Niemiec jeździ tylko MERCEM. Może być nawet elektryczny

· 1.3k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Niemiec jeździ tylko MERCEM. Może być nawet elektryczny

Rząd niemiecki płaci miliony, by kierowcy przesiedli się ze śmierdzących „sapliniaków” na czyste samochody z napędem elektrycznym. Na razie z marnym skutkiem. Sytuacja na pewno się zmieni, gdy na rynek trafią kolejne modele elektrycznych mercedesów. Zadebiutują na przełomie września i października na paryskim Motor Show 2016.

Komu dotację, komu?

Program działa od maja i jest prosty: kierowca, i to nie tylko jako osoba prywatna, ale również jako firma, może ubiegać się o 4 tysiące euro premii na zakup samochodu napędzanego prądem. Gdy zdecyduje się na auto hybrydowe w plug in (z wtyczką do ładowania akumulatora podczas postoju), może liczyć na dotację w wysokości 3 tysięcy euro. Pieniądze na ten cel pochodzą w 2/3 z budżetu federalnego Niemiec. 1/3 dołożyły narodowe motoryzacyjne potęgi takie, jak BMW, Daimler i Volkswagen.

Dodatkowo posiadacze aut o napędzie elektrycznym przez 10 lat nie muszą płacić podatku drogowego. Rząd w Berlinie zapowiedział też, że w latach 2017-2020 zainwestuje ponad 300 mln euro w rozbudowę sieci stacji do ładowania elektrycznych aut.

I żeby przykład poszedł z góry, rząd wyda kolejne 100 milionów, by w elektryczne samochody wyposażyć ministerstwa oraz instytucje rządowe.

Na razie marniutko

Rząd rozdaje pieniądze, tymczasem obywatele nie chcą korzystać z tego dobrodziejstwa.

Jak donoszą niemieckie media, na dofinasowanie do elektrycznych samochodów przeznaczono ponad miliard euro, a uszczknięto z tej kwoty niewiele ponad 7 milionów euro. To przekłada się na jakieś 2 tysiące wniosków o dotację. Z tej formy wsparcia najchętniej korzystają mieszkańcy Bawarii, Badenii-Wirtembergii oraz Nadrenii-Północnej Westfalii.

Być może na marne wyniki sprzedaży aut niskoemisyjnych w Niemczech wpływa fakt, że z dotacji można skorzystać dopiero wtedy, gdy kupuje się auto poniżej kwoty 60 tysięcy euro. W tej kategorii mieszczą się na przykład BMW i3 czy Volkswagen e-Golf, w cenie w granicach 35 tysięcy euro.

Warto przypomnieć, że do premii na zakup elektrycznych aut dorzuciło się kilka niemieckich koncernów motoryzacyjnych. I tak się składa, że to właśnie kupujący auta tych marek mogą liczyć na dopłaty.

W Europie nie lepiej…

Kierowcy na Starym Kontynencie na razie nie szaleją na punkcie elektrycznych autek. Liderem jest tutaj Holandia.

Z wyliczeń ACEA (European Automobile Manufacturers' Association) wynika, że w kraju tulipanów zarejestrowano w 2015 roku ponad 43 tysiące samochodów z elektrycznym napędem. W pierwszej trójce znalazły się jeszcze Norwegia (33 721 aut) oraz Wielka Brytania (28 715 aut). Ma na to wpływ fakt, że w tych krajach rządowe dotacje na zakup elektrycznych samochodów sięgają od 11 tysięcy euro w Norwegii do 5 tysięcy funtów w GB.

Tuż za podium są Niemcy. Po tamtejszych drogach w 2015 roku poruszało się 23 481 aut napędzanych prądem.

Stawkę zamykają kraje, w których liczbę elektrycznych samochodów można liczyć na sztuki, a jest to właśnie Polska (259 samochodów), Węgry (130), Słowacja (66) i Bułgaria (21). To kraje, w których nie ma dotacji ani elektrycznych stacji do ładowania samochodów.

Elektryczne MERCE w natarciu

Media trajkoczą, że pomysł dopłat do elektrycznych samochodów w Niemczech okazał się klapą. Nie ma co rozdzierać szat. Po pierwsze, minęło zaledwie kilka miesięcy funkcjonowania programu. A po drugie – oferta elektrycznych samochodów dostępnych na europejskim rynku nie powala.

Niemal każda marka może się już dzisiaj pochwalić co najmniej jednym modelem hybrydowym czy elektrycznym. Również Mercedes ma w swojej flocie elektryczny Mercedes Klasy B oraz Smart ForTwo. To jednak nie zaspokaja apetytów Niemców na mercedesy.

Nie wszystkie koncerny głośno się tym chwalą, na pewno jednak wszystkie pracują nad nowymi samochodami, zwanymi szumnie „bezemisyjnymi”. Dlatego orędownicy idei elektrycznych pojazdów oraz ci, którzy zastanawiają się nad kupnem takowych powinni z uwagą śledzić Paryż Motor Show 2016.

Oprócz Volvo i Lamborghini większość europejskich marek zaprezentuje tam nowe modele. Aż 4 premiery samochodów napędzanych prądem zapowiedział właśnie Mercedes. Jednym z nich będzie na pewno elektryczny SUV.

Nie od razu… zelektryfikują się niemieckie ulice

Dlatego nie ma się co martwić, że na razie Niemcy nie rzucili się na dotacje na zakup „elektryków”. Premia nie zając, nie ucieknie. A perspektywa niemieckiego rządu odnoście do wspierania kupna bezemisyjnych aut ma charakter długofalowy. Z rządowych prognoz wynika, że dzięki dotacjom ilość kierowców korzystających z elektrycznych aut wzrośnie z kilkudziesięciu tysięcy w bieżącym roku do niemal pół miliona w roku 2020.

W tej branży każdy miesiąc przynosi coś nowego. A to obniżkę cen, a to nowy model, a to kolejne stacje z możliwością ładowania.

Prawda jest taka, że Niemiec dobrze czuje się tylko w mercedesie, ewentualnie w audi lub bmw. Zarządy niemieckich koncernów zrobią wszystko, by sprostać elektrycznemu wyzwaniu Tesli pod kierownictwem Elona Muska. Trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość.

Jolanta Reisch-Klose

Zdjęcie: www.flickr.com/photos/mamchenkov/379971621, autor: Leonid Mamchenkov

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie