowo prześwietlani, sprawdzane są ich dokumenty, bo niektórzy podróżują na „lewych” papierach. Dostają ubrania, jedzenie i kieszonkowe. W obozie, oprócz namiotów (kontenerów) mieszkalnych zawsze jest miejsce zabaw dla dzieci. Wielu uchodźców przyjeżdża z dużymi rodzinami (obozy dla młodych mężczyzn rządzą się innymi prawami).

Według schematu

Ważnym etapem jest przyznanie nowo przybyłemu statusu uchodźcy, by mógł korzystać z przysługujących mu praw. Tymczasem biurokratyczne młyny wolno mielą. Dlatego w Niemczech trzeba tworzyć nowe miejsca pracy, na przykład urząd do spraw uchodźców zatrudnił tysiąc dodatkowych pracowników. A rąk do pracy, by podołać papierkowej robocie, wciąż jest za mało.

Z obozu przejściowego prosta droga do tymczasowego, albo stałego już lokum. Takiego, gdzie wspomniana wcześniej integracja będzie przebiegać według ustalonego schematu. Czyli jak najwięcej kontaktów z lokalną społecznością. Jednak nic tu nie jest kwestią przypadku. Uchodźcy rozjeżdżają się do miejsc, wyznaczanych takimi wskaźnikami jak: bezrobocie, liczba ludności, wpływy z podatków. Sumarycznie o wszystkim decyduje tak naprawdę czysta kalkulacja.

Kluczem jest nauka

Są też przepisy, których muszą przestrzegać. Uchodźcom nie wolno pracować przez pierwsze trzy miesiące od przyjazdu do Niemiec. Zanim zaczną się starać o stałą pracę, muszą zakończyć tzw. kurs integracyjny (znowu to ulubione słowo) czyli niemal 600 godzin języka niemieckiego i obowiązkowo, 60 godzin wiedzy o kraju, jego geografii, historii, polityce. Sam udział w kursie nie wystarczy, musi się zakończyć zdaniem egzaminu językowego.

W tym czasie wspiera uchodźców kraj związkowy, do którego trafili. Opłacany mają czynsz, media (woda, elektryczność, gaz, ogrzewanie), ubezpieczenie zdrowotne i szkolną wyprawkę dla dzieci. Jest też wsparcie finansowe; od 287 do 358 euro na osobę.

Nowe pokolenie? Dlaczego nie?

Państwo niemieckie daje sporo, ale daje z pewną myślą, ideą. Że w przyszłości te pieniądze odzyska. Przybyłe na wygnanie osoby dorosłe są już ukształtowane kulturowo czy religijnie. Jest jednak młode, młodsze i najmłodsze pokolenie. Dla nich za kilkanaście lat Niemcy staną się jedynym krajem jaki znają. Bliższa im będzie nowa tradycja, ich niemiecki będzie płynny, bez akcentu. Może i będą odwiedzać rodziny w starych krajach, ale te więzi stopniowo będą się rozluźniać. Wyrośnie pokolenie nowych Niemców, nawet jeżeli z imigranckimi korzeniami, to jednak Niemców. Uczących się, pracujących i płacących podatki w nowej ojczyźnie.

To wgląd w przyszłość. A teraźniejszość? Od lat słychać znad Szprewy i Renu głosy, że społeczeństwo się starzeje, brak rąk do pracy. Teraz, wraz z falą uchodźców, przyjechały te ręce gotowe do pracy. Kiedyś w latach 50-tych i 60—tych trzeba je było specjalnie sprowadzać.

Praca dla każdego

Wielu nowo przybyłych jest gotowych do podjęcia pracy, zdeterminowanych, by odbudować status i majątek, który musieli zostawić. Który zabrała im wojna i ISIS. Wielu jest wykształconych. Gdy już nauczą się języka i nostryfikują dyplomy, swoją wiedzą i doświadczeniem wesprą kraj, który dał im schronienie.

Realnie patrząc, dla każdego chcącego pracować w Niemczech praca, wcześniej czy później znajdzie się. A właściwie wcześniej. Jest kilka dziedzin gospodarki, gotowych do przyjęcia nowych pracowników od zaraz.

1 – GASTRONOMIA – podróżując po krajach arabskich, przyjezdnych zachwyca ogrom knajpek, serwujących dobre i niedrogie jedzenie. Wielu przybyszów nosi w sercu chęć pracy w gastronomii, najlepiej na swoim. Często też właściciele istniejących lokali są skłonni zatrudnić nowo przybyłych, biorąc pod uwagę chociażby bliskość kulturową.

2 – BUDOWNICTWO – w wielu przypadkach do nowego kraju emigrują młodzi, silni ludzie. Dla nich praca na budowach, często od zaraz a jednocześnie nie wymagająca dużych kwalifikacji, jest dobrym (tymczasowym) wyjściem.

3 – ROLNICTWO – niemieckie rolnictwo od lat „imigrantami stoi”, wielu Polaków wyjeżdżało, a nawet dzisiaj wyjeżdża do sezonowej pracy, (truskawki, szparagi, ogórki, jabłka, winobranie), ręce do pracy zawsze będą w tej potrzebne. Dlaczego więc nie wykorzystać w tym celu uchodźców? Tym bardziej że sezonowość trwa wiele miesięcy, a plony na polach można zbierać od wiosny do bardzo późnej jesieni.

4 – DROBNY BIZNES – to coś, w czym przybysze zarówno z krajów arabskich jak i z Afryki czują się bardzo dobrze. Często przy pomocy rodziny zakładają w nowych krajach niewielkie biznesy, dające zatrudnienie całej familii.

5 – RZEMIOSŁO – na niemieckim rynku pracy brakuje piekarzy, stolarzy, murarzy itp. Na chętnych do nauki czekają szkoły zawodowe, a potem zatrudnienie za stawkę dużo wyższą niż minimalna.

Bilans zysków i strat

Gdy spojrzy się na sprawę uchodźców w ten sposób, można odnieść wrażenie że ludzką tragedię wojny można przekuć w przyszłościowy sukces. Z korzyścią dla obu stron. Nikt nie ucieka z domu, w którym jest dostatnio i bezpiecznie. Dla wielu imigrantów wyjazd to żyć albo nie żyć. Może Europa powinna ich przyjmować w momencie gdy się nań zdecydują, by pieniędzmi z wyprzedanych tam dóbr nie zasilali kont przemytników czy handlarzy życiem i miejscem na chybotliwych łódeczkach. Może warto pozwolić im użyć tych pieniędzy na lepszy start w nowym kraju?

Warto też pamiętać, że uchodźca to nie emigrant. Nie przyjeżdża poszukiwaniu lepszego życia, przyjeżdża w ochronie życia. Dlatego nie można wobec nich stosować kryteriów, jakie stosują na przykład Australia, Nowa Zelandia czy Kanada w doborze imigrantów, wnikliwie sprawdzając ich wiek, wykształcenie i koneksje.

W Niemczech słychać głosy - nie możemy odwracać się od uchodźców, chociażby ze względu na naszą historię. Słychać też inne, pragmatyczne opinie. Dlaczego nie wykorzystać aktualnej sytuacji, by zapewnić swojemu krajowi lepszą przyszłość. De facto Niemcy stosują tę politykę od lat, i pomimo krakań konserwatystów, sprawdza się. Bo nie da się zaprzeczyć, że Niemcy to gospodarczy gigant, nawet wśród innych gospodarczych gigantów.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Anssi Koskinen www.flickr.com/photos/ansik/304526237

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie