Samolotem, tratwą, na piechotę – słynne ucieczki z PRL-u cz. 1

· 2.1k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Samolotem, tratwą, na piechotę – słynne ucieczki z PRL-u cz. 1

Exodus Polaków z ludowej ojczyzny „na zachód” trwał nieprzerwanie do 1989 r., Wielu miało świadomość, że wyjeżdżając nielegalnie, kupują bilet w jedną stronę narażając się na rozłąkę z rodziną. Powodem wyjazdu była ucieczka przed „komuną” oraz poszukiwanie lepszego życia. Wyjeżdżali zwykli Polacy jak i osoby publiczne, Kozakiewicz, Tyrmand czy Hłasko.

Realia przed 1989

Przypomnienie dla tych, którzy nie pamiętają. Z roku na rok jest ich więcej. Tymczasem to, co dla ich rodziców i dziadków było koszmarną rzeczywistością, dla nich jest już historią. Zatem … Do 1989 r. istniały w Europie dwa światy. Obóz socjalistyczny, skupiony wokół Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich oraz „Zachód” w komunistycznej propagandzie zwany zgniłym. Enklawą bloku kapitalistycznego był Berlin Zachodni, otoczony wyrosłym niemal z dnia na dzień (noc z 12 na 13 sierpnia 1961) Murem Berlińskim (156 kilometrów betonu, okopów, zapór drutowych i min). Propagandowo miał uniemożliwić penetrację socjalistycznych Niemiec przez „zachodnich” szpiegów. De facto miał powstrzymać masowe ucieczki do RFN.

W Polsce muru nie było, za to kraj otaczały bratnie narody: czechosłowacki i radziecki. Granica ze Szwecją majaczyła hen daleko, w zimnych falach Bałtyku.

Dlaczego z Polski uciekano....

…spytają przedstawiciele pokolenia, dla których nasz kraj jest po prostu częścią Europy, Unii Europejskiej i Schengen. Uciekano, bo na „zgniłym zachodzie” była wolność. Wolność we wszystkich wymiarach – wolność ekonomiczna, polityczna, światopoglądowa, kulturalna. Polskę zwano najweselszym barakiem w socjalistycznym obozie. Jednak nie zawsze było wesoło. Stan wojenny, internowania, puste półki, kartki na mięso, ocet jako jedyny produkt w sklepowym asortymencie. No i paszporty, zamknięte w szufladach komend milicji. Było więc od czego uciekać.

Samolotem

Nie był to sposób łatwy i bezpieczny, a jednak... wielu rodaków z niego skorzystało. Tak wielu, że w 1981 r. odsetek „porywalności” samolotów w Polsce wynosił 27%. W rankingach piractwa powietrznego Polska była, wraz z Kubą, w ścisłej światowej czołówce. Często jako miejsce lądowania wybierano lotnisko Tempelhof w Berlinie Zachodnim. Tak często, że żartowano iż rozwinięcie skrótu LOT to Landing On Tempelhof (lub po niemiecku Landet Oft In Tempelhof). Władzy socjalistycznej, zarówno polskiej jak i tej ze wschodnich Niemiec, ucieczki stały kością w gardle. Dlatego w Schönefeld, głównym lotnisku NRD, trzymano w pogotowiu tablice z napisem TEMPELHOF, chcąc w ten sposób wprowadzić w błąd ewentualnych porywaczy i zachęcić ich do lądowania.

W lipcu 1963 roku zbiegł do Berlina Zachodniego, na samolocie szkolno – treningowym „TS – 8 Bies”, szef wydziału pilotowania w Instytucie Morsko – Badawczym Wojsk Lotniczych mjr R. Obacz. Wraz z nim uciekła jego żona i dwaj synowie. Nie był to przypadek jednostkowy. W 1981 roku dokonano 10 uprowadzeń samolotów, w roku następnym 5 kolejnych.

Lot 747,Warszawa – Wrocław, 12 lutego1982 r.. Za sterami siedzi pilot Czesław Kudłek. Na pokładzie jest jego żona i dziecko oraz zaprzyjaźniona rodzina Baruków. Po pół godzinnym locie oznajmia zaskoczonemu drugiemu pilotowi, by obrał kurs na Tempelhof. Informują wieżę, że mają na pokładzie porywacza, który żąda lotu do Niemiec. Załodze oznajmiają, że z powodu wojskowych manewrów będą lądować w Szczecinie. To uspokaja na chwilę obstawę (2 mundurowych milicjantów i dwóch SB-ków tajniaków, obowiązkowa obsada polskich samolotów w tamtych czasach). Wieża kontrolna nie daje zezwolenia na lądowanie a samolot otaczają 3 odrzutowce MIGi chcąc zmusić załogę do wykonania manewru zawrócenia. Jednocześnie milicjanci i SB szturmują drzwi od kabiny pilotów. Bez powodzenia. Kapitan informuje wieżę, że wylądują na NRD-owskim lotniku Schönefeld. MIGi odlatują, a piloci wysuwają podwozie symulują chęć lądowania. Po chwili jednak wznoszą samolot i „siadają” na płycie Tempelhof. Uciekinierzy proszą o azyl polityczny.

Ucieczki samolotem były też najbardziej spektakularne. Długo i starannie planowane. Ich powodzenie zależało od tego, czy udało się zachować tajemnicę. 30 kwietnia 1982 r. w samolocie, lecącym z Wrocławia do Warszawy znalazło się ponad 30 osób, zdecydowanych na podróż „w jedną stronę”. Po dwudziestu minutach od startu obezwładnili obstawę i zażądali lądowania w Berlinie Zachodnim.

Więcej spektakularnych ucieczek przeczytasz w drugiej części, która ukaże się za kilka dni.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Emmanuel Huybrechts www.flickr.com/photos/ensh/4727797816

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie