Niemiec potrafi, czyli drugie, trzecie, czwarte… życie śmieci

· 1k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Niemiec potrafi, czyli drugie, trzecie, czwarte… życie śmieci

Śmieci nie są po to, by je wyrzucać. Są po to, by na nich zarabiać. Tak robią Niemcy. Dużo wyrzucają, równie wiele odzyskują. Nie bez kozery to właśnie Monachium jest gospodarzem największych na świecie targów recyklingowych.

Mieszkańcy Niemiec na pewno mają co segregować. Statystyczny obywatel generuje rocznie 617 kg odpadów (136 kg ponad średnią unijną). Inna sprawa, że sporo z tego odzyskuje bo Niemcy to pionier recyclingu, stawiający na nowoczesne technologie. Rezultat; 40% odpadów z tworzyw sztucznych można powtórnie zagospodarować.

To się opłaca. Wytworzenie tony „nowego” tworzywa sztucznego to koszt rzędu 1200-1400 euro. Tona tworzywa sztucznego z recyklingu to niecałe 500 euro. Obroty branży surowców wtórnych w Niemczech sięgają 200 mld euro i dają zatrudnienie 250 tys. osób.

Nie na śmietnik…

Wyrzucić na śmietnik prawie nowy dziecięcy ciuszek? W Polsce tego typu rzeczy zmieniają właściciela na zasadzie – jedna mama drugiej mamie. W Niemczech trafiają na kindle trodelmarkty, gdzie młode mamy zaopatrują się nie tylko w ubranka ale również zabawki, książki, rowerki, mebelki…

Połączeniem charity i śmietnika są pojemniki na używaną odzież i buty. Zna je każdy mieszkaniec Europy. Cześć pojemników, owszem, należy do organizacji charytatywnych. Inne to czysty biznes. Rzeczy tam wrzucone trafiają na bazary i do second handów w krajach Europy Wschodniej i Afryki. Jest o co powalczyć. Każdego roku Niemcy pozbywają się w ten sposób 1,5 mln ton używanej odzieży.

Co zrobić z nieforemną gruszką?

Nadprodukcja żywności nieraz była tematem spotkań na bardzo wysokich, politycznych szczeblach. Z raportu WWF wynika, że w Niemczech rokrocznie ląduje w koszu co najmniej 18 mln ton artykułów spożywczych. Ponad połowa wciąż nadaje się do spożycia. To wartościowa i dobra żywność, tylko z krótką datą ważności. Część nie odpowiada unijnym normom. Bakłażany są zbyt małe, jabłka niedostatecznie rumiane, a gruszki nieforemne…

W Kopenhadze otwarto restaurację, serwującą dania z tego tupu produktów. Członkowie niemieckiego stowarzyszenia „Restlos glücklich" (Szczęśliwi bez resztek) chcą pójść tym tropem. Na razie pracują nad koncepcją i zbierają fundusze. Gdy już restaurację otworzą, z menu dostosowanym do pozyskiwanych produktów, będą nie tylko gotować ale też edukować, jak nie marnować jedzenia.

Prąd z oczyszczalni

Media obiegło niedawno zdjęcie „rzeki śmieci”, przewalających się przez ulice Bejrutu. Wielkie miasta, szczególnie w krajach szybko rozwijających się, lecz bez dostępu do nowoczesnych technologii recyclingowych, cierpią na „chorobę” nadmiaru śmieci i ścieków. Na przykład Hanoi w Wietnamie, w którym mieszka 7 milionów ludzi. Większość w mało higienicznych warunkach, bo do niedawna w tym „megamieście” nie było ani jednej oczyszczalni ścieków.

Dlatego Hanoi, jako eksperymentalne, wybrali naukowcy z Uniwersytetu Technicznego w Darmstadt. Zainicjowali tam budowę niewielkich, modułowych oczyszczalni ścieków. W wyniku procesów „czyszczących” powstały trzy produkty – czysta woda, szlam i odpady organiczne. Wykorzystano wszystkie. Czysta woda trafia do ponownego obiegu. Produkcja prądu z biomasy w oczyszczalniach ścieków nie jest niczym nowym. Pozostałe odpady organiczne wykorzystywane są jako nawóz. Nic nie może się zmarnować.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Monik Markus, URL: www.flickr.com/photos/42954113@N00/4587955659

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie