Polenzeit czyli 1207 dni Maczkowa

· 4.1k odsłon · Skomentuj! · Autor:
 Polenzeit czyli 1207 dni Maczkowa

Nur fur Polen, przeklęci polscy okupanci – tak ich nazywano. Polaków z Maczkowa. Mało kto dzisiaj wie i pamięta, że przez trzy lata na północy Niemiec istniał kawałek Polski.

Z polskim burmistrzem i herbem. Z polskimi szkołami, teatrami, księgarniami i gazetami. Dał go pokaleczonym wojną Polakom Winston Churchill. Odebrał… splot okoliczności i politycznych uwarunkowań.

Druga wojna światowa miała dla Haren szczególne konsekwencje. 19 maja 1945 roku wszystkie niemieckie rodziny musiały tę miejscowość opuścić. Schronienie znalazły w sąsiednich miasteczkach, miastach, na wsi oraz na swoich łodziach. W ich domach zakwaterowano polskie rodziny. Haren nazywało się wtedy Maczków. Dopiero 10 września 1948 miejscowość zwrócono rodowitym mieszkańcom Haren. – można przeczytać dzisiaj na ratuszowej pamiątkowej tablicy. Warto dodać, że rodowici mieszkańcy wracali do swoich domów przy dźwięku kościelnych dzwonów.

Pokolenie, które tego doświadczyło, leży już na cmentarzu obok „maczkowców” Ich dzieci właśnie przechodzą na emeryturę. O powojennym epizodzie potrafią mówić bez emocji. Dzieci ich dzieci tratują to zdarzenie jak egzotyczny kawałek historii.

Ta historia wyglądała tak

W maju 1945 roku, po latach zmagań wojna dobiegała końca. Miało zacząć się nowe…

Cofnijmy się jednak kilkanaście lat wstecz. Do roku 1933 r., kiedy na terenach wokół Ems (w Dolnej Saksonii, tuż przy granicy z Holandią), stawiano pierwsze karne obozy pracy. Trafiali do nich niemieccy więźniowie polityczni. Pracowali przy osuszaniu torfu. To tam powstała słynna pieśń Bagienni żołnierze (Die Moorsoldaten). Istniejącą obozową infrastrukturę wykorzystano, gdy we wrześniu Niemcy napadli na Polskę. Do obozów w Emslandzie zaczęli przybywać jeńcy. Pierwsi już w 1939 r. To w niedalekim Oberlangen w niewoli trzymano 1728 kobiet, uczestniczek powstania warszawskiego.

Polska enklawa na skraju Niemiec

Decyzja zapadła w Londynie, w gabinecie premiera Wielkiej Brytanii Churchilla. Polakom należy się własne miejsce na ziemi. Padło na Emsland. Tak powstała polska strefa okupacyjna w Niemczech, licząca 6500 km kwadratowych, ze „stolicą” w Haren. Mieszkańcy tego miasteczka dostali 19 maja nakaz wyprowadzenia się z domów. Bez dobytku. Ten miał stać się wianem nowych mieszkańców, Polaków, których uwolniono z obozów jenieckich, z gospodarstw, gdzie pracowali jako przymusowi robotnicy. Zarząd nad Harem i kilkoma okolicznymi powiatami oddano Polakom. Zbrojnym ramieniem stali się żołnierze 1 Dywizji Pancernej generała Maczka oraz 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała Sosabowskiego.

Polacy niemal od razu zadbali o polską nazwę. Lwów nie spodobał się sowieckim sojusznikom Anglików. Stanęło na tym, że na cześć dowódcy 1. Dywizji Pancernej miejscowość przyjmie nazwę Maczków. Na jej nadanie, w czerwcu 1945 r przyjechał Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych generał Tadeusz Bór-Komorowski.

Po tułaczce na chwilę u siebie

To był czas, w którym nikt nie wiedział, jaka będzie przyszłość. Był to też czas nadziei i w takim duchu rozwijał się Maczków. Wieść, że gdzieś tam pod holenderską granicą jest miasto, nad którym powiewają polskie flagi, pocztą pantoflową docierała do rozrzuconych po całych Niemczech rodaków. Tych, zwanych „dipsami”, od angielskiego zwrotu: displaced persons. Czyli osób, które w wyniku wojny znalazły się poza swoim państwem. I teraz albo chcą wrócić do kraju, albo znaleźć nową ojczyznę. W tym zakątku Niemiec przestali być displaced. Znaleźli swój kawałek małej ojczyzny. W Haren – Maczkowie i w pobliskich miasteczkach Elmslandu, w Linden, w Pappenburgu, w Meppen. Z czasem przyjechało ich tak wielu, że Niemców trzeba było wysiedlić z ponad 20 okolicznych wsi.

Nowi osadnicy dokładali wszelkich sił, by poczuć się jak u siebie. Przede wszystkim powołano polskie władze. Na czele rady miejskiej stanął burmistrz Zygmunt Gałecki, a po nim – Mieczysław Futa. Ustanowiono nowy herb miasta - kwiat maku w tarczy, a nad nią husarski hełm i skrzydło, znak maczkowskiej 1 Dywizji. Ulice otrzymały polskie nazwy: Jagiellońska, Artyleryjska, Akademicka, Mickiewicza, Zygmuntowska, Łyczakowska, Wileńska… W urzędach zawierano polskie małżeństwa 0 289 w ciągu trzech lat. 497 dzieciom wpisano w metryce jako miejsce urodzenia – Maczków. Było też smutno, bo trzeba było pogrzebać 101 rodaków.

Kościół, teatr, księgarnia…

Jak grzyby po deszczu wyrastały polskie instytucje; kolejne przedszkola i szkoły, w tym gimnazjum, liceum, Polskie Gimnazjum Mechaniczne oraz Uniwersytet Ludowy. Po roku w Maczkowie działały 23 różnego rodzaju placówki oświatowe. Uczniem jednej z nich był Józef Szajna, późniejszy wybitny malarz, scenograf, reżyser, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, działacz ruchu oporu, więzień Kampanii Karnej w obozach KL Auschwitz i Buchenwald.

W sąsiednim Lingennzaczęto organizować Teatr Ludowy, któremu nadano imię Wojciecha Bogusławskiego. Inicjatorem był uwolniony z obozu jenieckiego Leon Schiller, wybitny reżyser i krytyk teatralny.

W pobliskim Meppen powstała polska księgarnia. Jak była potrzebna niech świadczy fakt, że sprzedawała miesięcznie od 15 do 18 tys. książek. Pojawiły się też dwie polskie gazety: Dziennik i Defilada. W polskiej enklawie kwitło życie towarzyskie i kulturalne. Koncertować przyjechał światowej sławy wirtuoz skrzypiec Yehudi Menuhin, akompaniował mu Benjamin Britten, uchodzący za najwybitniejszego angielskiego kompozytora XX w.

Istniała straż pożarna, kino, kościół, klub piłki nożnej, harcerstwo, zespoły ludowe i biblioteka z czytelnią.

Nur fur Polen

Polacy byli zachwyceni tym nieoczekiwanym kawałkiem ojczyzny. Niemcy, mieszkańcy okolicznych miast i wsi wręcz przeciwnie. Musieli opuścić swoje domy i zamieszkać w budynkach gospodarskich, oborach lub na okolicznych wsiach. Do Haren- Maczkowa w ogóle nie mogli wchodzić. Czuwali nad tym polscy pancerniacy i spadochroniarze, z którymi raczej nie warto było zadzierać Niechęć Niemców względem Polaków kipiała. Wyrażana okrzykami - Verfluchte Polnische Okkupanten! (Przeklęci polscy okupanci). Swój mały odwet za upokorzenia wojenne brali Polacy na cywilach. W jeżdżących po polskiej strefie pociągach wisiały tabliczki: Nur fur Polen. Polenzeit (polski czas) tak nienawistnie nazywali ówczesne trzy lata rodowici mieszkańcy tych okolic.

Wszystko ma swój kres…

Nikt skrupulatnie nie liczył, ilu Polaków przewinęło przez polską strefę okupacyjną ze stolicą w Haren-Maczkowie. Można jednak śmiało powiedzieć, że było ich kilkaset tysięcy.

Istnieniem Maczkowa nie byli jednak zachwyceni Sowieci. Naciski na władze angielskie trwały ustawicznie. Gdy na stanowisku premiera zabrakło przyjaznego Polakom Churchilla, naciski odniosły skutek.

W efekcie jesienią 1946 r. polscy żołnierze, na angielskim żołdzie, zaczęli wycofywać się z Niemiec. Większość wybrała Wielką Brytanię. W ślad za żołnierzami zaczęli wyjeżdżać cywile. Niewielki odsetek (niecałe 20%) podjęło decyzję o powrocie do Polski. Wśród namawiających do powrotu był min reżyser Leon Schiller. Pozostali rozproszyli się po świecie, osiedlając się w Kandzie, Australii czy USA. Garstka została na miejscu, w Niemczech.

Dzisiaj o dziwnym zakręcie polsko – niemieckiej historii przypomina tablica pamiątkowa i „maczkowskie” groby na cmentarzu w Haren.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Contando Estrelas, URL: www.flickr.com/photos/elentir/3572383176

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie