Szkolne mury niejedno widziały. Wiele twarzy uczniowskiej przemocy

· 2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Szkolne mury niejedno widziały. Wiele twarzy uczniowskiej przemocy

Mobbing, zastraszanie, rękoczyny… Mocniejszy bije słabszego, muzułmanin chrześcijanina i odwrotnie, urodzony w Niemczech znęca się nad przybyszem z innego kraju i odwrotnie. Szkoła jest jak wybuchowy tygiel, w którym kotłują się emocje. I przemoc. A edukacja schodzi na dalszy plan.

Ileż to razy twój dzieciak wrócił ze szkoły z siniakiem. Może spadł z płotu lub z drzewa. A może pobił się z kolegą. Nie jest też wykluczone, że jest ofiarą przemocy. Taka sytuacja może trwać latami. I za żadne skarby się do tego nie przyzna.

Organizacje monitorujące i zapobiegające przemocy w szkole alarmują: jest wszechobecna! Nie tylko w Niemczech, ale na całym świecie.

Co jakiś czas prasę obiegają opisy drastycznych zdarzeń, do jakich dochodzi w szkołach. Na łamy prasy i do statystyk trafiają tylko te zgłoszone. A statystyki są nieubłagane: 25% uczniów szkół średnich zostało tak dotkliwie pobitych, że musiało skorzystać z opieki lekarskiej. Ataki są coraz brutalniejsze i nigdy nie było ich tak dużo jak obecnie.

Atmosfera strachu na pewno nie jest dobrą pożywką do nauki. Często bezradni rodzice szukają wsparcia w nauczycielach. Jednak i oni nie zawsze potrafią stanąć na wysokości zadania. Często są przytłoczeni nie tylko edukacyjnymi problemami. Bowiem…

…nauczyciel też bywa ofiarą

To wcale nierzadkie przypadki, szczególnie w szkołach wyższego stopnia. Tutaj, również posiłkując się statystykami, można śmiało powiedzieć: "rośnie przemoc uczniów wobec nauczycieli".

Odnotowali to skrupulatnie przedstawiciele Związku Zawodowego Nauczycieli w Brandenburgii. Formy przemocy? Od wyzwisk poprzez nagonkę w Internecie po rękoczyny. Pedagog często jest bezradny w takiej sytuacji.

Internet pozwala skryć się za maską anonimowości, dlatego uczniowie często atakują nauczycieli w sieci. Zdarzają się też konfrontacje bezpośrednie, listy z pogróżkami za wycieraczkami w samochodzie. Rzadko natomiast dochodzi do rękoczynów, chociaż i takie się zdarzają. Nastolatek z Hanoweru próbował udusić nauczyciela sznurowadłem, bo ten zabrał mu telefon komórkowy.

Policja żąda ścisłej współpracy ze szkołą i zgłaszania wszystkich przypadków przemocy. Minister Spraw Wewnętrznych Thomas de Maizière zapowiedział, że każdy, kto dopuści się takich ataków, zostanie surowo ukarany.

Sklepać miskę na śmietnikiem

Jest na to wiele określeń: tyran, agresor, łobuz… Najlepiej jednak oddaje to angielskie słowo: bully. Pewnie każdy nieraz słyszał to określenie w amerykańskich młodzieżowych filmach. Bully to gnojek, który znęca się nad innymi, zwykle słabszymi. Rzadko działa sam. Bullies zwykle poruszają się w „stadach”, siejąc postrach na szkolnych korytarzach czy na podwórku za śmietnikiem.

Dzieje się tak w wielu szkołach, w wielu państwach. Niemcy nie są wyjątkiem.

By zapobiegać takim sytuacjom, władze oświatowe wraz z policją wdrażają projekty typu: „Nie dajmy szans łobuzowi”. Wzorują się na Norwegii, gdzie tematem zajęto się na poważnie po samobójstwie dwóch chłopców, którzy nie wytrzymali ciągłego psychicznego i fizycznego nękania przez szkolnych chuliganów.

W ramach projektu „Nie dajmy szans łobuzowi” uczniowie dowiadują się, jak stawiać granice, jak „rozgrywać” relacje z agresorami. Ważne jest życzliwe wsparcie dorosłych, zarówno nauczycieli, jak i rodziców. Całość uzupełnia kontrola i monitorowanie zachowań uczniów.

Skąd bierze się agresja?

Ten rodzaj zachowań jest dziedziczny. Wielu wynosi go z domu rodzinnego i korzysta z niego w innych sytuacjach społecznych, również w szkole. Językiem agresji krzyczą media mainstreamowe i kinematografia, o Internecie i całej palecie brutalnych gier komputerowych nie wspominając.

Bywa, że jest siniak i poleje się krew. Taką formę przemocy łatwo dostrzec. Ale to ta psychiczna boli czasem bardziej niż fizyczna. Ta, której nie widać na pierwszy rzut oka.

Jedna z nauczycielek opisała ciekawy eksperyment. Przyniosła na lekcję piękne rumiane jabłko. Zaproponowała uczniom, by zaczęli na nie krzyczeć i przy każdym epitecie upuścić je na podłogę. Dzieci krzyczały do jabłka złe rzeczy: nie lubię cię, nie chcę się z tobą bawić, fatalnie się ubierasz, twoja mama jest głupią krową… i za każdym razem, bęc, na podłogę.

Pomimo wielu złych słów i upadków jabłko wciąż było rumiane. Dopiero po rozkrojeniu okazało się, że w środku ma wiele ran, jest sine, wręcz czarne.

Tak wygląda przemoc psychiczna. Nie widać na zewnątrz, jednak wewnętrze rany są i trudno się goją.

Skoro przemocy psychicznej nie widać, trudniej ją zgłosić nauczycielowi czy policjantowi. Dlatego jej ofiary rzadko trafiają do statystyk.

Nie zgadzają się na przemoc

Ma własną stronę w Internecie i prężnie działa. Fundacja Przeciwko Przemocy w Szkołach (Stiftung gegen Gewalt an Schulen). Bezpośrednią przyczyną jej powstania były tragiczne wydarzenia z 11 marca 2009 r. z Winnenden w Badenii-Wirtembergii.

17-letni Tim Kretschmer przyniósł do szkoły broń ojca. Na miejscu zastrzelił 12 osób, koleżanki z klasy i nauczycieli, a trzy kolejne osoby podczas próby ucieczki. Sam był 16 ofiarą. Kierowcy, którego wziął jako zakładnika, powiedział, że zrobił to dla zabawy i że chce zaatakować kolejną szkołę. Pół roku później powstała Fundacja, w działanie której zaangażowali się członkowie rodzin ofiar strzelaniny z Winnenden.

Strzelanina w szkole to ekstremalna forma przemocy. Więcej jest tych „niewinnych”, od przemocy słownej, agresji, gróźb, przymusu, napaści po uszkodzenie mienia do rozbojów i wymuszeń. O tak, szkolne mury widziały niejedno.

Fundacja Przeciwko Przemocy w Szkołach ma jeden cel. Dokładnie taki jak w nazwie. Zapobiegać przemocy w szkołach. Zbiera dane, inicjuje dyskusje, wspiera ofiary szkolnej przemocy, lobbuje u polityków...

Tylko żartowałem?

To z inicjatywny członków Fundacji powstała książka „Tylko żartowałem! (War doch nur Spaß!)”, rzecz o zastraszaniu, zapobieganiu i cywilnej odwadze. Jest to rodzaj interaktywnego podręcznika dla nauczycieli, który ma ich wspierać, gdy już zdecydują się podjąć z uczniami trudny dialog o przemocy.

Tytuł publikacji trafia w sedno. Tak często tłumaczą się „przemocowcy”. Jednak granica między żartem a przemocą całkiem na serio jest płynna. Mając naście lat, łatwo ją przekroczyć. Gdy żart zamieni się w przemoc, uruchamia zupełnie inne mechanizmy. Psychologowie są zgodni: osoba poddana przemocy zacznie odpłacać tym samym.

Nikt nie chce być ofiarą

Z roli ofiary niełatwo się wyzwolić. Ofiary są zdesperowane, przepełnia je poczucie bezradności. To rodzi nienawiść, pozwala rozwijać się myślom o zemście, rewanżu. Ofiary żyją na skraju społeczeństwa, bez przyjaciół, zamknięte w sobie.

Znowu odrobina statystyki: 30% sprawców przemocy było ofiarami fizycznego znęcania się, a 54% zostało odrzuconych przez kolegów/szkolne środowisko.

Gdy w szkole znajdziemy uznanie i społeczną akceptację, to samo oddamy społeczeństwu. Gdy znajdziemy przemoc, w ten sam sposób będziemy reagować.

Ból rodzi gniew. Gniewnie nastawione społeczeństwo nie wróży dobrze na przyszłość. Ani Niemcom, ani żadnemu innemu państwu.

Jolanta Reisch-Klose

Zdjęcie: www.flickr.com/photos/wwworks/5466870318, woodleywonderworks

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie