Podkablowani przez sąsiada…

· 12.2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Podkablowani przez sąsiada…

Niemcy to kraj szpicli, donosicieli… Hola, hola! Zanim zacznie się rzucać kamieniem w innych, warto zrobić własny, narodowy rachunek sumienia. I przyznać, grzech denuncjatorstwa to grzech uniwersalny, a dotknięty jest nim – w większym lub mniejszym stopniu - każdy naród na świecie.

Określeń jest wiele i wszystkie mają zabarwienie pejoratywne: kablować, strzelać z ucha, denuncjować, donosić, kapować, sypać, wydawać, zdradzać… kapuś, denuncjant, denuncjator, konfident szpicel…

Niemiecki model powszechny

Niemal każdemu, kto mieszkał chociaż trochę w Niemczech, przez głowę przemknie refleksja: Niemcy to szpicle, donosiciele… zbyt szybko łapią za telefon, żeby dzwonić na policję. Słowem, donoszą. Czasami w błahych sytuacjach, czasami złośliwie…

- Nocowałem u znajomych i rano, przed wyjazdem chciałem do ich śmietnika wyrzucić zalegającą w samochodzie plastikową butelkę. Ledwo otworzyłem klapę śmietnika, z okna na parterze wychyliła się starsza pani z telefonem, że jak zaraz się stąd nie wyniosę razem z moją butelką, zadzwoni na policję, bo to nie jest publiczny kubeł na śmieci, tylko prywatny.

- Wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, Podczas przeprowadzki wszystkie meble i klamoty wwieźliśmy na 3 piętro windą. Dwa dni później przyszła do nas właścicielka mieszkania, że w trakcie noszenia mebli pobrudziliśmy ściany na wszystkich piętrach i teraz musimy je odmalować.

- Raz zatrzymałem się na „kopercie” dla niepełnosprawnych, na moment naprawdę. Gdy przyszedłem po niecałych 10 minutach, czekał już na mnie policjant. Poinformował mnie, że trzy osoby zdążyły zadzwonić ze skargą.

Polski model donosicielstwa, anonim połączony ze znieczulicą

Łatwo widzieć u sąsiadów drzazgę w oku, niż w oczach własnej nacji kłodę. A ta kłoda jest. Objawia się w idących w tysiące anonimowych donosach, na przykład do skarbówki. Że sąsiad ma lepiej bo zarabia na lewo; że nie wiadomo, za co sąsiadka sobie fiata punto kupiła, bo na pewno nie z pensji „sklepowej”.

Donosy o sąsiadach, do których przez plot się uśmiecha (fałszywie?) autor/ka donosu o ksywce „życzliwy/życzliwa. W oczy uśmiech, a za plecami…

I jeszcze tam, gdzie w trudnej/niebezpiecznej/ konfliktowej sytuacji w Niemczech pojawi się od razu kilku „pomagierów”, w Polsce ludzie odwracają wzrok, przechodzą na drugą stronę, nie chcą się mieszać.

Permanentna inwigilacja?

Donosicielstwo jako forma rozwiniętej świadomości społecznej – może tak waśnie należy nazwać postawę Niemców. Oczy społeczeństwa, rozglądające się uważnie wokoło. Patrzą, a gdzie dzieje się coś złego, reagują. Złego czyli niezgodnego z ustalonym porządkiem. Najprostszą, najbardziej oczywistą reakcją jest poinformowanie o uchybieniu stosownych władz. Bo porządek jest w Niemczech bardzo ważny.

Nie ma spraw zbyt błahych. Ktoś śmieci; telefon na policję. Zbyt głośno się zachowuje: telefon na policję. Robi coś niezgodnego z prawem (kradnie, bije, dewastuje, napada, powoduje wypadek); telefon na policję.

Nawet jeżeli ulica wydaje się pusta, to gdzieś, zza firanki śledzą ją czujne oczy osoby, która nie zawaha się wskazać ewentualnego sprawcy odpowiednim służbom. Zawsze znajdzie się świadek, który coś widział i chętnie tą wiedzą podzieli się z policją.

Gdy dobre staje się złym, a złe dobrym

Czy zatem donosiciel/szpicel (bardzo negatywne postrzegany) to ktoś, kto wskazuje sprawcę niedozwolonego czynu.? Dobry przeciw złemu?

Jednak w polskim rozumieniu społecznym role się zamieniają: złym staje się ten, który informuje, a po drugiej stronie następuje dziwne „uszlachetnienie” sprawcy. Robi się z niego nagle połączenie Janosika z Robin Hoodem.

Trzeba się cofnąć o wiele lat, nawet do czasów zaborów. Zaborca chciał, aby obywatele donosili na wywrotowców, tych którzy walczyli z okupacyjnym systemem. Ale ten wywrotowiec był polskim bohaterem, zaś ten, kto na niego donosił – zdrajcą.

Burzliwe losy Polski sprawiły, że taka odwrócona „moralność” powtarzała się jeszcze wiele razy. Chociażby w czasie II wojny światowej, gdzie teoretycznie prawo stanowił niemiecki okupant, a donosić trzeba było na powstańców/bojowników/partyzantów/osoby ukrywające Żydów.

Nawet już po wojnie, w socjalistycznej rzeczywistości donosić trzeba było na tych, którzy chcieli obalić system komunistyczny w Polsce. Wciąż moralnie naganne.

Zawodowy donosiciel

W starożytnych Atenach istniała: profesja zawodowy donosiciel czyli sykofant. Było ich sporo, a zajmowali się informowaniem władz o zabronionym wówczas wywozie fig z kraju lub o kradzieży fig ze świętych drzew. Dostawali za to godziwe wynagrodzenie. A jak trafił się donos na bogatego obywatela, sykofant otrzymywał część jego majątku.

W starożytnym Rzymie nazywano ich delatorami. Najpierw denuncjowali z poczucia obywatelskiego obowiązku, potem już za kasę.

Bliżej współczesności i bliżej granic Polski działali szmalcownicy. W czasie II wojny światowej donosili do gestapo, gdzie ukrywają się Żydzi. Częściej jednak szantażowali, że doniosą, łupiąc swoje ofiary do ostatniego grosza.

Czy zatem raczej przymykać oko na to, co dzieje się wokół nas, nawet gdy dzieje się źle? Co to znaczy „odwaga cywilna” i jakim postępowaniem się objawia? Oraz czy nawet sprawcom drobnych wykroczeń powinno uchodzić na sucho, czy może każdy dorosły człowiek powinien ponosić konsekwencje swoich czynów?

Zdjęcie: www.flickr.com/photos/loadmagazine/4006244811, autor: FAN THE FIRE Magazine

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie