Ten Niemiec da się lubić...

· 1.4k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Ten Niemiec da się lubić...

Steffen Möller, niemiecko-polski aktor i kabarecista, swą książką "Polska da się lubić" próbuje nam wyperswadować, że jesteśmy całkiem, całkiem. I to nawet wtedy, gdy w Polsce jest tylko tak, jak jest...

Zafascynowany polszczyzną i polskością widzi nasze wady, sprzeczności i kompleksy. Zna ich historyczne przyczyny i zarazem cierpliwie, wmawia nam, że czas się od nich uwolnić. Przecież inni też mają swe kompleksy - a zwłaszcza Niemcy, ze względu na niemiecką historię...
Zna on nasze tabu: że obcokrajowcowi nie wolno mówić o polskim antysemityzmie, że nie wypada też chwalić Rosji, krytykować Krakowa, przyznawać się do żydowskich czy ukraińskich korzeni, twierdzić, że Polki wcale nie są najpiękniejsze na świecie, niemiecki chleb smakuje lepiej od polskiego, a "Rejs" czy "Seksmisja" wcale nie są dowcipne...
Szczególnego wdzięku książce dodaje to, że nasze kompleksy zilustrowane są inaczej ustawionymi kompleksami Niemców, a nasze zalety - gościnności, romantyzmu, poczucia ironii, groteski i absurdu - porównane z dość zasadniczym a przez to ociężałym, sposobem myślenia i zachowania Niemców.
Pewien publicysta nazwał kiedyś Möllera jednym z najskuteczniejszych terapeutów naszego sąsiedztwa. I miał rację.


Podczas jednej z rozmów na temat tej książki Steffen Möller powiedział tak:
„Na końcu mojej książki jest jedna cecha, która może nie jest taka spektakularna, ale dla mnie jest chyba najważniejszą polską cechą - najbardziej przyjemną cechą, która mnie cały czas tu trzyma - nazwałem ją życzliwość, choć mogłem ją nazwać: ciepło albo serdeczność. Polak, na co dzień na ulicy może nie jest taki serdeczny. Jest zamknięty, na ulicy często nieprzyjemny, nieufny i jeszcze: w PKP zamyka się! Ostatnio do mojego przedziału wsiada taki starszy pan - i to mnie zabiło - spod marynarki wyciąga taką sztangę - i blokuje drzwi do przedziału. Pytam:
- Co pan robi?
A on na to:
- I teraz mamy spokój!
On dlatego tak zrobił, bo mnie znał z telewizji. Gdyby mnie nie znał. poczekałby, aż wyjdę!
I to jest też charakterystyczne - wobec obcych jesteście nieufni, ale jak tylko znacie się pięć minut - od razu inny człowiek! Ta życzliwość jest pod powłoką, wystarczy trochę podrapać. W Polsce trzeba zawsze zrobić pierwszy krok. Siedzi ze mną w przedziale pani, czyta "Twój Styl" i wystarczy powiedzieć: "Dzień dobry, może otworzyć okno? I już się zaczyna rozmowa. Ale ona by nie zaczęła. Z czego to wynika? To też jest grzeczność. Nie ma tu takiego zwyczaju, że spontanicznie mówicie do kogoś. W Niemczech jest inaczej. Kiedyś na dworcu - w Mannheim to było - chciałem kupić bilet. Jest tam specjalny automat na kartę kredytową, ale nie wiedziałem, jak się z niego korzysta. Obok stał młody chłopak i jak zauważył, że ja mam kłopoty, z własnej inicjatywy mi pomógł. Wtedy pomyślałem jak Polak:
- Kurczę, on chcę moją kasę!
Ale on naprawdę chciał tylko pomóc! Takich impulsów w Polsce jest jeszcze wciąż za mało. Natomiast Niemcy mają inny problem - oni na ulicy są bardziej w swoim żywiole niż w domu. Gościnność jest u nas bardzo słabo rozwinięta. Na przykład mieszkałem w Berlinie na stancji u pewnego protestanckiego pastora, który odwiedził swoją ukochaną córkę w Kolonii - Karoline miała na imię - już pół roku wcześniej opowiadał nam - tam paru studentów mieszkało - że on za pół roku jedzie do Karoline do Köln. I pojechał. Jak zwykle miał po drodze 3 stłuczki - bo kiepsko jeździł. Miał tam zostać tydzień. Wrócił po trzech dniach. Rozbity kompletnie. Samochód jeszcze bardziej. Pytaliśmy go:
- Co się stało, przecież pan miał zostać u Karoline przez cały tydzień?
- Nie, nie mogłem.
- A dlaczego?
- No bo wyraźnie jej przeszkadzałem.
- Dlaczego?
- Jakoś mnie nie lubiła.
- Bo co?
- Raz mi powiedziała, że biorę tak długie prysznice, że za następny mam jej zapłacić markę!
Niedawno byłem w Paryżu u mojego brata, który ma bardzo miłą żonę - Niemkę z Kolonii. W poniedziałek rano miałem samolot i kiedy znosiłem walizkę na dół, słyszę, jak moja bratowa woła do mnie z kuchni:
- Steffen, mógłbyś jeszcze zdjąć pościel z łóżka?
Zatkało mnie. Myślę, że Polak zastrzeliłby się w tym momencie. Moja bratowa jest naprawdę miła i serdeczna, ale uważa, że to gość ma obowiązki wobec gospodarzy.”
 

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie