Polskie sprzątaczki. Z mopem na karty powieści i na scenę.

· 3.2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Polskie sprzątaczki. Z mopem na karty powieści i na scenę.

Teoretycznie nie było racjonalnych powodów, dla których książka polskiej sprzątaczki Justyny, wymiatającej pod niemieckimi łóżkami, zdobyła w Niemczech statut bestselleru. Książka z literackiego punktu widzenia jest słaba. Przynajmniej jej polska wersja. Co prawda okładkowy blurb sugerował ujawnienie kilku pikantnych smaczków, nic takiego jednak nie miało miejsca. Polska sprzątaczka „rozliczyła” się raczej ze swoimi niemieckimi klientami, wystawiając im niezbyt piękną laurkę. Burząc stereotyp, że niemiecka gospodyni balansuje na granicy perfekcjonizmu. I nie zawsze jest skrupulatna w sprzątaniu oraz w płaceniu za wykonaną usługę.

O porządek w Niemczech dbają Polki

Popularność można położyć na karb innego zjawiska. Polska sprzątaczka to w Niemczech niejako instytucja, Oczywiście przesadą będzie stwierdzenie, że każda Polka na emigracji miała w swojej karierze epizod z wymiataniem spod łóżek lub myciem podłogi w biurach… Częściej zdarzało się to w czasach, gdy wyjazd „za pracą” na Zachód był owocem zakazanym. Na przykład przed wejściem naszego kraju do UE.

Dziennikarz tygodnika „Die Zeit” Adam Soboczynski, który do Niemiec wyjechał w wieku 6 lat jako tzw. późny przesiedleniec, w wydanym w 2006 r tomie reportaży pisał: Jeden ze stereotypów mówi, że Niemcy są niesamowicie czystym krajem. Inny natomiast, że o porządek dbają tu właściwie głównie Polki. (…) Pierwsze kroki w kraju cudu gospodarczego kobiety z Polski stawiały na kolanach. Wycierały i polerowały, zanurzając ręce w ciemnych i brudnych zakamarkach republiki. Zostawiwszy za sobą polską biedę, przecierały sobie drogę do tak wytęsknionego dobrobytu. (…)

Sprzątanie we krwi

Jest to zawód uniwersalny dla kobiet. Szowinista powie nawet: każda kobieta ma sprzątanie, pranie i gotowanie w genach, we krwi. Jest do tego wychowywana, przygotowywana od najmłodszych lat. Słowem – ma kwalifikacje. Wyjeżdżając za granicę, często bez znajomości języka, w żadnym innym zawodzie kwalifikacji nie ma. Ergo – jest to niemal oczywista ścieżka kariery, przynajmniej na początku.

Nisko płatna. Nisko doceniana, bo kto miał pracować na status tego zawodu? Zastraszane, wyzute z poczucia własnej wartości emigrantki? W Polsce były: księgową, nauczycielką, urzędniczką, dziennikarką, studentką, filologiem (tu można właściwie wpisać każdy zawód) a w Niemczech sprzątają. Dzień po dniu szorują odkurzają czyjeś podłogi i myją kible… Mocno poniżej swoich kwalifikacji, i aspiracji. Nawet nie znając dobrze języka, słyszą i czują że niektórzy pracodawcy traktują je z lekceważeniem, a nawet pogardą. Ze pozwalają sobie na niewybredne uwagi, śmieją się, lekceważą ich pracę.

Na czarno, na szaro

Jest to też zawód, w którym łatwo ukryć się w szarej/czarnej strefie. Kto sprawdzi, czy u Bachmanna lub u Keonigów podłogi ściera nielegalnie, bez podatku jakaś Marta czy Kasia.

Są osoby, dla których zostać w Niemczech putzen-lady to naprawdę spore osiągniecie. Miesiącami przekonywałam moją polską niemiecką znajomą, by wyszła z domu, spod terroru psychicznego męża, wydzielającego i wyliczającego jej każe euro. By nauczyła się języka, zrobiła prawo jazdy i poszukała pracy. Jakiejkolwiek. Jednak mentalność posłusznej żony, poświęcającej się matki, podnóżka u stóp mężczyzny, wyniesiona z domu ze wsi pod Białymstokiem była nie do przeskoczenia. Trzeba było nie miesięcy a lat by Teresa zrozumiała, że jest dla niej inne życie inne niż pod butem gburowatego męża. Najpierw poszła sprzątać, raz w tygodniu do niemieckiej znajomej. Pierwsze zarobione samodzielnie euro dało porządnego kopa. Dzisiaj ma etat w siłowni. Sprząta tam, ale…

Nie ma tu żadnego ale. Jest zadowolona z tego co robi, nie ma większych aspiracji, a stabilność zawodowa, nawet na stanowisku sprzątaczki, przynosi jej satysfakcję, godziwe wynagrodzenie i powolne budowanie niemieckiej emerytury. No i szacunek dla siebie.

Czytajcie o nas!

Po ukazaniu się książki o sprzątaniu pod niemieckimi łóżkami pojawiło się w Internecie sporo rozmów/tekstów może nie gloryfikujących pracę sprzątaczki. Raczej ukazujących ją jako normalny, wcale nie wstydliwy sposób zarabiania pieniędzy. Nie stygmatyzujący, nie wciśnięty w ramy złego stereotypu. Normalny.

Zresztą nie była to pierwsza pozycja, poruszająca tę tematykę. Polki sprzątaczki, ciche bohaterki, pojawiały się na kartach książek polskich i niemieckich autorów. Brygida Helbig, „Anioły i świnie. W Berlinie”, wspomniany wcześniej Adam Soboczynski, „Polski Tango. Eine Reise durch Deutschland und Polen (Polskie tango. Podróż po Niemczech i Polsce), Jolanta Wiecha „Przebierz się za Niemkę”, Inger-Maria Mahlke, „Silberfischchen”(Rybiki) czy Jens Petersen Die Haushälterin (Gosposia).

Sprzątaczka pod strzechą

Być może jestem niesprawiedliwa pisząc, że książka o wymiataniu spod niemieckich łóżek nie jest pozycją wartościową. Może warto o tym pisać, i nieść wysoko sztandar ze ścierki i mopa. Tak długo, aż godność polskich sprzątaczek, a jest ich ponoć pół miliona (liczba niesprawdzalna, bo wiele z nich pracuje poza systemem, na czarno)… Wróć! Aż godność wszystkich sprzątaczek nie będzie kalana. Może to właśnie dzięki tej książce Niemcy przestaną zadawać głupie pytania, czy wy tam w tej Polsce macie Coca-colę.

Temat okazał się na tyle intersujący, że powstała sztuka o wymiataniu pod niemieckimi łóżkami, w której główne role zagrali Tamara Arciuch, Bartosz Kasprzykowski i Bartosz Opania.

Oto historia jak polskie sprzątaczki w Niemczech trafiły nie tylko pod strzechy, ale też na deski teatru. Mogą uśmiechnąć się wykręcając ścierkę, dumnie wypiąć pierś do przodu i powiedzieć: piszą o nas parce naukowe, książki i sztuki teatralne. Jesteśmy naprawdę więcej warte niż 10 euro za godzinę.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Sean Freese, URL: www.flickr.com/photos/seanfreese/6873738692/

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie