Ukradziona tożsamość

· 3.2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Ukradziona tożsamość

Ostatni rok był dla mnie straszny. Jako obywatel tego kraju, Europejczyk, Polak, patriota i przede wszystkim katolik, zaznałem kąpieli wszystkich możliwych uczuć jakie miałem w sobie. Co najgorsze, zrozumiałem, że to nie ja jestem panem moich własnych emocji.

W sumie jestem człowiekiem szukającym harmonii. Cieszącym się sukcesami innych. Życzącym wszystkim radości i szczęścia. Potrafię płakać. Wstaje rano uśmiechnięty. Wychowano mnie w szacunku do drugiego człowieka. Zarówno tego bogatego jak i biednego. Mam olbrzymi respekt przed ludźmi starszymi, mądrymi i prawymi.

No i myślałem, że należę z tym nastawieniem do większości ludzi w tym kraju. 

Byłem pewien, że to właśnie mój świat jest tym, który daje energię do tworzenia, kochania i szukania w życiu bogactwa nie opisywanego liczbami. Chyliłem czoła, przed grobami naszych rodaków na całym świecie, widząc w ich losach dużą część mego sukcesu i mej radości życia. Zginęli, bym mógł żyć w wolnym, szczęśliwym kraju. W wolnym świecie.

Nauczono mnie w domu tolerancji i kazano rozumieć pojęcie demokracji. Jestem dzieckiem generacji, która potrafiła (udowadniając swoim postępowaniem) oddać wszystko, włącznie z własnym życiem, by dziś każdy obywatel, mógł decydować o losach tego kraju. Brać odpowiedzialność za innych, ostrzegać przed przekrętami,, dążąc do tego, by w Polsce było bezpiecznie! By osądzano ludzi według obowiązującego prawa i obowiązujących norm! Żyjąc tu od lat w Niemczech rozumiem i przede wszystkim odczuwam, cały system chroniący prawo, konstytucję, demokrację i obywatela. Niemcy zrozumieli lekcję nacjonalizmu i faszyzmu, który trwal tylko 12 lat. Przyniół jednak wielkie szkody i ponad 200 mln ofiar. Do dziś winnych szuka świat..

Poczułem jednak niepokój, gdyż zaczęto ten mój świat deptać

Odnoszę wrażenie, że ta wolność upiła nas wszystkich. W sumie, po tych latach rożnych przewrotów i szarpaniny; nie jest to "odnowa" tylko "od nowa". To nie dobra zmiana, tylko ochydna zmiana. Coś brzydkiego pokazało się na horyzoncie. Symbolami mego niepokoju są: PiS, Nacjonalizm, brak tolerancji, Smoleńsk, Jarosław Kaczyński i jego świta, deptanie tych zasad, z którymi dobrze żyło mi się na całym świecie, i które wyniosłem z domu. Stosowałem je wśród wielu narodów i wielu ludzi o różnych poglądach, religii i kolorze skóry i zawsze byłem szanowany. Dlatego nie uwierzę, że to było złe. Negatywne. Ja i moje życie jesteśmy przykładem, że właśnie te przekazywane przez pokolenia wartości , są wspólnym jezykiem na całym świecie. A arogancja, niepotyzm, brak szacunku dla wiedzy, autorytetow jest wyjątkiem i złym przykładem godnym potępienia.

Pomoc Niemców dla Polaków.

W pażdzierniku tego roku (2017) mija 35 rocznica ( 420 miesiecznica - szaleństwo PiSowskiej nomenklatury !!) zniesienia opłat za paczki do Polski -  i trwało to przez cały stan wojenny

Rząd Niemiec z kanclerzem Schmidtem zdecydowal się w roku 1982 na bezprecedensowwy krok polityczny. Nie obrażając nikogo. Nie deklaalrujac sie ani po stronie „Solidarności“, ani po stronie wybranego przez suwerena rządu Mieczyslawa Rakowskiego, zwolnił od opłat paczki do Polski. Tylko i wyłącznie Niemcy, każdy obywatel tego kraju sam zadecydował jaką inicjatywę podejmie w stosunku do Polaków w stanie wojennym. Efekt jest do dnia dzisiejszego szokujący i zastanawiający. Niemcy wysyłali do końca stanu wojennego codziennie 35 tys paczek (do 20 kg tzn do 700 ton, 350 ciężarowek dziennie). Rząd niemiecki stracił na tym około 200 mln Marek z tytułu brakujących opłat. Do tego dochodziła pomoc organizowana przez kościół, która nie podlegała temu zarządzeniu. Miliardy Marek płynacych do Polski dla Polaków. .

Nieoceniona i niedoceniona historycznie pomoc do dnia dzisiejszego. Nikt nikogo nie zmuszał do tego typu zachowania. Zbierano dary przed kościołami i wysylano samochodami. Wystaczyło pójść na pocztę zgotową paczką i oddć bez opłaty. Wszystk wysylanodo Polski. Miliardowa pomoc obywateli niemieckich, ktora pokazała, jak wielkie sece mają dla Polaków przecietni obywatele Niemiec. Byłem wtedy w Niemczech. Proszono mnie o adresy ludzi, ktorzy potrzebują pomocy. Ksiazki telefoniczne były niesamowitym żrodlem. Dawały pewnośc anonimowosci ,a nie kolesiostwa. Anonimowi ludzie wysyłali paczki do nieznanych i cieszyli się jak dzieci, gdy przychodził list z nadrukiem „ocenzurowano“ z podziękowaniami. Po latach byly nawet odwiedziny. Zawiązały sie przyjażnie. Szkoda, że dzisiaj nikt o tym nie pisze. Wtedy, to było zarówno dla Niemców jak i dla Polaków to tak bardzo ważne.

To „odczarowało“ Niemców w wielu polskich domach. Odwrotnie również. W roku 1999 zrobiono w Disseldorfie wystawę z okazji 10 rocznicy upadku muru berlińskiego. Oczywiście poszedłem zobaczyć. Ku memu zaskoczeniu, 2/3 wystawy poświęcone było Lechowi Wałęsie, pomimo tego, że za ojca "pierestrojki"uważano Gorbaczowa. Przedstawiono Lecha Wałęsę jako czlowieka, robotnika, który dzięki swojej wyjątkowej charyżmie obalił w Europie komunizm. Byłem strasznie dumny, że jestem Polakiem, że pochodzę z Kraju, który obalił system komunistyczny. Nieludzki system. Wyuzdany. Upokarzający każdego, kto jest przeciw, i nie za. Teraz jest podobnie. Widzę, że ktoś mi zabiera komfort życia w tych moich wartoścach, które przekazywali mi moi dziadkowie ( rocznik 1890) . Ktoś chce odebrać mi moją tożsamość: Polaka dumnego z Unii z Litwą. Dumnego z kalwinistów w Rakowie i Muzułmanów ( Tatarów w Sokółce). Dumnego z tej tradycji polskiej - otwartości na świat. Zabierają mi moja tożsamość. „Oni“ - jak mówi moj autorytet prof Rzepliński. 

Informacje o publikacji
Szukam bratniej duszy ...Stuttgart, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie