Odwrotny kierunek, znad Szprewy nad Wisłę

· 1.6k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Odwrotny kierunek, znad Szprewy nad Wisłę

Osiadali w Polsce w XVIII-XIX, tworząc rodzinne biznesy. Wracali po latach. Albo wracają, bo są młodzi i chcą poznać ojczyznę swoich rodziców. A niektórzy przyjeżdżają po prostu. Motywy Niemców, którzy na chwilę bądź na stałe wybrali Polskę są naprawdę bardzo różne.

Jednym z bardziej znanych współczesnym Polakom Niemców, który wybrał i pokochał Polskę jest Steffen Möller . Mówi o tym publicznie, twierdząc ze to krajowi nad Wisłą zawdzięcza karierę. Jest Niemcem z dziada pradziada, a do Polski trafił trochę przez przypadek. Bardzo szczęśliwy przypadek. W Polsce ma za sobą karierę lektora i nauczyciela języka niemieckiego, osobowości telewizyjnej, aktora w popularnym serialu, kabareciarza i autora książek. Imponujące. Żyje w dwóch równoległych światach – w Polsce jak Polak, a w Niemczech bardziej po niemiecku. Udowadniając, że taka kombinacja jest jak najbardziej możliwa.

Polacy z urodzenia

Urodzeni w Niemczech, ale często o polsko brzmiących nazwiskach. Młodzi sportowcy, głównie piłkarze. Gdy byli mali, kopali piłkę w szkole ze swoimi niemieckimi kolegami. Potem stawiali pierwsze kroki w amatorskim futbolu. Grali w małych zespołach w małych miastach z których pochodzili. Tam dostrzegli ich trenerzy z Polski, którzy od jakiegoś czasu interesują się dziećmi emigrantów z lat 80-tych, namawiając ich do gry w polskich drużynach. Z sukcesami.

Na przykład urodzony we Frankfurcie Daniel Dziwniel bardzo się ucieszył, gdy otrzymał powołanie do młodzieżowej reprezentacji Polski. Urodzony w Völklingen Patrick Dytko podpisał kontrakt z Piastem Gliwice. Gra też w młodzieżowej reprezentacji Polski. Przygodę z polskim futbolem kontynuuje urodzony w Dorsten Michael Olczyk, gracz FC Schalke 04 U19. Tych nazwisk jest więcej. W koszulkach z białym orłem na piersi chcą grać: urodzony Wuppertalu Kevin Pytlik (aktualnie VfL Bochum U19), czy urodzony w Solingen Maximilnian Funk, grający w zespole w Diusburgu i jednocześnie w reprezentacji Polski U17.

Są jeszcze zbyt młodzi by wiedzieć, z którym krajem chcą związać swoją przyszłość. Polska na pewno jawi im się jako jedna z możliwości.

Po wiedzę… Niekoniecznie. Ale…

Niemieccy studenci z rzadka wybierają Polskę, w przeciwieństwie do młodzieży z Ukrainy czy Białorusi. Jeżeli już, to studia w Polsce wybierają chcący studiować nauki społeczne, stosunki międzynarodowe, filologie, historię. Ich wyborem są zwykle uczelnie w Szczecinie i Wrocławiu.

Natomiast nawet jeżeli nie decydują się na całe studia, jeden semestr lub dwa semestry, w ramach Erazmusa, dlaczego nie? Powodów jest kilka – blisko domu, finansowo nierujnująco, nowe znajomości, kontakty, łatwo się dogadać, alkohol niedrogi etc.

Mathias urodził się w Polsce i wyjechał z rodzicami do Niemiec, gdy miał 2 lata. Rodzina postawiła na silną asymilacje, stąd wprawdzie mały Matti rozumiał mowę rodziców, nie bardzo umiał się nią posługiwać w mowie i piśmie. Studiując na uniwersytecie w Bielefeld, zainteresował się partnerskimi studiami we Wrocławiu. Wyjechał na rok, i bardzo sobie ten rok chwali. Uważa, że zdobył ciekawą wiedze i doświadczenie, chociaż ma wiele uwag do polskiego systemu studiowania. Nie ma za to żadnych uwag do życia studenckiego. No i w Polsce poznał dziewczynę, której się już oświadczył.

Zestarzeć się w Polsce

Wielu Niemców emeryturę woli spędzać z dala od ojczyzny. Zwykle wybierają ciepłe kraje: Hiszpanię, Francję, Włochy, Grecję, Turcję a nawet Bułgarię czy Tajlandię. Są jednak tacy, którzy decydują się na Polskę. Jak na przykład Erwin Golbeck. Gdy w styczniu 2007 r. przeszedł na emeryturę, postanowił wybudować domek na Kaszubach. Doskonale wpisał się w nowy kraj. Działa w towarzystwie ochrony jeziora, niszczy przynęty dla saren ustawiane przez myśliwych. Uświadamia też okolicznych rolników, że pies na łańcuchu przy budzie to nie honor.

Takich jak on jest coraz więcej. Budzą z jednej strony podziw a z drugiej zazdrość polskich rówieśników. Owszem, z niemiecką emeryturą łatwiej żyć w Polsce. Jest też druga strona medalu. Niemcy przez lata przyzwyczajeni do działalności na rzecz innych, członkostwa w różnych stowarzyszeniach, kontynuują tę działalność w Polsce, pociągając za sobą innych.

Dla innych powrót do Polski ma mocny emocjonalny ładunek. To osoby, które musiały opuścić swoje domy tuż po wojnie. Musiało minąć kilkadziesiąt tak, zanim Mellita Salai wróciła do wioski Morawa, niedaleko Strzegomia na Dolnym Śląsku. Gdy w 1945 Mellita wraz z rodzicami i siedmiorgiem rodzeństwa uciekała z tych okolic, wioska nazywała się Muhrau i zbliżała się do niej Armia Czerwona. Mellicie kilka lat zajęło „wkupienie” się w łaski okolicznej ludności.

Eksport babć i dziadków

Nazwa nie jest ładna, zjawisko jednak nienowe. Już w latach 50-tych wiele niemieckich rodzin uznało, że koszty opieki nad ich starymi rodzicami w Niemczech są zbyt wysokie. Wtedy decydowano się na ośrodki w Hiszpanii. Od kilku lat takim miejscem stała się Polska, gdzie z roku na rok pojawia się coraz więcej prywatnych domów seniora. W zamyśle kierowanych do starszych Polaków, jednaj szybko odkrytych przez sąsiadów zza Odry.

Jedni pociągają za sobą kolejnych. 79-letni Manfred z Bremerhaven, emerytowany spawacz, mieszka w prywatnym domu seniora. Coraz częściej zapytań o miejsce dla ojca/matki dostają właściciele podobnej placówki.

Polskie domy opieki chwalone są nie tylko za przystępną cenę (trzy do czterech razy taniej niż w Niemczech), i europejski standard, ale też za dobra opiekę i tworzenie rodzinnej atmosfery. Dodatkowym atutem jest bliskość niemieckiej granicy.

Na przekór stereotypom

Byłoby ich więcej, ale Niemcom czasami trudno zrozumieć Polskę. Na przykład biurokrację i ścianę przepisów, o które trzeba się odbić, żeby cokolwiek „załatwić”. Sami owszem, należą do biurokratów ale śmiało można powiedzieć, że w ich biurokratyźmie nie dość, że jest porządek, to jeszcze jest sens. Fakt, trzeba rejestrować się w różnych urzędach, skrupulatnie zbierać dokumentację, na jedno pismo urzędowe odpowiadać dwoma… Ale jest w tym logika, z której coś wynika. Najczęściej pozytywne załatwienie sprawy. Niemcy, niestety nie odnajdują tego w polskich urzędach. Ponadto są przyzwyczajeni do innego podejścia do klienta. W Polsce niby sporo się zmienia ale jak na wymagania Europejczyków pełną gębą wciąż za wolno. Pokutuje też stereotyp Niemca tego z czasów II wojny światowej. Wtedy zabijał a teraz chce za bezcen wykupić polską ziemię i jej mieszkańców zgermanić. Czasami też są zarzuty, że zachowują się butnie, jak u siebie. Chociaż naprawdę nie są już u siebie tylko w polskim Opolu czy Wrocławiu.

Uciec do Polski

Może nie był to do końca wybór dobrowolny, ale właśnie Polska okazała się krajem ucieczki z Niemiec przez Jugendendamtem. Taka sytuacja miała miejsce co najmniej dwa razy. W połowie 2013 r. do Polski, na Pomorze, w okolice Bytowa przyjechali, uciekając z własnego kraju Dorthe i Axel Schandorff z córką Antonyą. Z prasowych informacji wynika, że siedem miesięcy wcześniej, w styczniu, ich 13-letnią córkę odebrano im na podstawie fałszywych oskarżeń o agresję i umieszczono w ośrodku opiekuńczym. Dziewczynce udało się uciec i dołączyć do rodziców. Dzięki pomocy działaczy polskiego Stowarzyszenia Rodzice przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech, znaleźli schronienie w Polsce.

Podobna sytuacja miała miejsce rok później. Z Niemiec do Polski wraz z 14-letnią córką Alishą uciekła jej matka Anna Steward. Powodem była również interwencja, zdaniem zainteresowanych nieusprawiedliwiona, ze strony pracowników Jugendamtu. Sprawa miała ciąg dalszy, bo polscy policjanci, na podstawie zgłoszenia Interpolu, chcieli odebrać dziewczynkę matce.

W obydwu przypadkach jednym z powodów interwencji Jugendamt była częsta i nieusprawiedliwiona nieobecność w szkole, co w Niemczech jest bardzo skrupulatnie kontrolowane.

Historycznie rzecz biorąc

Przerzucając karty polskich podręczników historii, wielu nie zdaje sobie sprawy, że zapełniają ją potomkowie Niemców, którzy przed laty wybrali Polskę. Na przykład…

W 1851 r. Karol Wedel, cukiernik z Berlina, uruchomił w Warszawie wytwórnię słodyczy i czekolady. Przejął ją i rozwinął ją Emil, a potem wnuk Jan. Do tego stopnia, że Wedel stał się największym przedsiębiorstwem z branży cukierniczej w Polsce. Do dzisiaj wyroby sygnowane E. Wedel smakują jak słodycze z dzieciństwa.

Do dziś funkcjonuje Polfa Warszawa SA, a niewielu wie, że ta ogromna firma powstała na bazie spółki chemiczno-farmaceutycznej d. „Mgr Klawe”, a jej początki sięgają 1860 r i apteki otwartej w Warszawie przez Henryka Klawego. Jego przodkowie wywodzili się z Alzacji.

Lista nazwisk i osobowości o niemieckich korzeniach w Polsce jest długa: Władysław Anders, Joachim Lelewel, Romuald Traugutt, Fukierowe, Franciszek Kleeberg…

I być może wielu, którzy dzisiaj robią coś wspólnie po obu stronach Odry, i być może trafią do annałów i na karty historii.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Gabriela Fab, URL: www.flickr.com/photos/59882593@N05/17169964368

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie