Tradycja wytwarzania tajamnicą smaku

· 806 odsłon · Skomentuj! · Autor:
Tradycja wytwarzania tajamnicą smaku

Międzynarodowe Targi Branży Żywnościowej Anuga 2009 w Kolonii są najbardziej znaczącą światową imprezą wystawienniczą branży. W tegorocznej edycji brało w nich udział prawie 120 wystawców z Polski. To rekordowa liczba. Na polskich stoiskach i podczas licznych imprez towarzyszących niemiecka i międzynarodowa publiczność miała okazję spróbować doskonałych polskich przysmaków. O międzynarodowej wadze branży rolno-żywnościowej Polski rozmawialiśmy z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Markiem Sawickim, który był gościem targów.

W czym tkwi tajemnica tego, że polska kiełbasa smakuje jak kiełbasa, a maślanka jak maślanka?

Marek Sawicki: W tradycji wytwarzania. W Polsce żywność nadal jest wytwarzana, a nie produkowana. Wyroby powstają w małych przedsiębiorstwach rolnych, przy dużym nakładzie siły roboczej i z wykorzystaniem tradycyjnych receptur. To sprawia, że polskie wyroby mają wyśmienity smak. Smakując polskie wędliny można jeszcze odróżnić szynkę od schabu. Próbując potraw z różnych stron świata, często mam wrażenie, że to co jem, smakuje bardzo podobnie - monotonnie. Nasze produkty mają zaś specyficzny smak i zapach. Są po prostu lepsze.

Polska sprzedaje do Niemiec rocznie produkty wartości około 2 miliardów Euro. Jakie znaczenie będzie miał w przyszłości dla Polski rynek niemiecki?

Marek Sawicki: Roczna wartość produktów sprzedawanych na rynek niemiecki przekracza nawet 2 miliardy Euro. Niemcy są rynkiem sąsiednim. Jest to bogaty i wymagający konsument. Po zmianie struktury naszych przedsiębiorstw przetwórczych potrafiliśmy bardzo dobrze odnaleźć się na tym rynku. 25 procent eksportu polskiej żywności trafia do Niemiec. Natomiast 85 procent całości eksportu produktów spożywczych kierujemy do Unii Europejskiej. Jednakże jeszcze za mały jest nasz udział na wschodzie. Dla Polski strategicznie ważne są przede wszystkim dwa rynki żywnościowe: rynek niemiecki i rosyjski.

Czy w odniesieniu do rynku niemieckiego Polska ma preferencje terytorialne, uzasadnione na przykład położeniem geograficznym, czy traktuje się go raczej jednolicie?

Marek Sawicki: Naszych przedsiębiorców interesuje całe terytorium Niemiec. Oczywiście Berlin znajduje się najbliżej. Jednakże rynek berliński jest za ciasny. Stąd też nasi przedsiębiorcy wchodzą również na rynki innych regionów i krajów związkowych. Ma to dla nas duże znaczenie, gdyż zależy nam na dywersyfikacji handlu. W ten sposób poszukujemy nowych możliwości, co udaje nam się z dość znacznym powodzeniem.

W Niemczech działa około 1.200 polskich sklepów, w którch można kupić polską żywność. Ciągle jeszcze są to sklepy dla „wtajemniczonych”. Natomiast w sieciach dużych supermarketów polskie produkty pozostają niezauważone. Co należy zmienić, by zaistnieć w świadomości niemieckich konsumentów?

Marek Sawicki: Z pewnością trudno nam wchodzić do sieci supermarketów. Wiąże się to ze strukturą branży w Polsce - jej rozproszeniem. Namawiam naszych przedsiębiorców i przetwórców, żeby się konsolidowali i występowali w grupach. Być może uda nam się jeszcze tej jesieni przeprowadzić parę konsolidacji produktowych. Branża mleczarska jest na to otwarta i wiele przedsiębiorstw mleczarskich sygnalizuje gotowość by grupować się w tej dziedzinie. Większy potencjał produkcyjny ułatwia wejście na duże rynki. Małe elitarne sklepiki przynoszą wprawdzie lepsze zyski, jednakże dla rolnictwa i dla całej gospodarki ważna jest sprzedaż masowa.

Jak istotne jest promowanie polskiej marki na terenie Niemiec?

Marek Sawicki: Jest to bardzo ważne zadanie, ale i zarazem bardzo trudne. Jeśli chodzi o rynek spożywczy nie wypracowaliśmy jeszcze spójnej marki. Od kilku lat prowadzimy program „Poznaj Dobrą Żywność”, znany wcześniej pod znakiem „Polska Dobra Żywność”. W tej chwili sprzedawanych jest już wiele produktów pod tym znakiem. Być może już w przyszłym roku na targach Gruene Woche czy przy następnej edycji targów Anuga uda nam się zaprezentować polską żywność pod jednym znakiem. Wtedy z pewnością łatwiej będzie konsumentowi europejskiemu rozpoznać polski produkt.

Jakie znaczenie ma w tym kontekście ustawa o promocji?

Marek Sawicki: Ustawa ta reguluje fundusze promocyjne. Wierzymy, że przedsiębiorcy w porozumieniu z rolnikami skierują część środków na promocję na rynkach zewnętrznych, które są bogate i chłonne, a dla nas bardzo ważne strategicznie. Zależy nam na tym, żeby w czasie kryzysu rolnictwo było motorem napędzającym gospodarkę, co, patrząc na bilans po pierwszym półroczu, w pełni się sprawdza. Bilans ten wypadł bardzo dobrze.

W ocenie Pana Ministra polska gospodarka rolno-żywnościowa jest w fazie wychodzenia z kryzysu. Przed jakimi wyzwaniami stoi ta branża teraz?

Marek Sawicki: Są to te same wyzwania jakie mają rolnicy niemieccy czy francuscy. Wszyscy jesteśmy w takiej samej sytuacji. Nastąpiło zachwianie równowagi pomiędzy handlem a rolnikami. Ceny surowców są bardzo niskie, podczas gdy ceny dla konsumentów utrzymują się na wysokim poziomie. Producenci i rolnicy czerpią z tego natomiast niewiele korzyści. Nadszedł czas by przyjrzeć się, gdzie w całym łańcuchu produkcyjnym żywności wyeliminować można zbędne koszty. Jest parę takich obszarów. Mamy nadzieję, że także Komisja Europejska na poważnie zajmie się tym problemem.

Jednym z problemów w rolnictwie niemieckim jest wymieranie gospodarstw. Młodzi ludzie niechętnie je przejmują. Jak będzie wyglądała polska wieś za ćwierć wieku w roku 2035?

Marek Sawicki: Problem wymierania gospodarstw dotyczy całej Europy. Rolnictwo jest bardzo trudnym zawodem, wymagającym wszechstronnego przygotowania i wykształcenia. W tym zawodzie dochód zależy w dużym stopniu od czynników klimatycznych, niezależnych od samego organizatora produkcji. Mimo różnych programów, także unijnych, w zakresie wspierania rolników, zainteresowanie młodych tym zawodem jest niewielkie. Do tej sytuacji przyczyniły się częściowo również media - polskie i europejskie – które źle prezentują zawód rolnika. Jest on traktowany po macoszemu, co prowadzi do ucieczki młodzieży, która próbuje znaleźć dla siebie miejsce w innej, pozornie lepszej niszy. Wierzę, ze w roku 2035 rolnictwo w Polsce niewiele będzie odbiegało od rolnictwa bawarskiego.

Przy zmianach, które nastąpią, czy polski smak pozostanie?

Marek Sawicki: Wierzę że pozostanie i chciałbym, żeby tak było.

Rozmowę prowadziła Karin Morawietz

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie