Pachnąca i niesamowita historia rodem z berlińskiej dzielnicy

· 1.3k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Pachnąca i niesamowita historia rodem z berlińskiej dzielnicy

Gdyby Patrick Süskind tworzył współcześnie z pewnością na bohatera swojej nowej, „zapachowej” powieści wybrałby Geza Schön. Niemieckiego producenta niszowych perfum, któremu udało się uchwycić m.in. zapach Berlina.

Do pracowni Geza Schön prowadzi zapach, a raczej mieszanka różnych woni. Dwa głębokie wdechy i ludzki nos zostaje znokautowany, oczy zaczynają łzawić. Na niewielkiej powierzchni unosi się zbyt wiele zapachów. Ten nadmiar jest tak gryzący, że po kilku minutach przyzwyczajamy się do niego i nie czujemy już nic. „Jeśli to możliwe, staram się tu przebywać najkrócej jak to tylko możliwe” – żartuje Schön, który swoje laboratorium w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg nazywa prześmiewczo „śmierdzącą dziurą”.

Schön do wielu rzeczy podchodzi z dystansem, także do faktu, że jest uznawany za jednego z najbardziej interesujących perfumiarzy świata. Kto go zna, z pewnością kojarzy markę: Escentric Molecules, ale tych jest niewielu, ponieważ Schön robi tak zwane perfumy niszowe. Jego zapachy nie są produkowane przez światowe koncerny, być może także, dlatego tak trudno je dostać...

Tu dodać, tam odjąć, czyli w poszukiwaniu idealnego pachnidła

W pracowni Schön na wąskim blacie piętrzy się niezliczona ilość brązowych buteleczek. Pośród których można znaleźć te z napisem: zapach Berlina, czy osobowość primabaleriny Poliny Seminovej.

Nie lepiej jest na regałach. One uginają się pod ciężarem szklanych flakonów z białymi zakrętkami. Każdy z nich jest podpisany: drzewo sandałowe, piżmo, owoce cytrusowe. Oprócz standardowych baz można dostrzec te unikatowe, sporządzone przez Schöna na przykład Esc04 33.

Wcale nie trzeba być geniuszem. To normalny zawód, każdy może się go nauczyć. A przynajmniej każdy, kto lubi używać nosa – zdradza sekret mistrz, który mamrocząc pod nosem numery bazowe, dodaje starannie odmierzone ilości roztworu alkoholowego do gęstego olejku, napełnia szklaną buteleczkę, potrząsa i gotowe.

Jednak proces powstawania perfum nie zamyka się w kilku minutach. Nad jednym z zapachów Schön pracował prawie dwa lata. W czasie przerw tworzył inne, ale ciągle wracał do rozpoczętej receptury, przerabiał ją, odejmował jeden, ale w zamian dodawał inny składnik. Z wonną mieszanką pojechał nawet na urlop, bo jak zapewnia: W innym kraju woń odbiera się inaczej (…) Nikt nie wie, od czego to zależy, ale można powąchać coś w Madrycie i niemal spaść z krzesła, bo nagle tak wiele nowego uderza w nos.

Zapachy niemieckiego perfumiarza pokochali celebryci m.in.: Kate Moss, Lionel Messi. Nigdy nie robiłem z tego reklamy. Wieści o moich produktach rozchodziły się drogą szeptaną, Ktoś poczuł mój zapach na znajomych i też chciał go mieć – zdradza Schön.

Na pytanie, który z jego zapachów cieszy się największą popularnością, odpowiada bez namysłu: Molecule 01. Dzieło to zostało okrzyknięte mianem rewolucyjnego, ponieważ powstało na bazie tylko jednej substancji zapachowej (w tradycyjnym procesie powstawania perfum używanych jest dziesiątki składników). Charakteryzuje się tym, że osoba nosząca dość szybko się do niego przyzwyczaja i przestaje go „zauważać”. Zupełnie inaczej na woń reaguje otoczenie, które odczuwa ją bardzo mocno i wyraźnie.

Jak to się zaczęło?

Na intratnym, światowym rynku zapachowym praktycznie nie ma już niezależnych perfumiarzy, a już na pewno (poza Schön) brakuje ich w Niemczech. Większość z tych, którzy posiedli tajniki rzemiosła, decyduje się na pracę w dużych firmach kosmetycznych.

Schön swoje pierwsze kroki stawiał w Holzminden (Dolna Saksonia), w firmie Haarmann & Reimer należącej dziś do globalnego koncernu Symrise produkującego dodatki smakowe i zapachowe. Po zakończeniu nauki został w firmie, ale po kilku latach złożył wypowiedzenie. Już wtedy myśląc o założeniu własnej działalności.

Rezygnacja z pracy i przyszłe plany wprawiły w osłupienie jego kolegów, którzy zapewniali go, że bez pomocy instytucji nie da sobie rady. Upartość i wytrwałość w dążeniu do celu była tak ogromna, że kilka miesięcy później Schön w swoim dorobku posiadał już własny, unikatowy zapach.

Z biegiem lat niemiecki perfumiarz mógł zagwarantować indywidualne, dalekie od masowości zapachy. W efekcie czego, Schön zyskał klientów, którzy nie chcieli pachnieć tak, jak wszyscy inni wokoło.

Przyszłość o zapachu…

Kilka tygodni temu Schön ruszył z produkcją kolejnej perfumy. Jego pracownia wygląda jakby dosłownie kilka sekund wcześniej przeszła przez nie potężna wichura.

Na stole i podłodze stoją lampy, pod którymi w niewielkich buteleczkach bulgocze jak wulkan czerwony płyn. Zabawne magnesy (dwaj kowboje w kapeluszu i z pistoletami stanowiące karykatury niezależnych perfumiarzy z Paryża: Marka Buxtona i Bertranda Duchaufoura) na lodówkach przytrzymują kartki, na których perfumiarz pisze, tylko dla siebie znane skróty i hasła.

Czy nos Schöna kiedyś odpoczywa? Nigdy – śmieje się perfumiarz i dodaje: Wyczuwam wszystko wokoło. Najgorszy zapach? Niewyprany zimowy płaszcz i zapach konkurencji – szczególnie Chanel No.5. Niemniej chylę czoła przed genialną recepturą – mówi z przymrużeniem oka.

Zdjęcie: https://pixabay.com/pl/perfumy-kobieta-dziewczyna-młody-791698, autor: kaboompics

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie