Walka o dziecko, godność i sprawiedliwość

· 1.2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Walka o dziecko, godność i sprawiedliwość

Kolejna życiowa historia - rodzice, dziecko, rozwód... i Jugendamt. Fałszywe świadectwa lekarskie, próba wmanewrowania w chorobę psychiczną, dziecko w tymczasowej rodzinie, przemoc psychiczna i fizyczna w szkole – lista krzywd. Krzywd, które nie powinny się wydarzyć. Tak wygląda ostatnich kilka lat życia pani Katarzyny z Niemiec.

MyPolacy.de: Pani kłopoty zaczęły się w 2012 roku...

Katarzyna: Teoretycznie. Ta historia ma jednak swój początek w 2005 roku, kiedy to lekarka postawiła mi błędną diagnozę. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Nigdy nie chorowałam psychicznie, nie byłam w żadnej klinice, nie brałam żadnych lekarstw... Długo też nie miałam świadomości, że taka diagnoza gdzieś tam skrywa się w czyimś komputerze i kiedyś zostanie wykorzystania przeciwko mnie i mojej córce.

MP: Kiedy się Pani o tym dowiedziała?

K: W 2009 roku postanowiłam skończyć kurs dla pracowników opieki, by mieć oprócz wyuczonego, posiadać dodatkowy zawód. Nie wiem jak to się stało, że opinia od pani doktor dotarła do domu opieki, w którym miałam praktykę. Pomimo iż byłam lubiana przez koleżanki, zaczęto mnie szykanować. Nie czułam się na siłach, żeby walczyć. Chciałam od tego wszystkiego się odciąć, więc wyprowadziłam się z B... żeby w nowym miejscu zacząć nowe życie.

MP: Udało się...

K: Na początku, owszem, Ale gdy złożyłam papiery rozwodowe, właśnie w 2012 r. zaczęło się. Mój mąż wyciągnął tę diagnozę z 2005 r.. Dokładnie w tym samym czasie zaczął się mną i córką interesować Jugendamt. Byłam pewna, że urzędnicy nie uwierzą mojemu mężowi. Myliłam się. Miałam wrażenie, że znalazłam się w centrum jakiegoś spisku. Już w 2012 roku, będąc u lekarza, zerknęłam mu przez ramię i zobaczyłam, jak wpisuje w kartę „schwere depresive Episode"(epizod ciężkiej depresji). Kazałam mu to zamazać, bo jest to nieprawdą. Ale jeszcze tego samego dnia dostałam list z Jugendamtu. Napisano w nim, że mój mąż uważa, że jestem chora psychicznie. Ponoć potwierdził to mój doktor, (mój mąż też jest jego pacjentem) i dodatkowo napisał, że nie jestem w stanie zapewnić dziecku właściwego wychowania. Zadzwoniłam oczywiście do mojego adwokata. Uspokajał mnie, że sprawa się wyjaśni i wszystko będzie w porządku.

MP: Czy tak się stało?

K: O nie! To działo się w maju 2012. Jeszcze w tym samym miesiącu odebrano nam dziecko.

MP: Kto odebrał. Jugendamt?

K: Mój mąż robił mi awanturę za awanturą. Myślę że to on był w depresji. Postanowiłam wyprowadzić się do koleżanki, którą znałam od 30 lat. Urzędnicy Judendamtu nie pozwolili mi zabrać dziecka ze sobą. Ja jednocześnie nie zgodziłam się, żeby córka została z mężem. Wiedziałam, że gdy tak się stanie, nigdy jej nie odzyskam. Jednocześnie zażądano ode mnie dokumentu potwierdzającego, że jestem psychicznie zdrowa i mam własne mieszkanie.

MP: Jak sobie pani poradziła w tej sytuacji?

K: Wykorzystując oszczędności znalazłam własne mieszkanie. Trudniej było z dokumentem, potwierdzającym zdrowie psychiczne, bo pani doktor nie chciała mnie w ogólne przyjąć.

MP: Odzyskała pani córkę?

K: Tak. Wróciła do mnie po 6 tygodniach. Boże, okazało się, że dziecko miało depresję. Było agresywne, biło mnie. Córka mi opowiadała straszne rzeczy o pani, u której była. Do dzisiaj zresztą nie wiem, jak się ta pani nazywa, jest to przede mną ukrywane. W nocy, od pierwszego dnia zamykała moją Viktorię samą w pokoju. Krzyczała na nią i mówiła o mnie straszne rzeczy. A przecież mnie nawet nie zna. Mówiła mojej córce, ze jej nie chcę i jestem głupia. Oddano mi dziecko brudne i znerwicowane. Viktoria krzyczała po nocach miało lęki, że umrę i nigdy mnie już nie zobaczy. I jeszcze za opiekę tej niby „zastępczej matki” musieliśmy zapłacić 1 500 euro.

<[>MP: Jak pani sobie z tym poradziła?

K: Powoli układam sobie życie. Wróciłam do zawodu, pracuję. Finansowo układa mi się całkiem nieźle. Lubię swoją pracę. W 2014 r. wreszcie dostałam od psychiatry zaświadczenie, że nie ma żadnych chorób psychicznych. Wymagało to wiele zachodu i pieniędzy. Dokument od razu zaniosłam do sądu. Niestety, w tym samym roku zaczęto w szkole szykanować moją córkę. Dzieci zaczęły ją bić, wyzywać i obrażać. Żadna matka nie może spokojnie patrzeć, jak jej własne dziecko z ocen 1 na oceny 4/5 spada. Jak przychodzi ze szkoły do domu smutne, zapłakane.

MP: Sytuacja wyglądała na poważną?

K: Chciałam o tym porozmawiać z jej wychowawczynią i z dyrektorką, bez skutku. Byłam zdesperowana. Postanowiłam poprosić o pomoc Jugendamt.

MP: Po wcześniejszych, złych doświadczeniach.

K: Naprawdę nie wiedziałam, co mam zrobić. Jak się poskarżyłam w urzędzie na szkołę, to jeszcze mnie za to ukarano. Co miałam zrobić?

MP: Jak sytuacja potoczyła się dalej?

K: Pewnego dnia dostałam telefon od pani z Jugendamtu, że podobno jestem chora psychicznie. Że mam zamiar sobie odebrać sobie życie i moja córka jest przez to w niebezpieczeństwie. Pomyślałam, koszmar powrócił. Zaprosiłam więc panią z Jugendamtu do domu, żeby zobaczyła jak mieszkamy, że córka ma w domu bardzo dobre warunki, nie ma w nim alkoholu ani innych używek. Pokazałam jej też dokument od lekarza, że nie mam psychicznych problemów.

MP: Czy to załatwiło sprawę?

K: Nie! Moja córka dalej jest bardzo źle traktowana w szkole. Była bita na przerwach i w drodze do szkoły. To wpędza ją w coraz większą nerwicę. Nauczycielki zwalają na nią winę za przewinienia innych. Niszczą jej dzieciństwo i pierwsze przyjaźnie. Czasami mam wrażenie, że żyję w jakimś koszmarnym filmie. I czekam, aż się skończy. Nie wiem, co ja komu zawiniłam? Widzę na własne oczy, jak inne dzieci żyją tutaj, w S..., prawie na ulicy. Biegają brudne i bez opieki. I nic. Chciałabym wiedzieć, dlaczego ja? Czego oni ode mnie chcą?

MP: Jaka jest sytuacja na dzisiaj?

K: Raz w tygodniu przychodzi do mnie asystentka rodzinna, z zalecenia pani psycholog, żeby pomóc rozwiązać problemy szkolne Viktorii. Na razie jest w miarę spokojnie. Mam wielką nadzieję, że tak zostanie. Ciągle jednak się boję, że coś nieoczekiwanie może się wydarzyć. Jakiś anonimowy donos... A wtedy nie wiadomo...

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: dudblunders www.flickr.com/photos/sahdblunders/7155241838

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie