Sherlock Holmes ze smartfonem wyrusza na łowy

· 1.2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Sherlock Holmes ze smartfonem wyrusza na łowy

Ma zastosowanie uniwersalne; zarówno w Polsce jak i poza nią. Mogą z niej korzystać profesjonaliści związani ze światkiem sztuki jak i osoby zupełnie przypadkowe, amatorzy. Jej twórcy widzą potencjał w Polonii, rozrzuconej po całym świecie. 20 milionów par czujnych oczu ma pomóc odszukać zagrabione w czasie wojny działa sztuki.

Ma ledwie kilka tygodni, a już trafiła do ponad 5 tysięcy użytkowników na całym świecie, plus cały polski korpus dyplomatyczny. Target jest ogromny: 20 milionów Polonusów rozsianych po całym świecie. To na początek.

O czym mowa? O aplikacji mobilnej ArtSherlock, która w ciągu kilku sekund umożliwia identyfikację obrazu, skradzionego w czasie II wojny światowej, a znajdującego się w ministerialnym katalogu dzieł utraconych (dzielautracone.gov.pl).

Aplikacja jest wspólnym dzieckiem Fundacji Communi Hereditate (Wspólne Dziedzictwo), Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przy finansowym wsparciu Fundacji Kronenberga.

To może się udać

Prezes Fundacji Mariusz Pilus, kolekcjoner i antykwariusz, ma już na swoim koncie sukcesy w odnajdywaniu dzieł wywiezionych z Polski podczas wojny. Regularnie sprawdza, na przykład, portale internetowe.

To właśnie w Internecie, kilka lat temu, pojawił się obraz Pomarańczarka (Żydówka z pomarańczami) Aleksandra Gierymskiego. Obraz zauważono w nocy. Rano dowiedziała się o tym policja, i polski konsul w Hamburgu, bo właśnie w tym mieście miało dojść do aukcji. Dzięki staraniom polskiej dyplomacji nie dopuszczono do sprzedaży arcydzieła. Obraz powrócił do Polski i dzisiaj można go podziwiać w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Wszystkie obrazy, które widnieją w katalogu strat wojennych, gdziekolwiek na świecie się znajdują, mogą powrócić do Polski. Dotyczy to obrazów skradzionych z Muzeum Narodowego. Tu nie ma mowy o przedawnieniu. Polska w każdej chwili może żądać zwrotu. I w wielu przypadkach tak się dzieje.

Detektyw ze smartfonem

Projekt ArtSherlock bazuje na technologii image recognition. Na jej bazie stworzono dostępne od kilku lat aplikacje typu Art4Note i Art4Europe umożliwiające rozpoznawanie dzieł sztuki na podstawie zdjęcia.

- Pomyśleliśmy, że można wykorzystać tę ideę w celu odnajdywania dzieł sztuki, głównie obrazów, które figurują w katalogu strat wojennych – tłumaczy Jarosław Gorzko, członek zarządu Fundacji Communi Hereditate. – To działa na całym świecie. W dzisiejszych czasach niemal każdy posiada smartfon. Wystarczy zrobić zdjęcie obrazu, aplikacja sprawdza je i po kilku sekundach znana jest odpowiedź.

Zdaniem twórców aplikacji jest to pomysł na miarę XXI wieku; połączenie nowoczesnej technologii z wciąż aktywną potrzebą poszukiwania strat wojennych sprzed niemal 80 lat. ArtSherlock jest używany dopiero parę tygodni. – Owszem, pojawiają się jakieś sygnały, na razie bez konkretnych lokalizacji, jednakże stwarzają nadzieję – przyznaje Jarosław Gorzko. - Trzeba tę aplikację bardziej rozpromować. Opowiedzieć o niej Polakom, również w Niemczech, rozbudzić patriotyczne reakcje. Aplikacja jest darmowa, łatwa w obsłudze. Dlatego warto próbować. Gdziekolwiek człowiek się znajdzie, można się zabawić w Sherlocka Holmesa.

Miliardy do odzyskania

Do grabieży dzieł sztuki z polskich placówek kultury doszło niemal 80 lat temu. Dla wielu to już zapomniana i zamknięta karta historii. Nie dla wszystkich. Spore grono osób, zarówno zawodowo jak i amatorsko, jest zainteresowanych, by jak najwięcej z nich wróciło do Polski.

Skórka warta jest wyprawki. W czasie II wojny światowej Polska utraciła 500 tysięcy dzieł sztuki, mowa tu o dobrach kultury będących zarówno w rękach instytucji kulturalnych jak i osób prywatnych. Wartość rynkowa tych dzieł może wynieść 30 mld dolarów.

W ramach struktur Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego istnieje Wydział do spraw Strat Wojennych. Gromadzi wszelkie informacje oraz tworzy i stale uzupełnia rejestr strat wojennych. Aktualnie figuruje w nim 63 tysiące zaginionych obiektów.

Poszukiwanych jest 7 tysięcy obrazów polskich twórców, w tym Jana Matejki, Aleksandra Gierymskiego, Stanisława Wyspiańskiego czy Jacka Malczewskiego. Na liście dzieł utraconych jest też ponad 7 tysięcy prac malarzy niepolskiego pochodzenia, za to światowej sławy, jak Rubens, Rembrandt czy Durer. Za najcenniejszą stratę wojenną uważa się obraz Rafaela Santi Portret Młodzieńca.

Sherlock Holmes ze smartfonem na pchlim targu

Jarosław Gorzko podkreśla też edukacyjną funkcję aplikacji ArtSherlock. – Uwrażliwiać społeczeństwo w kraju i za granicą, bo mocno liczymy na Polonię. Te dzieła gdzieś są na świece, a odzyskaliśmy zaledwie garstkę. Są w prywatnych domach, w małych prywatnych galeriach, w antykwariatach. Czasami wypływają na powierzchnię, bo ktoś musi sprzedać taki obraz. To nie dzieje się na wielkich aukcjach w Londynie, tylko na tych małych. Albo poprzez ogłoszenia w prasie, czy na portalach internetowych.

Aplikacja sprawdza się też w rękach właścicieli niewielkich galerii czy domów aukcyjnych. W ten sposób mogą zweryfikować, czy obraz przyniesiony do nich, figuruje w zbiorze polskich strat wojennych. Sprawdzić kontrolnie, by nie narażać na niepotrzebne przykre konsekwencje.

Mogą korzystać z niego również organy państwowe, policja, straż graniczna. Jeżeli w trakcie sprawowanych czynności prawnych przedmiot wzbudzi ich wątpliwość, mogą je w każdej chwili rozwiać, bez konieczności angażowania rzeczoznawcy.

Sukcesy będą, potrzeba jednak czasu

- Nie chodzi o to, by biegać po muzeach i fotografować wiszące tam obrazy – zastrzega Jarosław Gorzko. – Eksponowane tam dzieła sztuki są skatalogowane, a ich pochodzenie, sprawdzone. Chodzi o zupełnie inne miejsca, pchle targi, drobne antykwariaty, małe galeryjki. Nawet ogłoszenia w Internecie, bo za pomocą tej aplikacji można również sfotografować i sprawdzić obraz z ekranu komputera.

Warto dodać, że aplikacja nie ma funkcji szpiegującej jej użytkownika. Gdy rozpozna obraz z katalogu dzieł zaginionych, wyświetli tylko informację, że został dostrzeżony. Nie będzie jednak wiadomo, kto ją wysłał ani skąd pochodzi. Od posiadacza tej informacji zależeć będzie, co z nią dalej zrobi i czy zgłosi swoje znalezisko odpowiednim władzom.

Aplikacja jest w już posiadaniu całego polskiego korpusu dyplomatycznego, od Meksyku po Kubę, od Chin po Australię. To jakieś 2 tysiące osób. Kolejnych 5 tyś osób już ją ściągnęło, a lista krajów jest długa.

Twórcy aplikacji liczą na Polonię, szczególnie amerykańską. Wiele zaginionych dóbr wojennych wyjechało za ocean. To daleko. ArtSherlock daje możliwość sprawdzenia, czy jakiś zagrabiony podczas wojny obraz nie wisi na ścianie domu w Los Angeles, Las Vegas czy Cincinnati.

Zdjęcie: pixabay.com/pl/usta-kolczyk-ramach-malarstwo-1138267, autor: ImpronteDigitali

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie