Uzależnienie od sportu jest możliwe?

· 1.4k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Uzależnienie od sportu jest możliwe?

Rano jogging, wieczorem siłownia, a w tzw. międzyczasie basen albo wypad na tenisa. Czy to niespożyta energia czy może zwykłe uzależnienie od sportu? Czy nadmierna aktywność fizyczna może nam zaszkodzić? Czy nasz „związek” ze sportem może okazać się toksyczny?

W Polsce zapanowała moda na sport i zdrowy tryb życia. Ewa Chodakowska i Anna Lewandowska na każdym kroku przypominają o zdrowej, zbilansowanej diecie, 4-5 posiłkach w ciągu dnia i oczywiście o aktywności fizycznej. Tylko, co zrobić w momencie, kiedy aktywność fizyczna i zdrowy tryb życia stanie się obsesją?

Redukcja tkanki tłuszczowej, elastyczność mięśni, lepsza wydolność organizmu, bo przecież sport to zdrowie!

Świat zwariował na punkcie sportu i to widać gołym okiem – przepełnione kluby fitness, książki poświęcone tematyce sportowej, które biją wszelkie rekordy popularności, trenerzy personalni, którzy mogą wybierać i przebierać w różnego rodzaju ofertach pracy.

Społeczeństwo polskie, ale także niemieckie zrozumiało, że sport daje poczucie spełnienia, że uprawiając jakąś dyscyplinę sportową pokonujemy własne słabości, trudności, przeciwności, pokonujemy bariery swojego ciała.

Sport daje nam satysfakcję, ale także zapewnia zdrowie. Lekarze zapewniają, że regularne ćwiczenia spalają tkankę tłuszczową, poprawiają wydolność, uelastyczniają mięśnie, rzeźbią sylwetkę, „rozprawiają się” z wszelkimi schorzeniami. Jednym słowem sport to zdrowie, ale to nie zwalnia z obowiązku skonsultowania się z lekarzem w przypadku podjęcia jakiejkolwiek aktywności fizycznej, bo sport ma też drugie oblicze…

Potwór o dwóch twarzach

Sport oprócz tego, że sprawia radość i poprawia naszą kondycję to może nieść za sobą wiele niebezpieczeństw i nie chodzi tu o zakwasy, naderwane mięśnie czy złamanie, sport może stanowić zagrożenie dla naszej psychiki!

Doskonale zdają sobie sprawę dziewczyny, które kiedyś miały krąglejsze kształty, ale aktywność fizyczna i dieta sprawiły, że przeszły metamorfozę i mogą się pochwalić szczuplejszym ciałem, powodzeniem u płci przeciwnej, mniejszym rozmiarem noszonych ubrań, ale czy naprawdę są szczęśliwe? Nie, bo 90% ich myśli wypełniają plany żywieniowe i treningowe.

Sportowe zoombie

Wstajesz rano, idziesz biegać, bo przecież to optymistycznie nastraja na dalszą część dnia. Potem prysznic, lekkie śniadanie i biegiem do pracy. W pracy wszyscy idą na lunch, ale nie Ty, bo przecież w pudełeczku przyniosłaś ze sobą dzień wcześniej przygotowany posiłek. Brawo za chęci!

Koledzy i koleżanki wracają z przerwy, nagle któryś częstuje ciastkiem. A co mi tam, jedno nie zaszkodzi – zjadasz. Potem okazuje się, że szefowa ma imieniny i zaprasza na kawę i ciasto – no przecież nie możesz odmówić, to w końcu Twoja szefowa.

Idziesz na kawę i ciastko, które zjadasz, bo tak naprawdę nie możesz mu się oprzeć (już od dłuższego czasu miałaś ochotę na coś słodkiego, ale dieta ćwiczyła Twoją silną wolę). Po pracy wracasz do domu – zjadasz obiad i nagle… Z tyłu głowy słyszysz głos: ale jesteś gruba, po co tyle zjadłaś.. I jeszcze te ciasta – puste kalorie. Faktycznie, sumujesz kalorie… Lepiej nie gadać… Jak się tego pozbyć?

Pomysł szybko przychodzi Ci do głowy – siłownia i pomimo tego, że nie masz najmniejszej chęci i ochoty na ruch, to jednak idziesz i „pakujesz na siłce” dwie godziny.

Przychodzisz do domu wykończona, a tutaj jeszcze czekają na Ciebie obowiązki i przygotowanie pudełeczek na następny dzień! Zasypiasz zmęczona, zdołowana i z wyrzutami sumienia.

Tak kończy się dzień prawie co drugiej kobiety marzącej o idealnej sylwetce.

Miłość do sportu i aktywności fizycznej przerodziła się w przykry obowiązek, w karę, która czeka Cię po tym, gdy zjesz za dużo, niezdrowo, a na dodatek na słodko.

Błędne koło

Aktywność fizyczna ma nam sprawiać przede wszystkim radość. Jeśli nie masz ochoty, nie ćwicz, zjadłaś ciastko – super – od jednego kawałka nie przytyjesz, a na pewno poprawi się Twoje samopoczucie.

Warto także w kuchni znaleźć tzw. złoty środek. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Jedzmy zdrowo, ale gdy raz od czasu zjemy domowe ciasto czy kawałek pizzy to nic się nie stanie!

Obsesja zakończona wizytą u psychologa

Anna (imię zmienione) ma 27 lat. Na punkcie sportu oszalała dwa lata temu. Na początku zaczęła ćwiczyć w domu, potem jazda na rowerze, bieganie, basen, stary w maratonach. Trenowała codziennie, po kilka godzin. Codziennie stawała na wagę, liczyła kalorie i pieczołowicie przygotowywała posiłki. Z dziewczyny przy kości stała się prawdziwą seksbombą. Wysoka, wysportowana, z jędrnym ciałem… Była szczęśliwa, bo od dawna marzyła o takiej sylwetce, o takim wyglądzie.

Problemy zaczęły się prawie rok temu, kiedy dziewczyna skończyła studia i znalazła pracę. Pracowała w sklepie z artykułami sportowymi – jej marzenie, które z czasem okazało się koszmarem. Praca do późna w nocy, stres, niedospanie, nieregularne odstępy między posiłkami, kłopoty w pracy, brak czasu na aktywność fizyczną… W międzyczasie rozstała się z narzeczonym… Anna popadła w depresję, przestało jej zależeć na wyglądzie, zrezygnowała z aktywności fizycznej, przestała zwracać uwagę na to, co je, zaczęła się objadać i podjadać między posiłkami.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Dziewczyna przytyła, a wyrzeźbione ciało widoczne jest tylko na zdjęciach. Zapisała się do psychologa, który zdiagnozował u niej depresję oraz kompulsywne jedzenie. Psycholog stwierdził także, że dziewczyna za bardzo przywiązuje wagę do tego, co je i jak wygląda, a podłożem tego wszystkiego mogła być nadmierna aktywność sportowa, która z czasem przerodziła się w obsesję.

Dzisiaj Anna ćwiczy, ale tylko wtedy, gdy ma na to ochotę, je z umiarem, ale także to, na co ma ochotę, stara się zaakceptować swoje ciało i to, że świat się nie zawali jeśli dwa dni w tygodniu odpuści aktywność fizyczną.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Greg Westfall, URL: www.flickr.com/photos/imagesbywestfall/3890281501

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie