Tata na (nie)pełny etat

· 947 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Tata na (nie)pełny etat

Współczesny świat zaciera wiele granic i różnic. To, co kiedyś było oddzielone grubą, czarną kreską współcześnie zlewa się ze sobą. Tak jest m.in. w przypadku opieki nad dziećmi. Kiedyś ten obowiązek był przypisywany kobietom, teraz i mężczyźni chętnie włączają się w wychowanie swoich pociech.

Patriarchat w pracy, matriarchat w domu

Jeszcze kilka lat temu istniała gruba linia (oczywiście umowna, narysowana przez społeczeństwo), która oddzielała obowiązki kobiet i mężczyzn po przyjściu na świat ich wspólnego dziecka. I tak kobieta stawała się odpowiedzialna za dom, mężczyzna za pracę. Zbyt ogólnikowo?

Mówi się, że przyjście dziecka na świat zmienia wszystko, nie tylko relacje między partnerami, ale także, a może przede wszystkim, zwykłą codzienność. Aktywna zawodowo kobieta, po urodzeniu dziecka staje się przysłowiową kurą domową, która pierze, gotuje, sprząta, a do tego wszystkiego zajmuje się małym dzieckiem, które w początkowych miesiącach swojego życia potrzebuje najwięcej uwagi. Dom jest na głowie pań, nie powinien zatem dziwić fakt, że wiele z nich po porodzie boryka się z depresją, złym samopoczuciem, rozdrażnieniem, czy brakiem akceptacji.

A gdzie w tym czasie są partnerzy, mężowie, ojcowie? Zgodnie z wcześniejszym podziałem – pracują, często w kilku firmach, na kilku stanowiskach, a wszystko po to, by zapewnić swojemu dziecku jak najlepsze dzieciństwo, a z racji tego, że wiemy, jak czas szybko ucieka, należy pomyśleć także o przyszłości malca.

Ojcowie wychodzą wcześnie rano, a wracają późno w nocy i tak dzień w dzień, świątek, piątek czy niedziela, co sprawia, że zostają wyłączeni z życia rodzinnego, nie widzą pierwszych kroków dziecka, brakuje ich, gdy wypowiada pierwsze słowa, a ich role zastępują matki, które uczą chodzić, czytają bajki na dobranoc, uczą pływać, jeździć na rowerze itd.

Taki podział obowiązków nie podoba się psychologom, którzy jednogłośnie uważają, że w wychowaniu dziecka powinni brać czynny udział oboje rodzice. Tylko wtedy dziecko może w pełni rozwijać się emocjonalnie, intelektualnie, społecznie i fizycznie, tylko wtedy dziecko wie, że może liczyć na oboje rodziców. Watro, dodać, że matka i ojciec inaczej spędzają z dzieckiem czas. W momencie, gdy kobieta skupi się raczej na emocjach np. rysowanie, lepienie z plasteliny, wspólne gotowanie, o tyle ojciec zaproponuje wspólny wypad na plac zabaw, układanie puzzli czy klocków, będzie szukał zabaw, łączących przyjemne z pożytecznym: Bardzo lubię zabierać Miłosza na plac zabaw, w momencie, gdy on się huśta na huśtawce i siedzi spokojnie, ja mogę wytłumaczyć mu kilka ważnych kwestii, porozmawiać na ciekawe tematy– Mówi Grzegorz, ojciec 4-letniego Miłosza.

Na szczęście stereotypy mówiące o tym, że kobiety po urodzeniu dziecka powinny zostawać w domu, a w tym czasie panowie powinni zarabiać pieniądze, traktując dom, jak hotel odchodzą w niepamięć!

Współczesny model rodziny

Zmieniający się świat zaciera granice. Kto kilka lat temu pomyślałby, że kobiety będą zajmowały dyrektorskie stanowiska, a mężczyźni chodzić w butach na obcasie i spódnicach? Tak samo jest w przypadku rodziny. Kobieta – kura domowa, mężczyzna – tytan pracy będący jedynym żywicielem rodziny to już mity!

Współczesne kobiety (oczywiście nie każde) po urodzeniu dziecka wracają do pracy, a mężczyźni zajmują ich miejsce w domu, ale doskonała organizacja kobiet sprawia, że w opiece nad dzieckiem podział ról jakoś się wyrównuje, a wcześniej wypowiadane słowa, że mężczyzna w kuchni to zagrożenie, że sprzątanie to zajęcie mało męskie odchodzą w niepamięć: Po urodzeniu Milenki, zdecydowałam się na powrót do pracy, a w czasie, gdy ja się spełniałam zawodowo domem zajmował się mąż. Po moim powrocie z pracy wspólnie z córeczką bawiliśmy się albo zabierałam małą na spacer, by Paweł mógł na chwilę odpocząć – wyznaje Sylwia, matka 3-letniej Mileny.

Ze statystyk wynika, że PRACUJĄCY polscy ojcowie poświęcają dziecku najwięcej czasu wśród europejskich tatusiów. Jest to 40 minut dziennie, czyli o 3 minuty więcej niż Niemcy i o 14 więcej niż Francuzi!

Wiele w tym zasługi mają Polsce rządzący, którzy młodym ojcom wychodzą naprzeciwko. Obecnie obowiązujące prawo daje możliwość urlopu tacierzyńskiego lub ojcowskiego, by przez dwa tygodnie po porodzie spędzić czas w domu z rodziną i o ile w początkowych latach „ojcowskie” nie cieszyło się dużą popularnością (w 2010 roku z prawa do urlopu skorzystało 75 osób, w 2011 – 15 tys.), o tyle w 2014 roku z prawa do urlopu ojcowskiego skorzystało 129 tys. młodych ojców i duża w tym zasługa szefów, którzy przypominają swoim pracownikom o możliwości skorzystania z takiego prawa: Dzięki mojemu szefowi mogłem przez dwa tygodnie przebywać z córką i żoną w domu. To on mi powiedział o możliwości skorzystania z urlopu ojcowskiego – wyznaje Wojtek.

Zarobki kluczem do wszystkiego

Nie należy zapominać jeszcze o małżeństwach czy parach, gdzie ojciec bardzo chce zostać z dzieckiem w domu dłużej niż przez dwa tygodnie. Polskie prawo mówi jasno, że jeżeli ojciec zmienia matkę po jej półrocznym, 100% płatnym macierzyńskim, dostaje zaledwie 60% wysokości pensji. Dlatego w wielu przypadkach, biorąc pod uwagę niższe zarobki kobiet, to właśnie one zostają w domu…

A jak sprawa wygląda za naszą zachodnią granicą?

Ustanowione w 2007 roku becikowe sprzyja kobietom w powrocie do pracy, ale podobnie jak w Polsce, tak i w Niemczech, o tym, który z rodziców zostanie z dzieckiem, decyduje wysokość wynagrodzenia. I tak, matka z mniejszymi dochodami przez 12 miesięcy pobiera zasiłek od państwa.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Thomas, URL: www.flickr.com/photos/_-o-_/8027725497

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie